Kronika eurowyborcza (odcinek następny)

Kategorie: Bez kategorii

Kampania do Europarlamentu aktualnie polega  na szukaniu haków na przeciwników. Słabych stron można szukać u tych, co coś robią. Polityczni lenie i osoby nieznane są poza kampanią hakową.

We Wrocławiu PiS atakuje ministra i zarazem kandydata Zdrojewskiego, że ten rozdaje pieniądze na lewackie projekty, a żałuje na Muzeum Ziem Zachodnich. PiS nie wspomina, że minister hojnie, z ministerialnej kasy, zasilił budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Była to kasa nie byle jaka.

Atakuje ministra także kandydat Kwiatkowski z Twojego Ruchu. Broni on  laureata Oskara Zbigniewa  Rybczyńskiego, byłego dyrektora  Centrum Technik Audiowizualnych. Rybczyński sądzi się z ministrem  w obronie swojego dobrego imienia. W tym centrum z publicznymi pieniędzmi działy się dziwne rzeczy i za to Zdrojewski zwolnił Rybczyńskiego. Sąd jednak odłożył sprawę do jesieni i szybko nie dowiemy się, kto w tym sporze ma rację.

Natomiast sam minister Zdrojewski idzie pod prąd obowiązującej propagandzie wyborczej PO, czyli straszeniu nas Rosją. Jak obywatele będą się bać to zagłosują na PO, która ich aktualnie broni przez barbarzyńskim wschodem, a na dodatek Rosjanie nie chcą jeść naszego mięsa i jabłek.  Minister Zdrojewski natomiast uważa, że dni kultury Rosji w Polsce i Polski w Rosji powinny się odbyć, bo to zbliża nasze narody, więc idzie w poprzek propagandzie wyborczej PO.

Ekipa prezydenta Dutkiewicza też atakuje ministra, że nie daje on obiecanych pieniędzy na program Europejskiej Stolicy Kultury. Nie dziwię się ministrowi. Widząc bałagan organizacyjny i twórczy wokół przedsięwzięcia też bym był ostrożny z pochopnym wywalaniem milionów na niewiadomo jeszcze co. Na szczęście ministrem nie jestem i nie mam takiego problemu.

Złośliwi internauci atakują lidera listy PiS posła Jackiewicza.  Wyciągają mu, że przed laty, broniąc żony przed namolnym obywatelem trafił go celnym ciosem. Obywatel nieszczęśliwie upadł i już więcej się nie podniósł. Prokuratura uznała to za nieszczęśliwy wypadek.

Swoich kandydatów pokazał wreszcie dolnośląski PSL. Liderem jest kandydat Rakoczy z Opolszczyzny, zupełnie nieznany na Dolnym Śląsku. Ponieważ na Dolnym Śląsku jest trzy razy więcej wyborców niż na Opolszczyźnie,  to wiadomo jaki wynik osiągnie lista zielonych w tym regionie wystawiając kandydata z Opolskiego.

Kandydatka Twojego Ruchu w TVP INFO kompetentnie wyjaśnia, że notowania wyborcze jej listy oscylują pomiędzy 3 a 8 procent, czyli w wyborach będzie około 11 procent. To by się zgadzało.  3 + 8 daje 11. To bardzo nowatorska  metoda  prognozowania wyników wyborczych.

Kandydatki SLD Lidii Geringer de Oedenberg raczej nikt nie zaczepia. Tu i ówdzie słyszy się głosy zazdrości, że to parlamentarna prymuska i mandat na kolejną kadencje ma pewny.

O kandydatach z innych list nie słychać prawie nic. Skazanym na porażkę media fundują grobową ciszę, a ich reklamy wyborcze będą raczej nekrologami ku pamięci. Wyborcy słabych nie dostrzegają, ale słabi zawsze liczą na cud, a cudów w polityce nie ma. Pan Bóg od polityki trzyma się jak najdalej. Nawet PiS doszedł do wniosku, że ojciec Rydzyk już nie pomoże w kampanii, ale Solidarna Polska ciągle wierzy w Rydzyka. 25 maja wiara w Rydzyka w SP też się skończy. Ale końca świata z tego powodu nie będzie.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *