Pan Premier Morawiecki jeździ po kraju o opowiada jak to ten rząd odbudowuje kraj ze zniszczeń po poprzednikach. Bedą nowe, polskie stocznie, nowe polskie samochody elektryczne, nowe statki, które rozsławią imię polskiego stoczniowca. Będzie repolonizacja przemysłu i banków. Będą nowe drogi, nowe lokomotywy, nowe śmigłowce dla armii i nowe pomniki wiadomo kogo sławiące. Będzie lepiej, dumniej i sprawiedliwiej. Naród wstaje z kolan i odbudowuje swój kraj. Drzyjcie skarlałe nacje i padajcie na kolana przed narodem, który właśnie z nich powstał i potężnieje z dnia na dzień.
Rzeczywistość jest znacznie skromniejsza. Nie słyszałem na razie o jakimś zrealizowanym dużym polskim projekcie gospodarczym. Media donoszą i eksperci oceniają, że te zapowiedzi to tylko propaganda w stylu położenia stępki pod budowę promu, na który nie ma jeszcze projektu i dokumentacji. Pieniędzy na budowę także.
Plany premiera można przyrównać do marzeń chłopca, który śni, że będzie Herkulesem, kosmonautą, dzielnym strażakiem i policjantem w jednym. Można mówić o jednym projekcie sfinansowanym z polskiego kapitału pochodzącego ze spółek skarbu państwa. Chodzi o Polską Fundację Narodową. Ten projekt jednak służy zupełnie czemu innemu i naszego narodowego bogactwa nie pomnoży.
Goszcząc ostatnio na wybrzeżu premier ponownie zapowiedział te wielkie sukcesy. Póki co w rejs dookoła świata ruszył nasz „Dar Młodzieży”. Żaglowiec został zbudowany w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia ze składek młodzieży zorganizowanej w ZSMP, ZSMW itp. Dlatego nazywa się on tak właśnie.
By uwiarygodnić te zapowiedzi premier przecina wstęgi na inauguracji dużych inwestycji zagranicznych. Na Dolnym Śląsku grzał się w cieple Mercedesa, LG, Toyoty, Lufthansy itp. W oficjalnej propagandzie ci kapitaliści nie płacą podatków i oszukują Polaków. Nie rozumiem więc po co pan premier zadaje się z tymi krwiopijcami. Z utęsknieniem czekam aż premier w moim regionie otworzy zakład, który on wymyślił, i sfinansował z polskiego kapitału. Ale na razie nic na to nie wskazuje. Kapitał jest potrzebny do celów partyjnych. Dlatego uważam, że pan premier opowiada bajki. Rzeczywistość gospodarcza zagranicznym kapitelem stoi, a rząd chwali się danymi, które pokazują jak to nam tego zagranicznego kapitału przybywa. Kakofonia.
Czesław Cyrul

To jest porozumienie, które warte jest odnotowania i naśladowania w kraju. Oto Komitet Prezydenta Rafała Dutkiewicza mający swoje korzenie w opozycji solidarnościowej, Sojusz Lewicy Demokratycznej – partia socjaldemokratyczna i nie odcinająca się od pozytywnych dokonań PRL oraz Nowoczesna – partia założona przez ludzi, którzy zaczęli swoja działalność w III RP, zawierają porozumienie i chcą wspólnie startować w wyborach do rady Miejskiej Wrocławia. Kandydatem tej koalicji na prezydenta Wrocławia będzie Jacek Sutryk. Uzgodniono pryncypia programowe. Wstępnie dokonano rozdziału miejsc na listach. Ta koalicja będzie miała charakter centrolewicowy i liberalny.  Koalicja programowo ma być bliżej mieszkańców miasta. Miasto na tyle stało się bogate, by każdy mieszkaniec czerpał z tego profity. Być może jest w tym coś z filozofii PiS, które wprowadziło kilka programów socjalnych, ale jak widać, w sposób nie do końca przemyślany, bo w budżecie państwa pokazało się dno i zaklęcia o świetnym stanie budżetu diabli wzięli.

Nad porozumieniem pracowano długo, ale trzeba jeszcze kilka spraw dokończyć. Okazało się, że skomplikowana sytuacja wewnętrzna w Nowoczesnej nie pozwala na szybkie, końcowe podpisanie porozumienia.  Centrala Nowoczesnej  wcześniej namaściła posła Jarosa na kandydata na prezydenta Wrocławia.  Kandydat nie uzyskał szerszego poparcia, w końcu i regionalne struktury partii odmówiły mu takiego i poparły kandydata Jacka Sutryka.  Jednak centrala partii zawiesiła sprawę na kołku i dała sobie 2 tygodnie do namysłu. Sam poseł Jaros, czy z poparciem partii, czy bez, ma zamiar walczyć o fotel prezydenta, co osłabia pozycję Nowoczesnej. Ale problem leży gdzie indziej. Nowoczesna i PO mają podpisane porozumienie dotyczące wspólnego startu do sejmików wojewódzkich. Przewodniczący Schetyna  będzie starał się dokonać politycznego gwałtu na Nowoczesnej i przewodniczącej Lubnauer, by kandydat Sutryk poparcia Nowoczesnej nie otrzymał. Przewodnicząca Lubnauer wspomniała coś o wspólnym kandydacie opozycji. Największe szanse ma Jacek Sutryk.  Kazimierz Ujazdowski, konserwatywny exwicelider PiS wystawiony przez PO, raczej nie ma szans na akceptację przez Nowoczesną. Gdyby jednak prezes Schetyna dokonał gwałtu na Nowoczesnej i ta uznała za swojego wybrańca we Wrocławiu konserwatystę Ujazdowskiego, oznaczałoby to rozbicie Nowoczesnej w mieście. Wtedy koalicja tej partii z PO do Sejmiku przestanie mieć sens. Może oczywiście, po raz kolejny, prezes Schetyna przywieźć w teczce kolejnego kandydata PO, ale to naraziłoby na śmieszność tę partię.  Jeżeli  Nowoczesna nie zdecyduje się na poparcie Jacka Sutryka to powstanie koalicja komitetu Prezydenta Dutkiewicza i SLD. Są jednak następni chętni do przystąpienia do koalicji, o czym pisać na razie nie będę. Jestem dobrej myśli, że tu zgromadzą się najważniejsze siły blokujące plany PiS-u, a POPiS wróci do swoich korzeni i wyborcy będą mieli do wyboru kandydatkę PiS Mirosławę Stachowiak-Różecką i jej kolegę kandydata PO Kazimierza Ujazdowskiego.

Czesław Cyrul

Sondaże wyborcze przed wyborami do sejmików wojewódzkich pokazują, że na zachodzie kraju i w dużych miastach prym wiedzie centrolewica, a na wschodzie prawica, czyli PiS. PiS to prawica dość specyficzna, z elementami socjalizmu, ale światopoglądowo ciągnie kraj do tyłu. Takie hamowanie po latach wychodzi bokiem.

Od wielu  lat wschodnie tereny Polski są znacznie biedniejsze od zachodnich. Ma to swoje uwarunkowania historyczne, ale nie tylko. Na zachodzie kraju obywatele są generalnie bardziej przedsiębiorczy, otwarci na świat i mniej wsłuchani w ziemskie nauki kościoła. Także wybierana władza w zachodnich regionach i dużych ośrodkach miejskich jest lepiej przygotowana do spełniania oczekiwań mieszkańców i popycha regiony do przodu, a nie gnuśnieje w zaściankowości i konserwatyzmie. To sprawia także, że kapitał zagraniczny i krajowy woli lokować swoje inwestycje na zachodzie kraju. Gorsze zarządzanie, czyli prawicowe i konserwatywne wschodnich włodarzy nie zachęca kapitału do zakładania tam swoich gniazd. Siłą rzeczy postępowy i gospodarczo silniejszy zachód kraju musi dofinansowywać konserwatywny i zacofany, ale zakochany w PiS-ie, wschód kraju. Wyjątkiem wśród dużych miast na ścianie wschodniej jest Rzeszów, który dynamicznie się rozwija. Jednak tym miastem, od wielu lat, zarządza prezydent z bardzo lewicowymi korzeniami i efekty widać, Krakowem zresztą także. Przypomnę, ze w tamtych regionach było także wielu przeciwników wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Wszystko jednak wskazuje na to, że mieszkańcy wschodniej ściany nadal pozostaną wierni konserwatywnej i nacjonalistycznej partii. Takie sympatie sprawią, że nadal te tereny pozostaną w tyle za dynamicznym rozwojem gospodarczym zachodnich regionów. Jednak przywiązanie do parafii, do zaściankowości i liczenie, że władza pomoże sprawia, że PiS ma się tam dobrze  W poszukiwaniu lepszego życia mieszkańcy tych regionów migrują na zachód. Na zachód Polski, który jawi im się jak zupełnie inny kraj, albo jeszcze dalej na zachód i nie widzą związku pomiędzy miłością do konserwatywnej władzy, a zacofaniem regionu. Szkoda.

Czesław Cyrul

Badania pokazują, że zdecydowana większość Polaków (91%) jest na przyznaniem po 500 złotych miesięcznie dla niepełnosprawnych. Także ponad 80 procent pytanych dobrze przyjmuje decyzje dotyczące obniżenia zarobków posłów i ministrów. Zarazem aż 42 procent badanych nie ma nic przeciw zapłaceniu z budżetu 100 mln euro dla magnatów Czartoryskich za kolekcję sztuki, które de facto jest własnością narodu, bo z wyzysku poddanych magnaci ją zakupili. Magnaci, ludzie o mentalności drobnych cwaniaków, szybko wyprowadzili te pieniądze za granicę, przy okazji kłócąc się o nie miedzy sobą.
Tak oto wyglądała dawnej Rzeczpospolita pod ich rządami i dlatego upadła. Tylko 20 procent pytanych była przeciwna obsypywaniu rządowymi, więc naszymi, pieniędzmi chciwych Czartoryskich, a reszta pytanych nie miała zdania.
Co z tego wynika? Jak rząd wydaje takie pieniądze, niby nie z naszej kieszeni to nam to nie przeszkadza, bo wydaje się nam, że to nie nasze pieniądze. Nasze są jak najbardziej, bo pochodzą z naszych podatków. Oznacza to, że świadomość, skąd się biorą pieniądze w budżecie, jest taka sobie.
I druga refleksja. Nie lubimy jak ktoś więcej zarabia od nas, nawet jak ciężko pracuje i dlatego tak łatwo, co wychodzi w wielu badaniach, radzi byśmy odebrać mu te pieniądze.
I na koniec. Ciekaw jestem co zrobiliby obywatele gdyby zapadła decyzja, że miliony bezrolnych chłopów, którzy po wojnie dostali ziemię pochodzącą z parcelacji majątków ziemskich, muszą ją oddać owym magnatom. Czy obdarowani bezrolni i ich spadkobiercy uznaliby, że Czartoryskim i Radziwiłłom ta ziemia się należy? Oczywiście prawie wszyscy byliby zainteresowani, poza chciwymi magnatami, by ziemi nie oddawać.
Za te pieniądze, oddane chciwym i antypolskim magnatom, można by w znacznym stopniu wesprzeć niepełnosprawnych. Jednak rząd oddał pieniądze magnatom Czartoryskim czyli wyrzucił w błoto, a niepełnosprawni zostali na lodzie. Teraz rząd mydli im oczy, że pieniędzy w budżecie nie ma. Teraz to może być już bliskie prawdy.
Czesław Cyrul

W trakcie konferencji „Citytrends” we Wrocławiu, dotyczącej społeczności miejskich, jeden z prelegentów zaprezentował badania dotyczące także sfery społecznej i światopoglądowej mieszkańców miast. Okazuje się, że młodzi są raczej przeciwni finansowaniu z miejskich budżetów „In Vitro”. Nie mają natomiast nic przeciwko temu, by przedstawiciele władzy brali udział w oficjalnych uroczystościach religijnych. Także niechętni byli przyjmowaniu rodzin uchodźców przez gminy. W starszych grupach wiekowych odpowiedzi były inne, tzn. bardziej progresywne i prospołeczne.

Skąd takie zachowawcze i konserwatywne postawy u młodych, którzy powinni popychać kraj do przodu? Odpowiedź jest dość prosta. Od lat, w szkołach, młodym wbija się do głów wyłącznie konserwatywny i prawicowy punkt widzenia: PRL była pod okupacją sowiecką, itp. Uczy się uległości wobec kościoła, a udział w uroczystościach kościelnych jest prawie obowiązkiem. Zdezorientowanym nauczycielom specjalnie nie zależy na nowoczesnej edukacji młodzieży. W rodzinach do kwestii kształtowania postępowych postaw obywatelskich nie przywiązuje się odpowiedniej wagi. Ten konserwatywny i wsteczny trend w kształtowaniu poglądów młodzieży zaczął się już po 1990 roku. PO ma w tym swój udział. PiS tylko te konserwatywne trendy w wychowaniu wzmocniło, a lewica o wadze tematu wolała nawet nie dyskutować. I tak oto mamy młode pokolenie konserwatywne, niechętne spoglądaniu w przyszłość. Złośliwi powiadają, że ci myślący bardziej postępowo po prostu wyjechali z kraju, ale to raczej nieprawda.

Często w debatach politycznych słyszę, że trzeba postawić na młodych. Młodzi jednak na lewicę nie postawią w najbliższych wyborach i nie jest to ich wina, że do ich głów wstrzyknięto  wirusa konserwatyzmu wzmocnionego nacjonalizmem. Zwarte szeregi nacjonalistów noszących równo, na wysokich tyczkach, swoje sztandary są znacznie liczniejsze od lewicowych grupek i na razie nic nie wskazuje, by miało się cos zmienić. Lat trzeba, by edukacja zmieniła się, by w umysłach młodych zagościło oświecenie i przekonanie, że od zawsze postępowa myśl popychała  społeczeństwa do przodu. Że zdecydowana większość twórców, naukowców, pisarzy itp., to ludzie szerokiego centrum i lewicy. Uformowanie  świadomości młodych na konserwatywną i nacjonalistyczną modłę będzie nam odbijać się czkawką przez długie lata.

Czesław Cyrul.

Burmistrz New Jersey postanowił usunąć pomnik poświęcony ofiarom Katynia, bo teren ma być rewitalizowany, ma powstać tu park i może coś jeszcze. Podniosły się, i słusznie, głosy protestu Polonii w USA i  Polsce, bo pomników usuwać się nie powinno. Dodatkowo, nie wiedzieć czemu, burmistrz miasta nazwał marszałka Senatu białym faszystą. Wspomniał też coś o pisaniu nowej historii holocaustu przez nasz kraj. Tak więc temat rozpętany przez  IPN wychodzi nam bokiem i jeszcze będzie długo wychodził. Dodam, że ten IPN pisze także od nowa naszą, powojenna historię.

Dla Polaków usuniecie pomnika katyńskiego to bolesna sprawa. Przypomnę jednak, że postsolidarnościowe władze usuwały i nadal zaciekle usuwają pomniki  poświęcone poległym żołnierzom Armii Czerwonej, pomniki poświęcone Wojsku Polskiemu itp. Historia różna była, ale żeby ją burzyć i pisać od nowa? Rosjanie protestują, ale obecna władza robi swoje. Pamiętacie jak usuwano „pomnik czterech braci śpiących” na warszawskiej Pradze, bo było metro budowane i jaka była z tego powodu awantura? Gdzie jest dzisiaj ten pomnik? Co czują Rosjanie? Pewnie to samo co czuje Polonia Amerykańska z powodu usuwania pomnika katyńskiego. Można powiedzieć, że nasz pomnik był słuszny, a te rosyjskie niesłuszne. Ale to my tak uważamy. Stalin wymordował naszych oficerów, a kilkaset tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej  zginęło na polskiej ziemi. Każdy czci krew swoich poległych, ale w Polsce teraz jest inaczej. Czcimy pamięć tylko tych, którzy pasują do PiS-owskiej narracji historycznej. Może podobnie postępuje burmistrz New Jersey. Może  mu ten pomnik nie pasuje do jego narracji  i może nam powiedzieć: przecież wy też niszczycie pomniki. Więc czego mnie się czepiacie.

Czesław Cyrul

Rząd, przyparty do muru, przyznał się, że z kasą aż tak dobrze nie jest i dla niepełnosprawnych, po 500 złotych na każdego, nie ma. Pieniędzy cudownie rozmnażać się nie da, nawet jak PiS tak twierdził.

Ale jak przyjrzeć się budżetowi to widać, że inni pieniędzy mają aż nadto.

Budżet IPN na ten rok wynosi 363 miliony złotych, o 75 milionów więcej niż w 2017 roku. To rekordowy skok  wydatków, a pracownicy IPN zarabiają więcej niż dobrze. Czyli na politykę historyczną kasa jest. Natomiast budżet Polskiej Akademii nauk na bieżący rok to tylko 82 miliony złotych. Proszę zastawić: 363 mln i 82 mln. I zapamiętać te proporcje.

W minionym roku PiS-owska  telewizja została zasilona ponad miliardową sumą z kasy publicznej. W tym roku będzie podobnie, bo wpływy z reklam w tej partyjnej telewizji spadają, oglądalność też, a zarobki rosną.

Wystarczy w przyszłym roku zabrać IPN 200 mln i telewizji pół miliarda. To daje 700 milionów. Taka kwota wystarczy na w/w zasiłki dla ponad 116 tysięcy niepełnosprawnych. Z IPN będzie płynęło mniej fałszu, z partyjnej TVP mniej prymitywnej propagandy. Czołowi propagandziści TVPiS nie muszą zarabiać po 40 tys. złotych miesięcznie. Np. 20 tys. to też byłoby aż nadto. W administracji i w Sejmie będą propagandowe cięcia finansowe, ale PiS-owscy propagandziści i spece od pisania historii na nowo dławią się kawiorem. Można jeszcze wspomnieć o Polskiej Fundacji Narodowej i paru innych miejscach, gdzie publiczne pieniądze wpadają niczym w czarną dziurę, a dla niepełnosprawnych nie ma. Nie ma, bo są ważniejsze wydatki, partyjne wydatki.

Czesław Cyrul

Pomnik Łupaszki w Krakowie, bardzo kontrowersyjnego żołnierza wyklętego,  został oblany czerwoną farbą. Łupaszka przez dzisiejsze władze uznawany jest za bohatera, choć ma krew niewinnych na rękach. Przypomnę, że pomnik innego „bohatera”na Podhalu, Kurasia, na którego AK wydała wyrok śmierci, uroczyście odsłaniał prezydent Kaczyński. To wielki wstyd.
Jaki wynika wniosek z oblania farbą pomnika Łupaszki? Taki, że fałszywych bohaterów, na siłę wsadzanych na pomniki, czeka podobny los: oblewanie farbą, burzenie, społeczny ostracyzm,itp. Widocznie nachalność w gloryfikowaniu kontrowersyjnych postaci zaczyna wychodzić obywatelom bokiem. I takie ekscesy zdesperowanych obywateli, którzy nie mogą pogodzić się z fałszowaniem historii, będą się nasilać.
Ci, którzy niszczyli pomniki Lenina są dzisiaj bohaterami. Kim będą ci, którzy zaczną niszczyć pomniki Łupaszki, Ognia i innych im podobnych? Jak będą tolerowane setki, a może i tysiące pomników prezydenta Kaczyńskiego, tysiące nazw ulic jedynie słusznych bohaterów? Jak będzie ocenione wymazywanie nazwiska Wałęsy z historii i uznawanie go za zdrajcę? Czy i kiedy wróci on do oficjalnego panteonu wielkich Polaków, jak po latach Piłsudski, który co prawda w ostatnich latach swojego życia zupełnie zapomniał o demokracji, ale jednak wielkim Polakiem był i swoje zasługi w odzyskiwaniu niepodległości miał.
To oblanie farbą pomnika Łupaszki jest symbolem i znakiem. Władzo nie przeginaj w fałszowaniu historii.
Czesław Cyrul

Od 1990 roku  wrocławscy socjaldemokraci składają  1 Maja kwiaty na grobie Ferdynanda Lassala, który znajduje się na cmentarzu żydowskim.  Lassale uznawany jest za ojca niemieckiej i europejskiej socjaldemokracji. Urodził się w 1825 roku we Wrocławiu. Studiował w Niemczech i Francji. Szczerze nie lubił się z Karolem Marksem. Wyznawał idee walki o prawa robotników w istniejącym systemie, bez obalania go i to go właśnie, przede wszystkim,  różniło od Marksa. Był założycielem Powszechnego Niemieckiego Związku Robotników. Na bazie tej partii powstała Niemiecka SPD.

Dzięki pomyślnemu przeprowadzeniu rozwodu hrabiny von Hatzfeldt-Tachenberg, której mąż ją (hrabinę) tyranizował, w dowód wdzięczności, Lassale uzyskał roczną rentę w wysokości 7 tys. talarów. To pozwalało mu na samodzielność finansową i prace nad progresywnymi ideami, jak by to dzisiaj napisano. Oprócz prac nad poprawą losów robotników Lassale prowadził bujne życie i w końcu je stracił we pojedynku o kobietę. Pochowano go we Wrocławiu w 1865 roku.

Lassale był świetnym mówcą i agitatorem.

Na grób Ferdynanda Lassala pielgrzymowali  liderzy niemieckiej SPD. Byli tutaj kanclerze Niemiec: Brandt, Schel i Schulz. Odwiedzają grób (oficjalnie i nieoficjalnie) inni liderzy SPD. Dlatego Wrocławski SLD składa hołd obrońcy praw robotniczych właśnie 1 Maja. To świetna okazja, by złożyć hołd myślicielowi i wizjonerowi, którego idee tak rozkwitły w XX wieku.

Czesław Cyrul

1-Majowe święto przemieniło się w majówkę. Najpierw Święto Pracy, potem Dzień Flagi, a następnie 3 Maja. Te dni, uzupełnione niedzielami i sobotami, tworzą długą majówkę. Rodacy ruszają w Polskę i za granicę, grillują w ogródkach, leniuchują w domach, itp. We Wrocławiu, 1 maja, co roku, kilka tysięcy  pozytywnie zakręconych, bije w Rynku gitarowy rekord Guinnessa.  Tysiąc studentów wybrało się, na wyprzódki, autostopem do Włoch. Tak dzisiaj wygląda świętowanie Święta Pracy. Choć prawica kłamie, że to święto komunistyczne to nikt nie odważy się go znieść, bo naraziłby się na gniew społeczeństwa, bo choć dzisiaj na pochody się nie chodzi to dzień 1 Maja wolny musi być.

Czy grillowanie to nowa forma obchodów majowego święta? Nie sądzę. Niewielkie grupki lewicowych działaczy złożą kwiaty pod pomnikami sławiącymi wyzwolicieli kraju i czyn robotniczy, o ile nie zostały one jeszcze zgruzowane przez „dobrą zmianę”. Tu i ówdzie odbędą się skromne majówki z akcentami Święta Pracy. Natomiast majówek, tzw. komercyjnych, będzie w kraju dużo i będą tam tłumy. PRL-owski sposób świętowania 1 Maja został odrzucony, a nowe propozycje na obchodzenie świat państwowych nie znajdują masowego zainteresowania u obywateli.

Taka „skromność” w celebrowaniu świat państwowych nie dotyczy tylko  dyskredytowanego przez, robotniczą niegdyś, postsolidarność Święta Pracy.  2 maja – Dzień Flagi i 3 Maja – Święto Konstytucji w telewizji i radiu są, w te dni, godzinami komentowane na okrągło. Zadawałoby się, że na ulicach także świętują tłumy. Nic z tych rzeczy. Na moim osiedlu od lat obserwuję wieszanie flag na balkonach. Mam w zasięgu wzroku około 500 balkonów. Przeciętnie na 30-u wiszą flagi. W oficjalnych uroczystościach biorą udział przedstawiciele władz, organizacji społecznych i kombatanckich. Pozostali realizują swój prywatny program obchodów majowych dni wolnych. Nie inaczej jest 11 listopada. W telewizji święta pełno, a na listopadowych imprezach  grupki.

Zatem dzisiaj musimy pogodzić się z tym, że państwowe święta są dniami wolnymi, ale niekoniecznie  masowo świętowanymi. Mój znajomy, chodzący regularnie  do kościoła, nie zagląda do konfesjonału, ale przystępuje do komunii. Twierdzi, że spowiada się bezpośrednio Bogu, jak u protestantów. Nie mnie oceniać takie postępowanie. Być może my także obchodzimy święta na indywidualną modłę: wędrując po lasach, górach, jedząc marynowaną karkówkę i popijając piwem. Tak dzisiaj jest.

Niech się święci………

Czesław Cyrul