Podzwonne

Kategorie: Bez kategorii

Europosłowie SLD nie potrafili zaspokoić ambicji pani poseł Lidii Geringer de Oedenberg na objęcie fotela wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Rekomendacja SLD nie została zaakceptowana przez całą frakcję europejskich socjalistów. Dlatego pani poseł porzuciła SLD, twierdząc zarazem, że ma dosyć intryg, kłamstw i nielojalności. Był jeszcze ciąg dalszy zabiegania o stołek. Pani poseł, kiedy okazało się, że jej kandydatura została odrzucona, chciała, po raz któryś z rzędu, zostać kwestorem. Ale ta posada nie była przedmiotem ustaleń. Zresztą, jest to posada raczej rotacyjna. Poseł Buzek, czy Danuta Hibner z PO piastowali wysokie funkcje, a teraz są zwykłymi europosłami i z tego powodu ani nie wystąpili z PO,  ani nie obrzucają błotem całej partii i jej członków. Pani poseł zagrała va banque: albo będę tym, kim chcę, albo jesteście nielojalni, a ja zabieram zabawki i bawię się sama w rodzinne przedsiębiorstwo poselskie. I tak się stało. Pani poseł nie miała najmniejszego powodu przez minione 10 lat skarżyć się na dolnośląski SLD. Drobne nieporozumienia były, ale to chyba normalne. Pani poseł wspierała swoim autorytetem SLD, a SLD dawało jej gwarancje bycia w Parlamencie Europejskim. Nieprawdą jest, że samo nazwisko wygrywa wybory, zawsze potrzebny jest też dobry szyld partyjny. Kalisz czy Kutz mają jeszcze bardziej znane nazwiska, ale szyld był słaby i nazwiska nic nie pomogły. Bez szyldu SLD pani poseł nigdy nie byłaby tam, gdzie jest. Odnoszę wrażenie, że pani poseł tylko czekała na okazję, aby odkleić się od SLD. Dostała to, czego chciała, teraz elektorat jest już jej do niczego niepotrzebny, a dużymi pieniędzmi na prowadzenie biura nie musi pani poseł się z nikim dzielić. Wszyscy posłowie wszystkich partii swoje biura organizują w porozumieniu z ich macierzystymi partiami. Teraz pani poseł robić już tego nie musi, choć i w przeszłości czyniła to bardzo, bardzo symbolicznie. Tysiące ludzi z SLD, którzy angażowali się w jej kampanię, dowiedziało się, że są intrygantami i kłamcami, bo swoje „przesłanie” pani poseł skierowała do całej partii. Napluła swoim zwolennikom w twarz. Szkoda, że tak kompetentna posłanka nie potrafiła zachować klasy. Własny interes postawiła ponad wszystko, a to ją zdyskredytowało jako posła i polityka. Można zaryzykować twierdzenie, że jej pracowitość była jedynie środkiem do osiągania prywatnych celów, co teraz wyszło na światło dzienne. Europoseł powinien misję stawiać ponad sprawy prywatne. Sporo rozmawiałem, przed wyborami, z zagorzałymi zwolennikami pani poseł, zalecałem spokojną kohabitację zamiast gorącej, jednostronnej miłości, ale niektórzy daliby sobie odciąć ręce za panią poseł. Dobrze, że tego nie zrobili, bo teraz, ani miłości pani poseł, ani rąk by nie mieli. Może nie powinienem pisać tak ostro, ale skoro jestem, jako członek SLD, intrygantem i zdrajcą, to i tak piszę jak flegmatyk.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *