Tchórze

Kategorie: Bez kategorii

Głosowanie nad projektem liberalizującym prawo aborcyjne przejdzie do historii. Pokazało miałkość i kunktatorstwo sejmowej opozycji. Klubem najbardziej zdeklarowanym za tym, aby projekt odrzucić w pierwszym czytaniu był klub PSL, choć  jego posłom udaje się pozostawać cieniu skandalu. Gromy spadają na PO i Nowoczesną. Na 15 obecnych na sali posłów PSL aż 12 było za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu, 1 był przeciw, a 2 nie głosowało. Pogratulować jednomyślności koledzy ludowcy. Także dzięki Wam projekt przepadł. Zabrakło 9 głosów.  Dodam, że szło tylko o to, aby projekt w komisjach był dalej procedowany. Posłowie z PSL orzekli, że tak być nie może.

Od dłuższego czasu zastanawiam się jakie zmiany zaszły w głowach posłów z PSL. Przecież dawnej była to partia otwarta, postępowa i myśląca. Teraz stała się synonimem światopoglądowego konserwatyzmu. Otóż przyczyna jest bardzo prozaiczna. PSL przegrywa walkę o wiejskiego wyborcę z PiS i to bardzo zdecydowanie. Dlatego mocno zabiega o względy wiejskich proboszczów, by ci spoglądali na partię łaskawszym okiem. Napiszę wulgarnie – ludowcy, za poparcie,  weszliby bez mydła proboszczom w cztery litery. Nic z tego, tam już siedzi PiS i miejsca nie chce ustąpić. Dlatego koledzy z PSL szukajcie innych dróg do wiejskiego elektoratu. Są na wsi ludzie myślący także nie pod parafialne dyktando. To wstyd, by partia mieniąca się ponad stuletnią historią w tak prymitywny i koniunkturalny sposób blokowała sejmowe prace. Przecież odesłanie projektu do komisji nie oznaczało opowiedzenia się za ustawą. O posłach PO czy Nowoczesnej unikających jasnego opowiedzenia się  nie wspomnę, bo słów szkoda. Chwała posłom PiS, którzy głosowali za dalszym procedowaniem projektu w komisji.

Czesław Cyrul

Tak sobie myślę, co PiS zrobi z Macierewiczem? Poprzednio napisałem, że w zamian za MON musi on coś dostać. Bo jeżeli nie, zacznie niszczyć PiS, przecież on zawsze musi coś rozwalać. Sądzę jednak, że PiS nie da Antoniemu już niczego do niszczenia. Nie da jakiegoś urzędu w obawie, by Antoni nie zostawił tam kolejnego gnojowiska – jak w MON.  Gnojowisko śmierdzi, a ten smród może się wyborcom nie spodobać. Dzisiaj PiS jest na tyle silne, by Antoniego schować pod dywan, bunt jego wyznawców zdusić lub przykryć innymi darami dla Ojca Rydzyka. Pozostaje tylko jeszcze problem zamachu smoleskiego. Sam Antoni w zamach przecież  nie wierzył. Prezes Kaczyński także, bo to inteligentny człowiek przecież. Zamach  był tylko narzędziem politycznym, które właśnie traci moc. Macierewicz, pozbawiony władzy, też straci wolę, by dalej kłamać. Tak więc, pozbawiony władzy i zainteresowania mediów oraz poparcia Prezesa, Macierewicz odejdzie w zapomnienie. Jak zechce założyć  jakąś partię, to będzie to tylko koteria wspierana przez grupę nawiedzonych wyznawców. Nie będzie to jednak licząca się siła polityczna.  Antoni w polityce będzie teraz obiektem analiz: jak taka dziwna osobowość mogła w cywilizowanym kraju być tak wysokim urzędnikiem z taką mocą sprawczą i pozostawić po sobie zrujnowaną armię, średnio zdolną do obrony naszych granic. Delikatnie mówiąc – dobrze, że żyjemy w czasach spokojnych dla kraju.

Czesław Cyrul

Wszędzie gdzie pojawił się Antoni Macierewicz pozostawiał po sobie organizacyjne gruzowisko, skrzywdzonych ludzi i polityczne pobojowisko. Ten człowiek ma w sobie jakiś gen destrukcji, który każe mu właśnie tak działać. W ministerstwie, z którego w końcu go pogoniono, wyrzucił kwiat dowództwa i kadry oficerskiej. Zdezorganizował dostawy dla wojska. Pozostawił po sobie fragmenty śmiesznej obrony terytorialnej, która przypomina grupy rekonstrukcyjne.
Jednak Macierewicz nie był sam. Dzielnie wspierał go Ojciec Rydzyk i kluby Gazety Polskiej. To na salonach w Toruniu Antoni błyszczał i stamtąd pozdrawiał słuchaczy Radia Maryja i swoich zwolenników zarazem. Mimo tak fatalnego zachowania Macierewicz ma w społeczeństwie aż 25 procent zwolenników. 75 procent społeczeństwa było za jego odwołaniem, ale aż 25 było jego zwolennikami. To bardzo dużo.
Zadaję sobie pytanie, za co oni lubili Macierewicza? Czy i oni mają w sobie także jakiś gen destrukcji? Sadze, że nie. Oni słuchali ojca Rydzyka, a on ma więcej do powiedzenia niż cały episkopat razem wzięty. Są to ludzie, którzy nie do końca orientują się w polityce, bo przecież nie muszą. Wsłuchują się w kazania płynące z ambon, przekazują sobie gazety chwalące Antoniego. Oczadzeni kłamliwą propagandą widzą w Macierewiczu męża opatrznościowego, a on okazuje się być destruktorem, niszczącym otoczenie. Czy jego promotorzy wyciągną jakieś wnioski z popierania złego człowieka? Nie sądzę. Czekam natomiast ze strachem co teraz Macierewicz dostanie do zniszczenia, bo przecież dostać coś musi. Jeżeli nie, to zacznie niszczyć PiS, a na to prezes nie pozwoli.
Czesław Cyrul

Ryszarda Pertu rozpycha ambicja, energia i chęć przewodzenia. Po przegranej walce o przywództwo w „Nowoczesnej” postanowił pójść na swoje nie paląc zarazem za sobą mostów i nie odcinając partyjnej pępowiny. Założył stowarzyszenie „Plan Petru” i będzie tworzyć program gospodarczy będący alternatywą dla planu Morawieckiego. Zakładając stowarzyszenie Petru może pozostać nadal w Nowoczesnej. Gdyby założył  nową partię zostałby wyrzucony z Nowoczesnej, bo bigamii partyjnej u nas się nie toleruje, ale zdrady i transfery są akceptowane.

Ryszard Petru chce także jednoczyć opozycję przeciwko PiS-owi. Pewnie jego zaproszenie do wspólnych działań może spotkać się z jakimś odzewem, bo rozmawiać zawsze warto. Jak stowarzyszenie będzie się dobrze rozwijać może przerodzić się w partię, ale tylko wtedy jak będzie mocniejsze od Nowoczesnej.

Jak plan Pertu nie spotka się z zainteresowaniem i z jednoczenia opozycji, pod skrzydłami Ryszarda, nic nie wyjdzie zawsze będzie mógł powiedzieć: chciałem, ale inni jeszcze nie dojrzeli do jedności pod moim przywództwem. Wtedy  Ryszard powróci na łono swojej partii, którą spłodził, ale ona (partia) miała dość patriarchatu i teraz panie tam rozdają karty. Dlatego „Plan Pertu” jest dla  Petru bezpieczną inicjatywą. Bo  jest jakaś szansa na samodzielne zaistnienie i jest  gdzie wrócić gdyby plan się nie powiódł.

Czesław Cyrul

Po zwycięstwach Kamila Stocha Polska pęcznieje z dumy. Jakoś tylko mimochodem i niezbyt chętnie propisowskie media wspominają o ojcu sukcesów naszych skoczków. Trenerem kadry narodowej naszych skoczków jest Austriak, który wcześniej trenował Niemców – Stefan (po niemiecku Sztefan) Horngacher. To on zaprowadził porządek w polskiej drużynie i drugi rok z rzędu, pod jego nadzorem, nasi skoczkowie wspinają się na wyżyny tego, moim zdaniem, niszowego sportu. Licencję zawodniczą w tej dziedzinie posiada w kraju jedynie około 200 zawodników. Jest to sport do oglądania i nigdy nie stanie się tak masowy jak tenis, bieganie, kolarstwo czy narciarstwo.

Obcy trener  zwolennikom zamykania się Polski na zewnątrz: rasistów, narodowców, ksenofobów musi stawać kością w gardle. Niepolak prowadzi Polaków do sukcesów – to nie mieści się w ich kanonach. Dla ludzi otwartych na inne nacje  takie zdarzenia są normalne, choć wolałbym, aby nasze narodowe ekipy trenowali polscy trenerzy, a bywa bardzo różnie. Generalnie poziom naszej kadry trenerskiej, w porównaniu do zamierzchłych lat PRL, jest niższy i długo by pisać dlaczego tak jest. Historyczne zwycięstwo Polaka trenowanego obecnie przez obcokrajowca pokazuje, że dzisiejszy, otwarty świat nie przystaje do ksenofobicznych wyobrażeń naszych narodowców wspieranych przez obecne władze.

Czesław Cyrul

TVP zorganizowało widowisko sylwestrowe w Zakopanem, TVN w Warszawie, Polsat w Katowicach. Najwięcej widzów oglądało widowisko w Zakopanem. Ja, przerzucając kanały, także najchętniej zostawałem przy widowisku ze stolicy Tatr. Dlaczego było to widowisko najchętniej oglądane? Bo organizatorzy postawili na  kulturę masową jak najbardziej. Królował Zenek Martyniuk i disco polo, nasza polska specjalność, muzyka w której nie gustuję i jestem  w tym przypadku w zdecydowanej mniejszości, ale mnie to wcale nie martwi. Ale chyba najważniejsze w zdobyciu widowni okazały się pieniądze. W widowisku TVP widać było wyłożone  pieniądze. Sam Luis Fonsi, za odśpiewanie z playbacka Despacito, zainkasował prawie pół miliona złotych. Nie wiem ile wyniósł budżet tego widowiska, ale był na pewno kilkakrotnie wyższy od budżetów Polsatu i TVN.

Skąd pochodziły pieniądze? Przypomnę ze w ciągu roku TVP otrzymała z budżetu państwa 1,7 mld złotych na wieczne nieoddanie. Do tego trzeba dodać  kilkaset milionów złotych rocznie z abonamentu. No i oczywiście sponsorzy też dali swoje. Głównymi sponsorami widowiska w Zakopanem były wiodące spółki skarbu państwa, które zapewne z zupełnie „dobrej woli” zasiliły budżet widowiska. Nie po to PiS poobsadzało zarządy spółek swoimi funkcjonariuszami, by teraz one (spółki) sponsorowały programy  niezależnych stacji telewizyjnych. To widowisko było elementem propagandowej machiny rządowej i obowiązkiem spółek skarbu państwa jest dawanie pieniędzy  na PiS-owską propagandę. Sukces widowiska będzie częściową rekompensatą dla prezesa Kurskiego za spadającą oglądalność programów informacyjnych.

Ciekaw jestem co by się stało, gdyby nie wynajmowani za duże pieniądze artyści wystąpili w tym widowisku , a propagandziści Holecka, Rachoń, Ogórek i inni z tego kręgu. Basował by im redaktor Semka i Wildsztajn, a dyrygował kapelą dyrektor Wolski. Oni też przecież otrzymują duże gaże. Niewielu by to wytrzymało przez kilka godzin, nawet przy serwowaniu darmowego szampana na koncercie i bezpośrednio przed telewizory.

Czesław Cyrul

Rok 2017 przeżyłem i dobrym zdrowiu i z takim wejdę w następny. Zdawałoby się, ze moje zdrowie zależy także od zdrowia kraju.   Na szczęście tak nie jest, choć  Rząd świadomie wpędza obywateli w delirium z dodatkiem schizofrenii.

Władza wmawia nam, że dopiero niedawno skończył się komunizm. Ostatnio zauważył to jeden z mniej bystrych ministrów. Kilkadziesiąt lat minęło, nim to do niego dotarło. Ale im władza mocniej walczy z komuną, tym bardziej korzysta z doświadczeń dyktatury. Ona (dyktatura) i komuna wzajemnie wymieniały się doświadczeniami w sprawowaniu władzy. U nas była  miękka komuna i teraz zmierzamy w kierunku miękkiej dyktatury. Jest więc jakaś ciągłość, choć władza stara się nam wmawiać, że komuny nie lubi. Połowie obywateli taka dwuznaczność się podoba, co pozwala mniemać, że i tamta komuna nie była im całkowicie wstrętna. Braki w aprowizacji były dokuczliwe i dlatego tamten system musiał upaść. Teraz gospodarka i aprowizacja mają się dobrze więc dyktatorskie zapędy władzy nie są  bezpośrednio dokuczliwe. Ale do czasu.

Dzisiaj gospodarka rośnie, ale swobody demokratyczne, kultura i nauka, przeżywają kryzys. Ten kryzys da znać o sobie za jakiś czas. Dlatego z niepokojem spoglądam w przyszłość, w której sądy będą tak samo nieruchawe jak teraz,  ale pod partyjnym nadzorem. Spektakle w teatrach będą cenzurowane, tzn. nie będzie na nie pieniędzy. Wolne media będą prześladowane za mówienie prawdy, a rządowe środki przekazu będą mówiły o władzy wyłącznie dobrze, a o opozycji źle. W kwestiach tzw. „nadbudowy” cofamy się do PRL, ale z tą różnicą, że wtedy dawano, kontrolowanej przez siebie kulturze, znacznie więcej pieniędzy. Była cenzura i pieniądze. Teraz też zaczyna się cenzura, a pieniądze są tylko dla swoich.

To delirium zafundowane obywatelom przez władzę sprawia, że obywatele są za reformą sądów, a zarazem byli za wetem prezydenckim, kiedy prezydent te reformy wetował. Teraz kiedy, praktycznie wcześniej zawetowane reformy, bez sprzeciwu prezydent podpisał okłamywane społeczeństwo straciło, myślę że tyko chwilowo, orientację i o to władzy chodzi.  Władza chce, aby społeczeństwo było jak najbardziej zdezorientowane, bo wtedy łatwiej się nim rządzi. Władzy zależy na tym, by owa schizofrenia i delirium  przybrały zasięg pandemii. Zadaniem lewicy jest ochrona  funkcjonujących programów socjalnych i walka z owym delirium. Czego wszystkim na przyszły rok życzę.

Czesław Cyrul

Zawsze na święta przygotowuję bigos. Praca to odpowiedzialna i czasochłonna. Kapusta świeża, kiszona, wołowina, wieprzowina, boczek, kiełbasa dobrze podwędzona, ale nie sucha, grzyby, śliwki, jabłka, cebula i przyprawy. No i oczywiście wino dodawane pod koniec gotowania. Wino jest wisienką na torcie wieńczącą godziny pracy nad bigosem. Dlatego zawsze do bigosu kupuję dwie butelki wina i trzecią na zapas. Otwieram dwie i próbuję, które wino byłoby najlepsze. Kroję mięso i przysmażam, duszę osobno kapusty, moczę grzyby, itp. Wszystkie te czynności przepijam winem i zastanawiam się, które dodam na końcu duszenia. W miarę jak składniki upodobniają się do bigosu próbowanie wina łączę ze smakowaniem bigosu. I tak to się toczy przez kilka godzin. Pod koniec prac zauważam, że wina nie starczy do bigosu. I po to jest właśnie ta trzecia butelka wina. Odkorkowuje ją i połowę wlewam do bigosu. Bigos wyszedł świetny, bo mam wieloletnie doświadczenie. Nakładam próbną porcję na talerz, jem i wypijam to, co w trzeciej butelce zostało, bo nie wiem co z nią zrobić. Po pracowitej nocy bigos wyszedł super, ale są też konsekwencje przygotowywania bigosu. Boli mnie głowa. Może za dużo bigosu zjadłem?
Wesołych Świąt.
Czesław Cyrul

Senator Kogut i zarazem lider PiS w Nowym Sączu jest podejrzany o korupcję. Coś poważnego musi być na rzeczy skoro CBA odważyło się podjąć takie kroki.  Kierownictwo PiS zawiesiło senatora z prawach członka partii. Zarzuty CBA to, zdaniem senatora, polityczny atak na niego. Można by sadzić, że PiS zamachnął się sam na siebie.
Senator Kogut zawsze bardzo akcentował swoje przywiązanie do Kościoła i wiary katolickiej, był uczestnikiem licznych pielgrzymek do miejsc kultu. Senator i wielu jemu podobnych polityków demonstrujących publicznie swoją wiarę, robi to na pokaz. Fizycznie akcentuje swoje przywiązanie do tej, dużej grupy społecznej, by zaskarbić sobie jej wyborcze poparcie. Sama wiara jest sprawą drugorzędną. Prawicowi politycy padający na kolana w kościołach mają statystycznie tak samo lepkie ręce jak i niewierzący. Wyzywają bliźnich od kanalii i zdrajców, zdradzają żony i oszukują na podatkach. Oczywiście są także na prawicy wierzący politycy, ale nie podejmuję się ich wyselekcjonowania z grupy pozerów.

Politycy PiS uważają, że wszystkich sędziów z przeszłością trzeba wymienić bo są w coś umoczeni. Ponieważ senator Kogut też jest prawdopodobnie umoczony to proponuję, by wszystkich senatorów PiS też pogonić. Czy jest w tym jakaś logika? Nie ma. Ale politycy PiS, ścigający wszystkich sędziów, tego nie rozumieją. Tzn. pewnie rozumieją, ale rżną głupa.

W krótkim czasie zmarło dwóch sędziów – dublerów Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej sędzia prof. Lech Morawski, a kilka dni temu sędzia prof. Henryk Cioch. Obydwaj zostali wybrani, przez PiS, na miejsca już wcześniej zajęte. Prezydent Duda, w nocy i w pospiechu, przyjął ich ślubowanie. Odbyło się to naruszeniem Konstytucji.
Nie wiem dlaczego panowie sędziowie odeszli z tego świata. Prezes Trybunału Konstytucyjnego sędzia Przyłębska uważa że, że to efekt nagonki na sędziów przez media. Być może jest w tym jakaś prawda, ale panowie sędziowie wiedzieli w co się pakują i że znacząca część opinii publicznej i świata prawniczego będzie uznawała ich za wybranych z naruszeniem prawa. Tak samo jak pani prezes zresztą. Być może stres spowodowany tą sytuacją przyczynił się do śmierci panów sędziów.
Można by jednak spojrzeć na to metafizycznie. Czy aby nie jest to znak z góry. Tam na górze zauważono, że PiS-owska władza łamie ziemskie prawo powołując się przy tym na prawo boskie, a ta władza robi to nagminnie. Opatrzność stwierdziła, że już dość i wysłała groźne ostrzeżenie: nie idźcie tą drogą. Władza powinna na to zwrócić uwagę, powinien także odezwać się kościół, skłonić swoich politycznych przyjaciół do refleksji. Milczenie kościoła jest aprobatą dla władzy lub wyrazem zakłopotania, a przecież kościół często straszy śmiercią za grzeszne zachowanie. Nic z tych rzeczy. Kościół popiera łamanie prawa przez PiS, bo ma z tego ziemskie korzyści, albo księżą wierzą w Boga wybiórczo, tak jak politycy PiS.
Czesław Cyrul

Restrukturyzacja rządu według „dobrej zmiany” zaskakuje nowatorskimi  ruchami. Pani premier Szydło przestała być premierem, ale nie pożegnała się z Urzędem. Będzie wicepremierem, ale nie za bardzo wiadomo od czego. Pewnie od robienia dobrego wrażenia wśród elektoratu PiS. Pani premier była twarzą wygranej kampanii prezydenckiej i parlamentarnej. Na całkowite usuniecie jej ze sceny politycznej wyborcy PiS mogliby zareagować gniewem. Zostanie więc panie premier w Rządzie z sowitą pensją, służbowym mieszkaniem, luksusowym samochodem z kierowcą i ochroną osobistą. Podobnie jest ze zwolnioną panią minister Kempą. Przestała być ministrem i zarazem została ministrem. Będzie się zajmować uchodźcami. Ponieważ u nas uchodźców nie ma i nie palą się, by przyjeżdżać do naszego kraju, będzie to fucha nie wymagająca napinania się, ale za godziwe pieniądze, ze służbowym autem i z kierowcą oczywiście.  Podobnie jest z byłym rzecznikiem Rządu Rafałem Bochenkiem.  Podziękowano mu za rzecznikowanie, ale dano tytuł ministra, ministerialną pensję, pewnie samochód służbowy z kierowcą, ale już bez ochrony.

Jeżeli premier Morawiecki pozbędzie urzędu ministra Macierewicza to otrzyma on tytuł tajnego radcy dworu np. od mgły smoleńskiej. Zwolniony minister Waszczykowski także pozostanie w rządzie jako radca stanu i będzie zajmował się Grupą Wyszehradzką, która, dzięki niemu rozpadła się więc roboty żadnej nie będzie a pensja jak najbardziej. I tak dalej i tak dalej. Rządowymi pieniędzmi PiS-owski rząd płaci swoim partyjnym aktywistom, których pozbawiono ministerialnych funkcji. Ale czemu to  obciąża  wszystkich obywateli?

Czesław Cyrul