Zapiski z Czerwonego Autobusu

Kategorie: Bez kategorii

W piątek, z samego rana, z sekretarzem Mirowskim zabieramy z wrocławskiego  lotniska sekretarza Gawkowskiego i jedziemy samochodem do Głogowa. Tam ma dojechać Czerwony Autobus. Dzień wcześniej objeżdżał woj. Lubuskie. W Głogowie zaczynamy obchód dużego targowiska. Przy wejściu „wita” nas pikieta narodowców z brunatnym transparentem, jak to u narodowców. Ryczą dwa hasła: raz sierpem, raz młotem… i a na drzewach zamiast lisci……jak to u narodowców. Nauczyli się na pamięć tych dwóch i tak już od lat wygląda ich uprawianie polityki. Po konferencji prasowej idziemy między stoiska. Dołącza do nas starosta Rokaszewicz. Kupujący ulotki biorą, ale są tacy, którzy odmawiają, nie patrząc nawet czyja to ulotka. …Dla siebie tylko dobrze robicie, dla siebie, dla nas nic z tego nie ma… To gorzkie hasła adresowane do władzy.  Wręczam ulotkę młodemu sprzedawcy, a on mi na to: pracuję na dwóch etatach, a na małe mieszkanie mnie mi nie stać, pomoże mi pan? Jąkam się, że to nie takie proste i tylko kiwam głową współczując. Z Głogowa startuje do Europarlamentu z list SLD  Ryszard Gola – Sienkiewicz. Z których to Sienkiewiczów, pytają  na targowisku. Okazuje się, że Sienkiewiczów w Głogowie jest sporo, z szefem powiatowego SLD na czele, ale nie jest nim Gola – Sienkiewicz, tylko inny. Na obiad nie ma czasu, więc sekretarz Gawkowski kopnął się z ekipą do Biedronki po bułki i ser. Kandydat Gola – Sienkiewicz kupił nawet  kabanosy. Jemy i jedziemy do Bolesławca. Tam, także na targowisku, wita nas wicestarosta Stanisław Chwojnicki, kapela i grupa wyborców. Dosiadają się kandydaci: Alicja Janiec, Jolanta Piwcewicz i Woiciech Chadży. Krótka konferencja z mediami, rozdawanie ulotek, zdjęcia, objazd miasta i jedziemy do Jeleniej Góry. Niestety pogoda się psuje. Zaczyna lać. Z rozdawania ulotek na ulicach nici. Jedziemy do siedziby SLD, a tam przy wejściu wita nas kapela z klubu mieszczącego się w podziemiach. Ale my idziemy na piętro. Spotykamy się z grupą aktywu.  Czerwony Autobus jedzie swoją trasą, a my  musimy odwieźć sekretarza Gawkowskiego do Wrocławia, gdzie musi wsiąść w pociąg do Poznania. Leje jak z cebra. Sekretarz Mirowski za kierownicą robi co może, a nawet więcej. Sekretarz  Gawkowski chce zdążyć na pociąg, a zarazem upomina sekretarza Mirowskiego, by nie szarżował.  Na dworzec Mikołajów zajeżdżamy na trzy minuty przed odjazdem pociągu. Na kupno biletu nie ma czasu. Gawkowski nie ma gotówki, tylko kartę kredytową. Dzwoni, że w pociągu nie przyjmują kart, wziął bilet kredytowy, ale do tego była stówa dopłaty.

Tymczasem, w ten sam dzień, we Wrocławiu prezes Kaczyński straszył powodzią. Kilka dni temu przeczytałem artykuł, że w Odrze jest tak mało wody, że ustała żegluga. Wieczorem, kiedy piszę ten tekst, jak na złość prezesowi Kaczyńskiemu, deszcz też przestał padać. Ze straszenia nici.  Tylko poziom wody trochę się podniesie.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *