Wszystko jasne – nic się nie stało

Kategorie: Bez kategorii

Już wiadomo, kto jaki kierunek działań podjął w aferze taśmowej. PO i PSL do końca wakacji będą przyglądać się sprawie, co oznacza, że liczą, iż temat rozwodni się i rozpuści w wakacyjnym leniuchowaniu. Przestępcami są ci, którzy nagrywali i trzeba ich ścigać (też prawda). Według rządu panowie ministrowie trochę sobie pofolgowali językowo i nic ponadto. Rządzącej koalicji rezonują sprzyjający jej dziennikarze. Media nie lubiące rządu twierdzą inaczej: afera taśmowa, to ujawnienie degeneracji władzy i prywaty rządzących. Opozycja parlamentarna proponuje swoje sposoby rozwiązania konfliktu, czyli podanie się rządu do dymisji, skrócenie kadencji parlamentu, czy głosowanie wotum zaufania dla rządu. Ponieważ opozycja nie ma spójnego stanowiska koalicja PO – PSL, mająca większość, może robić, co jej się podoba i tak też będzie. Prezydent delikatnie upomniał panów ministrów, że ich język jest trochę nie taki i że dawniej był lepszy. Wynika z tej pobieżnej analizy, że żadnych przyspieszonych wyborów nie będzie, rząd nie poda się do dymisji, może jacyś ministrowie kiedyś stracą stanowiska, bo honor już stracili i tego rząd nie uratuje. Obawiam się także, że obywatele szybko przejdą nad sprawą do porządku dziennego jak to było w przypadku poprzednich, rządowych skandali. Tylko może w życiu prywatnym będą sobie pozwalać na swobodniejsze operowanie językiem, bo przecież przykład idzie z góry. Mnie, pomijając sprawy naruszenia konstytucji czy dealów NBP z rządem, przeszkadza to, że grupa trzymająca władzę robi sobie z państwa własny folwark. Rząd, parlament, czy inny państwowe instytucje stają się atrapą, za którą grupa trzymająca władzę ubija swoje interesy. Są one zazwyczaj splecione z interesami państwa, ale zarządzanie własnym folwarkiem, a zarządzanie państwem, to trochę różne zadania. Wydaje się nam, że wybieramy do władzy mężów stanu, a tymczasem ministrowie Sikorski, Rostkowski i ich koledzy są gośćmi o mentalności ekonomów. Europosłanka PO, a wcześniej SLD, Danuta Hibner jest dla nich i ich partyjnych kolegów niesympatyczną komuszką, którą się brzydzą. Posłanka Hibner PO się nie brzydzi. Kwestia gustu i smaku.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *