Miesięczne archiwum: Czerwiec 2014

Marsz w obronie ukaranych za zakłócanie wykładu prof. Baumana narodowców i kiboli przeszedł ulicami Wrocławia. Relacje z pochodu dotyczące liczby uczestników były następujące. Gazeta Wrocławska podała, że było około 500 uczestników. Szacując po zdjęciach z manifestacji było to najbliższe prawdzie. Wrocławska Gazeta Wyborcza poszła dalej: podała że było około 1 tys. uczestników. Wodze fantazji popuściło Radio Wrocław. Wg relacji rozgłośni w pochodzie uczestniczyło 1,5 tys. manifestantów. Z tych relacji możnaby wyciągnąć wnioski następujące. Gazeta Wrocławska nie lubi narodowców i pomniejszyła liczbę demonstrantów. Gazeta Wyborcza ani nie lubi narodowców, ani lubi, więc podała 1 tys. (choć wiemy, że nie lubi). Radio Wrocław lubi faszystów więc zawyżyło frekwencję.  Oczywiście wszystko to są żarty, ale dobrze byłoby podawać szacunkowe dane trochę dokładniej, bez nadmiernej fantazji. Trzykrotne różnice w relacjach, to chyba przesada. A generalnie manifestanci krzyczeli to, co zawsze: …raz sierpem, raz zmłotem… W zasadzie było ich tylu, ilu glosowało na listy narodowców w eurowyborach. We Wrocławiu około 1%, czyli przyszli prawie wszyscy, którzy głosowali. Dyscyplina wzorowa, jak to u faszystów, grupa robi wrażenie, ale ta duża grupa, to dużo za mało przy urnach. I niech tak zostanie.

Czesław Cyrul.

Gazeta Wrocławska zamieściła tekst i sondę zarazem: Czy generał Jaruzelski powinien mieć swoją ulicę we Wrocławiu. Powiedziałem w niej, że tak, ale nie dzisiaj, może w przyszłości,  jak opadną emocje, a wróci rozsadek i rzetelne historyczne myślenie, którego dzisiaj na prawicy nie ma.  O IPN, ministerstwie jedynie dzisiaj obowiązującej prawdy historycznej nawet nie warto wspominać. Za PRL też była prawda jedyna i źle to się dla tej prawdy i PRL skończyło.

Dla poparcia mojej tezy przytoczę dwa fakty. Jeszcze dzisiaj, 34 lata po wprowadzeniu stanu wojennego 42% badanych twierdzi, że wprowadzenie stanu wojennego było zasadne, a 35% jest przeciwnego zdania. Te proporcje utrzymują się od lat. Dodam, że od tego czasu umarło w kraju kilka milionów ludzi, które ten czas pamiętały, a one raczej jeszcze bardziej były za tą kontrowersyjna decyzją. Natomiast miliony nowych ludzi uczonych jest dzisiaj tej wersji historii, która traktuje generała jak zdrajcę. A mimo to opinia jest taka, jaka jest, czyli pozytywna.  Stoję zatem po stronie większości.  Maenstrimowi dziennikarze i prawicowi historycy są bezradni wobec tej opinii, bo idzie ona wbrew lansowanej przez nich historii. Nie wiemy, co by się wydarzyło gdyby stanu wojennego nie wprowadzono, to jest już tylko gdybanie. Uważam, że był on stanem wyższej konieczności. Niestety w tym czasie Polska pogrążyła się w kryzysie gospodarczym, który przyspieszył upadek PRL. Może taka wersja odejścia od systemu była nawet lepsza? Ale to też gdybanie.

Przytoczę także inną opinię. 59 % badanych uznało, że generałowi należy się pogrzeb z honorami wojskowymi. 31% było przeciwnego zdania (patrz dzisiejsza Rzeczpospolita). Krzyk prawicy to jedno, a opinia obywateli, którzy jej za bardzo publicznie nie wyrażają, to drugie. Zatem cierpliwości. Jestem przekonany, że historia doceni generała, a z opiniami zaciekłej, a zarazem – o ironio katolickiej  –  prawicy nie zgadzam się. Prezentuję opinię większości w tej sprawie, choć system którego bronił generał upadł. I bardzo dobrze. Jednak historia nie jest tak łatwa i prosta w ocenie, jak by się wydawało.

Czesław Cyrul