Trzeba rozmawiać

Kategorie: Bez kategorii

Pomysł sojuszu wyborczego SLD i Twojego Ruchu utknął w martwym punkcie. Regionalni liderzy SLD zgłosili szereg wątpliwości, co do powodzenia takiej akcji. Nie byłem na spotkaniu, więc pokuszę się o kilka własnych uwag dotyczących tego, ewentualnego sojuszu. Po pierwsze w TR znalazła się spora grupa byłych liderów SLD, a zdrada, nawet ta polityczna,  jest zdradą i nieufność pozostaje. Po drugie TR poniósł klęskę wyborczą w ostatnich wyborach i gołym okiem widać jak sypią się resztki struktur w terenie. W mniejszych miejscowościach w zasadzie nie ma ich w ogóle i nie było wcześniej. Po trzecie, w ostatnich wyborach TR wystawił na listy swoich najlepszych liderów i inne znane nazwiska i nic z tego nie wyszło. Kto zatem miąłby reprezentować TR na koalicyjnych listach samorządowych? Pewnie wyboru za dużego nie ma. Kolejna wątpliwość rodząca się w SLD, to kto będzie prowadzić kampanię w imieniu koalicji, skoro struktury TR znalazły się w rozsypce. W SLD także dobrze pamiętają brzydki plan polityczny Janusza Palikota, prezydenta Kwaśniewskiego i ich otoczenia, kiedy to zawiązywali koalicję przed euro wyborami, proponując w niej dla SLD rolę podającego do stołu, który  wkrótce (podający) miał zniknąć ze sceny politycznej. Nie wspominam o programie politycznym takich lokalnych koalicji, bo w wyborach  samorządowych  mają one lokalny wymiar. Sądzę, że jednak te sprawy możnaby rozwiązać. Pozostaje jednak  problem wiarygodności samego Janusza Palikota, który zmienia zdanie z dnia na dzień. Mówi szybciej niż myśli. Tak było i tak jest nadal. Oto po zawieszeniu rozmów, choć nie całkowitym ich zerwaniu, ogłasza w mediach, że dni Leszka Millera w SLD są policzone. Jak zatem, po takiej wypowiedzi, prowadzić dalsze rozmowy z Januszem Palikotem.  Ten wyskok pokazuje, że Palikot, mimo porażki wyborczej i rozstania się z byłymi sojusznikami, nie wyciąga wniosków, chlapie językiem nadal. Pozostał tym samym niewiarygodnym Palikotem, do którego nie można obracać się plecami. Oczywiście rozmawiać trzeba, szukać porozumienia na lewicy, choć rozmowy nie będą łatwe, to trzeba je prowadzić. Może różne partie czy ruchy lewicy w końcu spotkają się pod wspólnym sztandarem. W przeciwnym razie rozdrobniona lewica będzie pełniła rolę kwiatka do kożucha. Osobiście męczy mnie ten rozgardiasz, smutkiem napawają niskie notowania lewicy. Trzeba to zmieniać i to jak najszybciej. Wyborcy czekają.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *