Klient w krawacie nie zawsze jest mniej awanturujący się

Kategorie: Bez kategorii

W przypadku dolnośląskiej PO sprawdza się porzekadło, że sprawy źle zaczęte psują się bez końca. Jak widać wojna premiera z posłem Schetyną i próba jego politycznej dekapitacji nie była dobrym posunięciem. Partia złamała sobie jedną nogę z przemieszczeniem i złamania nie ma kto nastawić. Jest nowy marszałek województwa, ale jego antre było trochę bezbarwne.
Zmieniono kilku dyrektorów w urzędzie i pewnie na tym nie koniec. Trzeba było oddać trochę stanowisk ludziom Dutkiewicza, a nikt nie lubi oddawać władzy, szczególnie że przyszłe koalicje są zapisane na piasku. Ledwo przyjęto nowego rzecznika marszałka, fotela nie zdążył zagrzać, a już go zwolniono, bo pokazał półpusty bus z jakimiś darami dla Ukrainy. Na tym marnym backgraundzie prezentował się wiceszef Europarlamentu Jacek Protasiewicz i marszałek Cezary Przybylski. Poseł Protasiewicz tego nie zdzierżył i najpierwszy zdymisjonował nowego, a już byłego rzecznika. Była to dymisja polityczna. Tymczasem poseł Schetyna twardo trzyma swoją linię i krytykuje sojusz PO z prezydentem Dutkiewiczem, na którym PO tylko straciła, a zysków nijakich nie ma (co prawda, to prawda). Ale to nie koniec nieszczęść. Za trzecim razem udało się premierowi Tuskowi zwolnić wojewodę dolnośląskiego – Marka Skorupę, z frakcji Grzegorza Schetyny jak najbardziej. W ślad za tą dymisją w urzędzie wojewódzkim pewnie będą następne. A w tym samym czasie, ikona dolnośląskiej PO i jedna z pierwszych gwiazd partii w kraju, europoseł Protasiewicz i zaufany człowiek premiera Tuska, wdaje się w awanturę z obsługą na lotnisku we Frankfurcie. Nie wiadomo kto zawinił, bo powstał z tego taki dym, że zaciemnił prawdę. Ale dym niesie swąd. Premier Tusk przezornie zdystansował się od sprawy i – w razie czego – zapowiedział wyciągniecie konsekwencji, oczywiście wobec posła Protasiewicza, nie służb lotniska. W skrajnym przypadku może być tak, że premier uśmierci politycznie swojego pupila na Dolnym Śląsku. Co z tego może wyjść? Nie wiem. Nie współczuję PO, bo to nie moja partia. Reasumując: Połowa aktywu PO jest niezadowolona ze zmian, niezadowoleni są także odsunięci od władzy, boją się ci, co mogą być odsunięci. Ci, co mogą zająć zwolnione miejsca, nie są pewni, co wydarzy się w najbliższej przyszłości. Przybywa zdezorientowanych i rozczarowanych takim rozwojem wypadków, chaos i niepewność wkradają się w szeregi partii. PO sama sobie zgotowała ten los. Wydawałoby się, że PO wie jak rządzić, a tymczasem pogubiła się w domowych awanturach. Powiedzenie z filmu Bareji, że klient w krawacie mniej awanturujący się jest, tym razem nie sprawdziło się. Awantura jest i to jaka.
Czesław Cyrul.

Komentarze (3):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *