Pojedynki nieodbyte

Kategorie: Bez kategorii

Kandydaci do Europarlmentu z listy PiS, najpierw Kazimierz Ujazdowski, a potem Dawid Jackiewicz wywoływali kandydata PO Bogdana Zdrojewskiego na pojedynek przedwyborczy, by wyborcy mogli się zorientować, kto bardziej się nadaje do Strasburga. Kandydat Zdrojewski pojedynkować się nie chciał. Nie za bardzo sobie wyobrażam, jak taki pojedynek miałby wyglądać, bo z reguły politycy mówią to, co chcą powiedzieć bez zwracania uwagi na pozostałych uczestników debaty. Jak to wygląda wystarczy włączyć jakiś kanał telewizyjny i posłuchać, choć wymaga to dużego skupienia, by znaleźć jakiś sens w niby dyskusji. Zazwyczaj takie spotkania służą pogrążeniu przeciwnika, wmówieniu mu, że nie jest patriotą, nie jest chrześcijaninem, służy Niemcom i Rosji naraz, oraz jest za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Sama tematyka unijna jest tematem pobocznym. Wystarczy posłuchać spotów wyborczych, zdecydowana większość z nich nadaje się również na krajowe wybory parlamentarne, czy samorządowe. Unikanie tematów unijnych świadczy o marnym przygotowaniu kandydatów do upragnionej przez nich funkcji. Niestety jakoś nikt nie zaproponował takiego pojedynku posłance Lidii Geringer de Oedenberg. Jest osobą doskonale zorientowaną w sprawach unijnych. Taka debata mogłaby być prowadzona pomiędzy dyskutantami w języku angielskim, francuskim lub niemieckim i oczywiście polskim. W razie problemów z tłumaczami czy kłopotami językowymi kandydatów posłanka podjęłaby się pewnie także roli tłumacza. Debata byłaby bardzo pouczająca i dla słuchających i samych kandydatów. Jednak takiej debaty nie będzie. Bo w zamyśle wyzywających na pojedynek celem zasadniczym jest pokonanie przeciwnika, a nie doznanie sromotnej porażki. Dlatego nikt posłance Lidii Geringer de Oedenberg rękawicy nie rzuci.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *