Smutek i złość

Kategorie: Bez kategorii

Powyborcze rozliczenia na lewicy przybrały formę obrzucania się epitetami. Daruję sobie cytowanie. Nie opadł kurz powyborczy, nie ochłonęły gorące głowy, a rozpoczęła się słowna naparzanka: kto zdradził, kto większym lewicowcem jest, ko poległ, a kto zwycięzcą. Nie ulega wątpliwości, że ekipa, która odeszła z SLD do Palikota nie miała na myśli dobra lewicy, raczej dobro własne. Nie ulega wątpliwości, że Aleksander Kwaśniewski w ostatnich latach nie był przyjacielem SLD. Nie oznacza to jednak, że należy zacząć obrzucać się nawzajem politycznym błotem. Odnoszę wrażenie, że liderzy zapomnieli o wyborcach. O tych z SLD, z EPTR i tych, którzy nie poszli do wyborów, lub zniesmaczeni przepychankami na lewicy głosowali na PO czy inną prawicę. Już w trakcie kampanii sympatycy lewicy czuli się lekko zdezorientowani. Wynik wyborczy lewicy o tym świadczy. Powyborcza  kłótnia na górze jeszcze bardziej dezorientuje stopniały elektorat lewicy. Totalny atak na przegranych palikotowców zniechęca pośrednio ich wyborców, którzy mogliby być w przyszłości wyborcami SLD.  W ferworze słownego fechtunku zapomina się o nich. Zapomniany i instrumentalnie traktowany wyborca  odwraca się od lewicy. Mam nadzieję, że emocje opadną i wróci rozsądek, bo w przeciwnym wypadku warszawskie salony nawet nie zorientują się, że za nimi już prawie nikt nie podąża. Lud dojdzie do wniosku, że do salonowych wojen liderów jest on (lud) zupełnie niepotrzebny. Przed laty przyglądałem się (nie ukrywam że z pewną przyjemnością) kłótniom na prawicy, nie przypuszczałem, że lewica stamtąd zapożyczy  wzorce do wewnętrznych rozliczeń. Moi Szanowni Przywódcy, wylejcie sobie na głowy po kuble zimnej wody i przypomnijcie sobie o czerwieniących się za Was waszych wyborcach

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *