Daleko od polityki

Kategorie: Bez kategorii

Przyjechałem z wnuczką do gospodarstwa agroturystycznego w pobliżu Żuromina na Mazowszu. Wysłała mnie tutaj córka, bo wcześniej już tu była. Dla mnie Mazowsze to taka sama, mało znana kraina, jak np. Galicja w Hiszpanii. Gospodarstwo, w dużymi tradycjami w przyjmowaniu letników, leży na rzeką Wkrą. Obok mnie zamieszkał znany profesor – socjolog, były poseł. Też z wnuczką. Po podwórku chodzą kury. Kogut niby to pokazuje kurom ciekawe kęsy do dziobania, ale co jakiś czas dochodzi pomiędzy nim, a którąś z kur do intymnego zbliżenia, co bardzo dziwi miejskie dzieci. Kaczki są gorszej sytuacji. Kaczory w ogóle rzadziej zbliżają się do kaczek i potrzebują do tego wody. Gospodarze stada kaczek nad wodę nie wypuszczają i dlatego pewnie ich życie intymne jest znacznie uboższe. Wszystkiego pilnuje pies Żaba. Wie, kogo obszczekać i od razu wyczuwa, kto przyjechał na wczasy, a kto w interesach. Listonosza obszukuje namiętnie. Trzy koty, w tym jeden rudy,  wiodą swoje życie. Kura Czesława wyprowadziła 6 kurcząt. W wolierze siedzą dwa bażanty, a w klatce kilka królików. Większego inwentarza nie ma. Ten drobny ,raczej trzymany jest ku uciesze letników. Każdy letnik zaopatrzony jest w laptop i telefon. Wszyscy niby wczasują się w sielskiej, wiejskiej scenerii, ale za pomocą tych urządzeń utrzymują kontakt ze swoją codziennością. Nijak się z niej nie potrafią wyzwolić. Ja także. Codziennie jadę do Żuromina po gazety. Miasteczko sterylnie czyste, drogi świetne. Ale kupienie dzienników krajowych w kioskach nie jest łatwe. Jest za to „Tygodnik Żuromiński” i stosy „Gazety Polskiej”. Tak jak dawniej „Trybuny Ludu”. Jest Parkiet i Gazeta Prawna. Pytam panie sprzedające, kto kupuje Parkiet. Rzadko, ale czasami kupujący zdarza sie. Ja szukający krajowych dzienników też jestem oryginałem. Trzeba wcześniej zamówić i wtedy będą. Czy Gazeta Polska jest tak masowo zamawiana i dlatego w takich stosach leży w kioskach panie nie potrafią tego dokładnie wyjaśnić.  Natomiast lokalny tygodnik jest gazetą powszechnie dostępną i także czytaną. To pokazuje, czym interesują się lokalne społeczności. Wydarzenia krajowe oglądają w telewizji, a o lokalnych dowiadują się z tutejszych  gazet. Pod wiejskim sklepem panowie niczym z filmu Ranczo leniwie sączą  piwo, niechłodzone, bo tylko takie jest  w sprzedaży. Ale za to za sklepem wybudowano nowoczesny  plac zabaw dla dzieci. Ogrodzony. Psów i kotów wprowadzać tam nie wolno. Dzieci jest na wsi trochę mało, ale taki plac to symbol nowoczesności i dumy pani sołtys. Zbudowano go z funduszu sołeckiego. Dołożył także burmistrz. Tutaj o polityce nikt nie rozmawia, chyba że o lokalnej. Ja nie prowokuję także do takiej debaty profesora. Ja znam jego poglądy. On moich nie i jest to moja przewaga nad nim. Nie wie, czym go zaskoczę. Ale jeszcze trochę wieczornego piwa (schłodzonego) i wszystko będzie jasne. Jak piwo. Rano wyjazd po gazety, potem śniadanie. Następnie wycieczka z wnuczką kajakiem po Wkrze. Potem obiad i następnie zajęcia na placu zabaw. Po kolacji czas wolny, czyli czytanie gazet, kosztowanie nalewki gospodyni i takie tam różne, inne przyjemności. W niedzielę koniec.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *