W kręgach warszawskich krąży  informacja, że Mateusz Morawiecki, wicepremier, może być kandydatem prezesa Kaczyńskiego na fotel prezydenta kraju w następnych wyborach. Gdyby to okazało się prawdą oznaczało by , że prezydenta Dudę prezes Kaczyński już spisał na straty. Generalnie jest to  słuszna decyzja.  Prezes wyciśnie go (prezydenta Dudę)  jak gąbkę. Napodpisuje się prezydent aktów prawnych zaordynowanych przez prezesa Kaczyńskiego, skupi na sobie niezadowolenie za  źle uchwalane prawa, a potem prezes wrzuci go do kubła dla zużytych polityków. Zresztą, po  lawinie przedwyborczych obietnic prezydenta Dudy i braku ich realizacji, wyborcy i tak ponownie mu nie zaufają.  Jego prezydentura będzie długo dogorywać,   bo  do końca kadencji jeszcze daleko.

Mateusza Morawieckiego prezes Kaczyński lubi za jego wizje, które jeszcze się nie urealniły. Ojciec Mateusza, Kornel Morawiecki starał się dwukrotnie o fotel prezydencki. Raz uzyskał śladowe poparcie, a za drugim razem nie zebrał wystarczającej ilości podpisów. Jeżeli jego syn pójdzie w ślady ojca to nic z planów nie będzie. Jak prezes Kaczyński  uzna go za swojego delfina, szanse wzrosną, ale do wyborów jeszcze daleko. Należy  pamiętać, że  prezes Kaczyński  zbytnio nie przywiązuje się do ludzi. Traktuje ich jako narzędzia do  realizacji swoich planów.

Kandydatura  Morawieckiego byłaby  także ciekawą  konstrukcją polityczną. Oto były  bankier na usługach zachodniego kapitału, człowiek bardzo majętny,  staje się  kandydatem na prezydenta kraju prawicowej, narodowej, ksenofobicznej  i populistycznej partii.

Czesław Cyrul

W  sejmowym głosowaniu na dalszym procedowaniem obywatelskich projektów ustawy o zakazie (projekt prawicy) lub  liberalizacji aborcji (projekt lewicy) najbardziej prawicowe, zaściankowe i konserwatywne okazało się PSL. Posłowie tego klubu jednogłośnie głosowali za dalszym procedowaniem ustawy zakazującej aborcji i jak jeden mąż  byli za wyrzuceniem do kosza projektu liberalizującego i tak restrykcyjną ustawę. Żaden klub nie posunął się aż do takiej podłości i zakłamania. Nawet część posłów PiS i Kukiz 15  opowiadała się za dalszymi pracami nad projektem lewicy. Po tym głosowaniu to PSL okazał się najbardziej prawicowa partią. Czy posłowie i inni politycy ludowców naprawdę stali się takim konserwatywnym betonem. Otóż nie. PSL usilnie walczy o swój, zagrożony byt na wsi. Przegrywa wybory z PiS-em. PiS ma zdecydowane poparcie wiejskich proboszczów. PSL też chciał by je mieć, ale księża wolą zadawać się z pisowcami. Ludowcy weszliby, za takie poparcie, księżom w cztery litery. Ale tam już siedzą politycy z PiS-u i nie ma więcej miejsca. Mimo to PSL nie traci nadziei. Może PiS-owi pośliźnie się noga, może straci poparcie w wiejskim elektoracie, a wtedy kościół na ludowców spojrzy łaskawym okiem  i dopuści ich do pańskiego stołu. Stąd to żenujące zachowanie ludowców.

P.S. W poniedziałkowej audycji Radia Wrocław wrocławska radna Renata Granowska (PO) zapytała wprost posła z PiS-u. Co by Pan zrobił gdyby Pańska żona została zgwałcona i zaszła w ciążę? Zapadła kłopotliwa cisza. Radna nie doczekała się odpowiedzi.

Czesław Cyrul

 Woda Żywiec Zdrój i jej pochodne kojarzą się z Żywcem (miastem) i górami.  W opinii zdecydowanej większości konsumentów są to wody mineralne, choć napisane jest na etykietach, że to woda źródlana czyli taka zwykła woda, może czerpana z naturalnego źródła, ale niekoniecznie.

Wodą Żywiec Zdrój – Żywioł zatruł się mieszkaniec Bolesławca. Ta woda produkowana jest w Mirosławcu na Pomorzu, a więc dość daleko  od Beskidów.  Nie jest to oczywiście zaznaczone na etykiecie.  Konsument myśli, że pije wodę mineralną z gór, a tymczasem popija zwykłą wodę z Pomorza  z dodatkiem gazu. Gdyby ta woda z Pomorza była by jakaś wyjątkowa to  nie musiała by podszywać się pod wodę z Żywca.  Swego czasu, w latach dziewięćdziesiątych, wytwórnia Coca – Coli w Środzie Śląskiej  produkowała też sztuczną wodę   paramineralną, w której odkryto jakieś mętne  zawiesiny. Po aferze  wytwórnia upadła, z duże hale  produkcyjne stoją puste do dzisiaj. Żadnych źródeł wody tam nie było.  Dlatego osobiście zalecam kupowanie wód  mineralnych z zaznaczeniem na etykiecie, że jest to woda mineralna,  a nie źródlana. Dobrej wody mineralnej z Polanicy, czy Muszyny nie da się tak łatwo spreparować na Pomorzu czy Mazurach.  Różnica w cenie zakupu  pomiędzy mineralną,  a źródlaną  jest minimalna.

Swego czasu zwrócił mi uwagę znajomy, że tańsze piwa nie mają w składzie chmielu. Jest tylko słód jęczmienny i woda oczywiście. Co dodawane jest zamiast chmielu, tego nie wiem. Spotkałem nawet takie piwo, które reklamowano jako  „głęboko chmielone”, ale w składzie chmielu nie było. Dlatego czytajmy etykiety.  To się opłaca.

Na zakończenie zaznaczam, że nie jestem żadnym przedstawicielem jakiejkolwiek wytworni wód mineralnych.

Czesław Cyrul

Władza to najważniejszy czynnik,  jaki  chroni partie przed rozpadem. Wyrzuceni z PO posłowie Protasiewicz, Huskowski i Kamiński oraz dezerter Niesiołowski utworzyli w sejmie nowy klub.  Posłowie Protasiewicz i Huskowski to Dolnoślązacy. Wcześniej z PO odszedł Dolnoślązak poseł Jaros i zakochał się w Nowoczesnej. Marszałek Województwa Dolnośląskiego Cezary Przybylski i kilku radnych PO odeszło z partii, założyło w sejmiku własny klub i nadal utrzymują się przy władzy. Marszalka Przybylskiego chciał  przegonić ze stanowiska przewodniczący Schetyna, ale marszałek go przechytrzył. W Radzie Miejskiej Wrocławia z PO odeszło bodaj 6 radnych tej partii i wstąpiło do Nowoczesnej, która jest teraz w aliansie z prezydentem Dutkiewiczem. Posłowie Huskowski i Protasiewicz także są blisko z Dutkiewiczem,  marszałek Przybylski również i  mają  wspólne plany samorządowe. Zatem eksplatformersi w regionie rosną w siłę, a PO słabnie.  Zabrakło kleju pod tytułem „władza”.  Dezerterzy z PO uznają przewodniczącego  Schetynę za dyktatora z którym nie da się  pracować. Przewodniczący Tusk był nie mniejszym  satrapą  partyjnym od Schetyny, ale władza partię spajała. Władza się skończyła partia idzie w rozsypkę. 

Czy inne partie są lepsze? Niestety nie. W każdej partii władza jednoczy jej członków. Utożsamiają się oni z jej ideologią i polityką.  Ale gdy partia przegrywa wybory zaczynają się wewnętrzne  waśnie i poszukiwanie okazji jak by tu się od partii odkleić. Nie dotyczy to wszystkich członków, ale nawet niewielkie, ale znaczące  grupki  rejterujące z szeregów destabilizują  struktury. Partią najbardziej stabilną, gdzie odejścia są niezwykle rzadkie,  jest PSL. Tam, czy partia jest w opozycji  czy u władzy, nie ma spektakularnych odejść.  W minionej kadencji Sejmu ta, konserwatywna dzisiaj partia przyjęła nawet  liczną grupę uchodźców z Twojego Ruchu. Można powiedzieć, że wieloletnia tradycja ludowców  wiąże członków nie tylko poprzez rozdzielnictwo stanowisk.  Jest jeszcze coś więcej, tak potrzebne w polskiej  partyjnej niestabilności.

Czesław Cyrul

Wrocławska policja zatrzymała pięciu bandytów, którzy porwali  jednego mężczyznę. Bandyci wywodzą się z kręgów kibolskich. Jak wiadomo,  pseudokibice angażują się na stadionach i poza nimi w czczenie żołnierzy wyklętych, handlują narkotykami i są zarazem narodowcami.  Kibole czcząc wyklętych czynią jednocześnie  burdy na stadionach i niszczą mienie publiczne. Kręgi pseudokibiców, zajmujące się  bandytką, są  zbrojnym ramieniem PiS. Politycy tej partii często brali i biorą kiboli w obronę i złego słowa o nich nigdy nie powiedzieli. Dywagując dalej można napisać, że PiS popiera bandytów  podszywających się pod narodowe barwy. Rządząca partia  te zjawiska bagatelizuje, bo nie odważy się aby na stadionach wyzywano pisowców od  k…  czy ch.. W tych kręgach (kibolskich) uczucia są płytkie i od  uwielbienia do nienawiści tylko jeden krok. Moja układanka nie jest wyssana z palca i mogę ją poprzeć wieloma dowodami.

W polityce układanki, mające na celu dowalenie przeciwnikom lub zakłamanie rzeczywistości,  są na porządku dziennym. Problemem jest tylko jak daleko w budowaniu takich teorii można się posunąć.  Oto przez lata mieliśmy do czynienia z kłamstwem katyńskim. Rosjanie ukrywali mord, jakiego dokonali na polskich oficerach w Katyniu. Prawda jednak zwyciężyła.  Teraz mamy do czynienia z kłamstwem smoleńskim. PiS nieudolnie usiłuje wmówić społeczeństwu, że był tam zamach. Ponieważ zaraz po katastrofie Putin z Tuskiem ukłonili  się siebie, to pewnie Tusk też jest współwinny katastrofie.  Jestem pewien, że kłamstwo smoleńskie, tak jak katyńskie,  też zostanie obalone. Budowanie fałszywych teorii w polityce  może być opłacalne, ale  tylko na krótką metę.

Czesław Cyrul

Jeszcze się nie zastanawiałem czy politycznie dalej mi do PO czy do PiS, ale w kwestii smoleńskiej zdecydowanie  bliżej mi do rządowej wersji katastrofy  przedstawionej przez komisję Millera czyli PO niż do dyrdymałów komisji Macierewicza z PiS. Ta ostatnia przegląda  gotowy i kompatybilny raport komisji Millera i stara się udowodnić, że  raport jest fałszywy i napisany we współpracy  „z ruskimi” . Gdybym miał porównać podejście do wyjaśnienia tej katastrofy do zestawiłbym dwa symboliczne fakty.  Obecny minister wojny Macierewicz, będąc w trakcie katastrofy obecny w Smoleńsku, nie pofatygował się na miejsce katastrofy.  Najpierw najadłszy się do syta, czmychnął tchórzliwie pociągiem do Warszawy. Tymczasem ówczesna Minister Zdrowia Ewa Kopacz, późniejsza premier, pojechała do Moskwy, gdzie zajmowała się ustalaniem tożsamości zdeformowanych po katastrofie ciał. Niestety pewnie zostały popełnione błędy i nie wszystkie ofiary zostały dokładnie zidentyfikowane. Za to Macierewicz ma teraz pretensje do odważniej  premier Kopacz. Może dlatego  tchórzliwy minister wojny zaordynował, decyzją prokuratury, przekopywanie grobów, by udowodnić odważnej minister, że pomyliła się i do tego pewnie współpracowała „z ruskimi”, co jest zdradą narodową. I tak to jeszcze przez lata będzie  trwała walka prawdy z kłamstwem. Prawda  zazwyczaj  zwycięży, to tylko kwestia czasu.

Czesław Cyrul

Podkomisja ministra Macierewicza pokazała  pierwsze wyniki swoich prac nad wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej. Porażające fakty, fałszerstwa i współpraca z ruskimi. Oto ocena prac poprzedniej komisji Millera przez obecną podkomisję Macierewicza.  Przedstawiciele komisji Millera z dziecinną łatwością pokazują, jak bardzo błądzą ludzie Macierewicza, jak z dziecinną łatwością obalają  naiwne argumenty podkomisji. Nic dziwnego, że na konferencji zabroniono dziennikarzom zadawać pytania, bo i oni (dziennikarze) „ad hoc” udowodnili by niekompetencję ludzi Macierewicza.  Ale wiara zwolenników zamachu pozostaje niezachwiana. Brak sensownych argumentów przez lata  przykrywać się będzie  ekshumacjami zabitych w katastrofie. A to trochę potrwa.  Bo nie  o prawdę tu idzie. Mądrym prace komisji Millera wystarczają, a inni po prostu wierzą. Oni nie potrzebują faktów, sama wiara im wystarcza. Przedstawione efekty prac podkomisji  są tak marne, że rządowa telewizja  boi się przedstawić  sprostowania  członków  komisji Millera. Swoją drogą chciałbym zobaczyć konfrontację face to face podkomisji Macierewicza i komisji Millera.  Byłby to  konfrontacja  faktów z naiwną wiarą. Ale do tego nie dojdzie, bo  zwolennicy zamachu publicznie ośmieszyli by się. Aż tacy naiwni to oni nie są.

Jak wiadomo , wtedy jeszcze nie minister, Antoni Macierewicz, był  10 kwietnia, w trakcie katastrofy, w Smoleńsku. Skąd czym prędzej, po kryjomu, w  popłochu uciekał pociągiem do kraju. Podobno bał się o swoje życie. Gdyby teraz  nasz kraj znalazł się w niebezpieczeństwie to  jak zachował by się nasz minister od wojny. Czy,  wraz z jego asystentem Misiewiczem, po kryjomu uciekał by z kraju  w obawie o swoje życie?  Tylko dokąd. Na Zaleszczyki, a może wpław do Szwecji?  Już sam nie wiem co doradzić. Ale wojna nam nie grozi, więc Macierewicz może nadal być lokalnym bogiem wojny.

Czesław Cyrul

 

Wygląda na to, że na Platformę Obywatelską powoli przychodzi koniec. Lata rządów „ciepłej wody”, liczne afery i skandale,  dbanie o  interesy członków partii i jej akolitów oraz nadmierna pycha wyprodukowały mieszankę wybuchową, która rozsadzi PO. Warszawska afera reprywatyzacyjna będzie zapalnikiem, który tę detonację właśnie uruchomił. Detonacja nie będzie nagła, bo w polityce destrukcyjne wybuchy przebiegają wolniej. PO,  trawiona konfliktami i atakowana z zewnątrz, będzie zapadała się w sobie. Stanie się partią niepełnosprawną, z którąś tam grupą inwalidzką. Zgorzkniali i pokłóceni ze sobą członkowie będą rozpatrywać swoje błędy i prowadzić swarliwe, wewnętrzne debaty. Będą śnić o dawnej wielkości i żalić się, że wyborcy przestali ich lubić. Przeciwnicy będą ciągle rozdrapywać ropiejące rany PO, by one nie goiły się i wydziałały woń odstraszającą  wyborców do tej schorowanej partii.

Tymczasem PiS wybrał inną drogę prawicowej  destrukcji. Proces ten także będzie trwał lata i też  skończy się klęską. PiS atakując inteligencję i wszelkie siły postępu w kraju, wyznaczając im rolę ludzi gorszego sortu, niszczy tych, którzy  pchają kraj  do przodu. W sztuce dominować będzie polityka historyczna, w szkołach najważniejsze lekcje będą o historii żołnierzy wyklętych. Gromady osiłków będą biły spokojnych ludzi na ulicach, a władza będzie udawać, że to owi spokojni prowokują osiłków i zmuszają ich do samoobrony.  W rzeczywistości owi osiołkowie już są zbrojnym ramieniem PiS-u i kościoła.  Ostatnio jakiś  kibol pobił w tramwaju profesora uniwersytetu . Można przypuszczać, że zdrowa siła narodu dała w mordę przedstawicielowi gorszego sortu. Oto „signum temporis”  rządów PiS. Jestem przekonany, że minister Błaszczak nabierze wody w usta w tej sprawie. Nagadał się w  Londynie i wystarczy.

Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz , zaufany ministra Macierewicza,  stał się  symbolem destrukcyjnej polityki kadrowej PiS. Wygląda jak  książkowy narodowiec, do tego niewykształcony, butny i garnący do kieszeni wszystko, co się tylko pod rękę nawinie.  Zna się na armii, przemyśle zbrojeniowym, mediach i energetyce i lekarstwach.  Jest pisowskim geniuszem i żadne tam studia nie są mu potrzebne. Tacy obywatele pierwszego sortu poprowadzą nas na manowce, dokończą dzieła PO. Ale obywatele w naszym kraju lubią prawicę. Za kilka lat przejrzą na oczy.

Czesław Cyrul

Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego rozesłał  list, w którym alarmuje, że w projekcie budżetu kraju na przyszły rok nic nie ma o zwolnieniu KGHM-u z  podatku od kopalin, czyli haraczu jaki nałożył na kombinat,  kilka lat temu,  rząd PO-PSL.  Z tego tytułu kombinat już odprowadził do budżetu wielomiliardowe kwoty. Cierpi na tym kombinat, cierpią lokalne samorządy. Związkowcy w liście podnoszą temat zawieszenia wielu inwestycji w zagłębiu, spowodowanych drenażem kasy kombinatu przez Warszawę. Stawia to pod znakiem zapytania przyszłość całej kompanii miedziowej.  Nietrafione inwestycje zagraniczne tylko pogłębiają finansowe problemy kombinatu.

 W trakcie kampanii  parlamentarnej  premier in spe Beata Szydło swoimi osobistymi ustami zapowiedziała szybką  likwidację tego podatku. Potwierdzali to lokalni posłowie tej partii.  Potem, po wyborach,  nabrano wody w usta i ani be, ani me, ani kukuryku. Owszem, coś tam się bąka czyli mydli ludziom oczy, a efektów nie ma. Natomiast rządząca partia błyskawicznie obsadziła kilkadziesiąt czołowych stanowisk swoimi członkami. Ten desant był o wiele szybszy, niż  poprzedni atak  PO,  na te same, wysokopłatne pozycje. KGHM dla prawicy zawsze był dojną krową i nadal  nią pozostanie Miedziowa „Solidarność” także gardłowała, za rządów PO, za zniesieniem tego podatku. Teraz nabrała wody w usta, bo jako związek wspierający PiS nie może przeciwko matce partii występować. Owszem, szeregowi związkowcy szemrzą po katach, ale nic z tego nie wynika.

W mojej ocenie dalsze kroki PiS mające na celu utrzymanie  haraczu od kopalin będą następujące: Ministerstwo Skarbu, nadzorujące  kombinat ma, z końcem roku, ulec likwidacji i już wiadomo, że nie kiwnie w sprawie podatku  palcem. Resort, który przejmie nadzór nad kombinatem stwierdzi, że musi się ze sprawą zapoznać i będzie to trwało kolejny rok. Wiadomo jednak, że rząd tego podatku nie zlikwiduje, bo w budżecie potrzeba pieniędzy na zrealizowanie obietnic wyborczych. Dlatego Górnicy i Hutnicy z KGHM,  porzućcie nadzieję. Podatek wprowadzony przez PO będzie przez PiS utrzymany. Zastanawiam się co teraz czują licznie głosujący na PiS pracownicy kombinatu, których ta partia zwyczajnie oszukała. Czy zapaliło  im się w głowie chociaż  ostrzegawcze światełko?

Czesław Cyrul

Kilku ministrów z obecnego rządu jedzie do Londynu, aby  wytłumaczyć tamtejszym ministrom jak wyspiarze  mają traktować u siebie naszych rodaków. Milion Polaków mieszkających na wyspach ma być  traktowanych tak samo, jak rodowici mieszkańcy wyspy. I słusznie. Po to jesteśmy w UE aby móc się swobodnie przemieszczać i pracować, gdzie nam się podoba. Jednak w kraju prawicowy rząd, ustami narodowców i swoimi własnymi, przekazuje Europie swoje stanowisko: Polska tylko dla Polaków. Osobiście także mam obiekcje przed zalewem Europy przez fale uchodźców, a przede wszystkim imigrantów ekonomicznych. Jednak blokowanie, pomijam zasadność, naszych,  granic przez obcymi i domaganie się równych praw dla naszych, gdzie indziej to polityczna schizofrenia. Taka moralność Kalego.  W Wielkiej Brytanii, przy zalewie kraju przez obcokrajowców  narastają postawy ksenofobiczne i nie można się temu dziwić. W Polsce uchodźców nie ma, a sytuacja jest chyba jeszcze gorsza i PiS-owi w to graj. Zresztą,  samych Polaków obecna władza podzieliła na lepszy i gorszy sort. Sporej grupie obywateli też to się podoba. Swoją drogą zastanawiam się co by było, gdyby w Polsce pojawiło się kilka milionów obcych. Ukraińców nie biorę pod uwagę, bo przyjeżdżają do pracy i wtapiają się, jako Słowianie, w naszą słowiańską codzienność. Ale i ich ilość już wzbudza, tu i ówdzie, kontrowersje.

Czesław Cyrul