Rady dla polityków pijących alkohol

Kategorie: Bez kategorii

Ponieważ, co i rusz, opinia publiczna dowiaduje się, że jakiś wybraniec ludu, po niekontrolowanym spożyciu alkoholu, utracił kontrolę nad sobą, pragnę udzielić im kilku prostych rad. Przede wszystkim należy panować nad ilością spożywanego alkoholu. Organizm zmęczony, a zawód polityka bywa stresujący (serio) jest bardziej podatny na działanie trunków. Zmęczonemu organizmowi wystarcza jedna buteleczka, zamiast dwóch, a efekt jest jak po dwóch. Po dwóch buteleczkach, przy zmęczonym organizmie, kłopoty są murowane. Np. posłowie wsłuchują się w płyty chodnikowe przed hotelem sejmowym, wsiadają do nie swoich aut, szarpią nawzajem swoje polityczne ciała, sikają po krzakach przed Sejmem. Młodzi politycy lubią, po buteleczkach oczywiście, chwalić się swoją męskością. Wiadomo, że politycy nagminnie za dużo obiecują. W tym przypadku jest zapewne podobnie. Strona przeciwna może powiedzieć „sprawdzam” i rzeczywistość okaże się żałosna. Jeżeli już dojdzie do niekontrolowanego spożycia buteleczek, to lepiej to robić w czterech ścianach. Polityczni koledzy nie są godni zaufania: nakręcą filmik lub zrobią zdjęcie, a potem wrzucają to do internetu. Należy także uważać, aby zmęczone polityczne ręce nie opadały na damskie pośladki, bo wtedy dalszy ciąg kłopotów murowany. Jeżeli „wypity” polityk udaje się do domu publicznego, to najlepiej incognito i koniecznie powinien płacić tam rachunki. Wypity polityk nie powinien atakować kilku policjantów na raz, bo cały z tego nie wyjdzie, a poza tym obywatele bardziej ufają policjantom niż politykom i przy konfrontacji uwierzą panom w mundurach. Oczywiście odpada wsiadanie za kierownicę, nawet po jednej buteleczce. Tłumaczenie, że wypiło się dużo soku jabłkowego brzmi żałośnie i dodatkowo pogrąża polityka. Lepiej honorowo przyznać się do zabronionego czynu. Spora grupa wyborców to zrozumie, ale policja niestety nie. W żadnym wypadku nie należy po buteleczce wchodzić na mównicę, czy pojawiać się przed dziennikarzami i bełkotać. Lepiej stratować dziennikarzy i uciec. Można wtedy tłumaczyć się np. gwałtownym rozwolnieniem. Gorzej kiedy uparci dziennikarze zasadzą się przed toaletą i będą dalej drążyć temat. Ponieważ w tym względzie przypadków do analizy jest mnóstwo, więc zakończę temat filozoficznym powiedzeniem: pić można dużo, ale z umiarem. Ci, którzy nie piją nie muszą moich rad brać sobie do głowy.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *