Kościół zawłaszcza państwo

Kategorie: Bez kategorii

Od 89. roku kościół odbudowuje swoja materialną i duchową potęgę. Odzyskał z nawiązką swoje majątki, a ziemię otrzymaną od Skarbu Państwa z zyskiem szybko sprzedał. Co prawda kościołów buduje się mniej i wolniej, niż w latach PRL-u, ale jest ich już wystarczająco dużo. Swoją władzę nad wierzącymi i niewierzącymi kościół buduje, miedzy innymi, poprzez wprowadzanie dogmatów wiary do prawa cywilnego.  W Polsce oficjalnie obowiązuje rozdział kościoła od państwa, ale jest to rozdział jednostronny, państwo nie ma prawa mieszać się w sprawy kościoła, on sam natomiast nie przepuści żadnej okazji, aby wymusić w aktach prawnych swój punkt widzenia. Dlatego, za sprawą kościoła, mamy w kraju jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw aborcyjnych w Europie, a i tak – zdaniem duchownych- zbyt liberalną. Za sprawą kościoła nie można doprowadzić do ustawowego uregulowania tematu In vitro. Z poparciem kościoła kilka tysięcy lekarzy podpisało deklarację wiary. Katolickie dogmaty stawia się ponad dobrem i wolą pacjenta. Kościół nie wierzy swoim wiernym, więc robi wszystko, aby dogmaty wiary zostały zapisane w prawie cywilnym i obowiązywały wszystkich: wierzących i niewierzących i zmuszały zarazem władze państwowe do pilnowania interesów kościoła. Ostatnie protesty konserwatywnych katolików przeciwko sztuce „Golgota picnik” są krokiem w kierunku przejęcia przez kościół władzy nad wolnością słowa i wizjami artystów. Tysiące słabo zorientowanych, ale ślepo wierzących swoim pasterzom, obywateli zostało wyprowadzanych na ulice, by dać wyraz  oburzeniu. Jedna ze starszych osób tak to określiła: nie znam się na sztuce, ale są tam na pewno jakieś świństwa. To kolejny  etap w narzucaniu woli kościoła obywatelom i w cenzurowaniu życia w naszym kraju. Nasze władze już dawno zapomniały o konstytucyjnym rozdziale kościoła od państwa. Większość uroczystości państwowych czy samorządowych oficjalnie zaczyna się mszą, a władze, czy to wierzące czy niewierzące, zasiadają na mszach w pierwszych rzędach. W latach osiemdziesiątych artyści występowali w kościołach, teraz kościół chce wejść do teatrów i tam ustanowić swoich cenzorów, aby oceniali, co jest dla obywatela dobre, a co nie. Odnoszę wrażenie, że już kiedyś było. Jeszcze trochę, a zacznie ponownie, po kilku wiekach przerwy, obowiązywać zasada, że wszelka władza pochodzi od Boga.  Posłowie, radni itp., nim obejmą swoje funkcje będą musieli uzyskać na to zgodę kościoła. Oczywiście przerysowuję problem, ale naszej demokracji musimy bronić, także przed zakusami konserwatywnej części kościoła i jego żołnierzy.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *