Miesięczne archiwum: Sierpień 2014

Fotel  po premierze Tusku jeszcze ciepły, a pewnie od razu rozpoczną się dywagację, kto będzie jego następcą. Co prawda fotel unijnego prezydenta Donald Tusk obejmie dopiero w grudniu, ale walka o sukcesję rozpocznie się od razu. Wiadomo, że Donald Tusk nie tolerował silnych osobowości w swoim otoczeniu. Pod tym względem jest wyznawcą tej samej zasady, co prezes Kaczyński: żadnych konkurentów w najbliższym otoczeniu. Tzn. zasady te same, metody trochę inne, ale efekt ten sam. Partyjnym kolegom, którzy odważali się mieć inne zdanie premier wyrywał polityczne kły, a u innych nie dopuszczał, by im one urosły, miały  wystarczyć mleczaki. Aż tu nagle samiec alfa odchodzi. Za jego plecami rozpocznie się walka bezzębnych z tymi, co mają dopiero mleczaki. Na domiar złego premier Tusk naobiecywał obywatelom gruszek na wierzbie i następcy będą musieli udowodnić, że gruszki są prawdziwe, a to nie jest łatwe. Na szczęście w polityce jest inaczej niż w naturze. Powyrywane polityczne zęby szybko odrastają, mleczaki wypadają i wyrastają zęby stałe, z kłami włącznie. Dobrym przykładem jest Jerzy Buzek. W 2001 roku odchodził jako bezzęby, politycznie nieudolny premier, by po kilku latach odbudować  pozycję i zostać przewodniczącym Europarlamentu. Dlatego nie wierzę, że politycy na stałe zostawiają pustkę po sobie. Takiego zjawiska nie ma w polityce.

Nie wierzę także, by miejsce po premierze Tusku zajął prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. PO nie zgodzi się na to, by premierem został ktoś spoza partii i do tego stawiający dolnośląskiej PO swoje warunki, co do wspólnego startu w wyborach samorządowych. Prezydent Dutkiewicz mógłby zostać najwyżej wicepremierem. Jego odejście z Wrocławia też niczego nie zmieni, może, co najwyżej, sytuację polepszyć.   Jednak zmiana prawicowego prezydenta na drugiego takiego samego  to żadna zmiana.  Potrzeba nowej filozofii zarządzania miastem, uczynienia go przyjaznym wszystkim wrocławianom, a to zadanie ponad siły prawicy. Bez tego miasto będzie zmierzało  w kierunku finansowej czarnej dziury.

Polityka nigdzie nie znosi próżni.  Podobnie jest w dolnośląskim SLD.   Odejście w prywatę posłanki Lidii Geringer de Oedenberg nie zachwiało organizacją.  Zawód, jaki sprawiła dziesiątkom tysięcy wyborców, po krótkiej traumie, praktycznie już został wyrzucony ze zbiorowej pamięci, a ona sama, w niesławie,  strąciła  się w polityczny niebyt. W polityce nie ma próżni, nie ma jej nawet w przestrzeni międzygwiezdnej, choć naukowcy mają podzielone zdania.

Dlatego jestem spokojny o następców  premieraTuska. Może nawet pojawią się lepsi.

Czesław Cyrul.

Pierwsza konferencja prasowa  Waldemara Bednarza kandydata SLD – Lewica Razem oraz popieranego przez inne lewicowe organizacje, zgromadziła przedstawicieli największych krajowych portali internetowych, krajowych agencji informacyjnych, TVN  i mediów społecznościowych.  Nietuzinkowy kandydat wiec i zainteresowanie nie tylko miejskie, także krajowe.  Waldemar Bednarz przedstawił diagnozę stanu finansów miejskich i defekty w zarządzaniu miastem.  Wskazał, co trzeba w zarządzaniu miastem zmienić i co najważniejsze, jak to zmienić. Kandydat przedstawił  program naprawczy: w jaki sposób, bez uszczerbku dla poziomu życia  wrocławian, zaoszczędzić w budżecie miejskim 300 mln złotych rocznie  i wydać je na realizację programu kandydata lewicy. Nikt z dziennikarzy nie napisał, co często się zdarza, …no dobrze, ale skąd wziąć pieniądze na realizację programu. Pytania nie postawiono, bo dziennikarze otrzymali wykładnię, skąd i w jaki sposób kandydat chce wziąć ta to wszystko środki z kasy miejskiej. To rzadki w polityce przykład podawania w programach wyborczych kompleksowych rozwiązań. Prezentacji takich właśnie propozycji życzę wszystkim kandydatom. Wyborcy będą mogli wtedy mieć jasny wybór.  Dlatego właśnie w relacjach dziennikarskich nie padło pytanie, skąd na to wszystko kasa panie kandydacie, bo kandydat pokazał skąd ją wziąć, by służyły jak najszerszym rzeszom wrocławian, a nie głównie  wybrańcom władzy.

Czesław Cyrul.

 

Obecny prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz chce być nadal prezydentem. Zdymisjonowany przez Dutkiewicza wiceprezydent Michał Janicki teraz ma chęć zdymisjonować (w wyborach) Dutkiewicza i zająć jego miejsce. Wcześniej panowie byli jednością. Kiedy okazało się, że nowy stadion nie zarabia na siebie, a firma – związana z Janickim – organizująca koncerty na stadionie, wpędziła miasto w długi, panowie pokłócili się. Dutkiewicz wyrzucił z pracy Janickiego za niedopilnowanie obowiązków. Janicki dochodzi swojej niewinności w sądzie. Finału pewnie nieprędko się doczekamy. W sumie obaj panowie są winni. Spór idzie o to kto jest mniej winny. Dutkiewicz winą za pokoncertowe długi obarcza Janickiego, a ten dowodzi, że decyzje o nietrafionych imprezach zapadały bez jego wiedzy, choć leżały w zakresie jego kompetencji. Nie ma to w końcu większego znaczenia – dług jest długiem i trzeba coś z nim zrobić. Oznacza to, że w urzędzie panuje bałagan kompetencyjny i prezydent Dutkiewicz nie panuje nad całością, czyli panuje, ale nie rządzi. Teraz Janicki, stając przeciwko Dutkiewiczowi, pozywa wyborców na sędziów. Oni mają orzec kto jest mniej winny. Za Dutkiewiczem stoi ( na pewno) premier Tusk, za Janickim (podobno) poseł Schetyna. Cała ta prawdopodobna rywalizacja jest warta funta kłaków. Obydwaj panowie prezentują filozofię rozwoju miasta przyjaznego bogatym. Więc zwycięstwo jednego, czy drugiego, niczego w polityce miejskiej nie zmieni. Dobrym przykładem jest tutaj skandaliczna umowa dotycząca nowego parkingu przy Hali Ludowej. W umowie tej zapisano, że trzeba zlikwidować bezpłatny parking przy ul. Mickiewicza, aby auta parkowano wyłącznie na nowym, horrendalnie drogim, prywatnym  parkingu przy Hali. Obaj panowie odpowiadają za to curiosum. Tak to władza, mająca ułatwiać życie obywatelom, zezwala na ograbianie ich przez prywatny kapitał, a obywatelom o skromniejszych portfelach pokazuje środkowy palec (czyli fuck you): jak nie masz kasy, to jesteś dla nas nikim. Janicki do spółki z Dutkiewiczem są wyznawcami takiej filozofii. Zatem wymiana jednego na drugiego niczego nie zmieni. Obaj mają takie samo spojrzenie na zarządzanie miastem, a że się pokłócili i stają przeciwko sobie, to zupełnie inna sprawa. Tak to osobiste animozje stają się grą polityczną, w której wyborcy mają wybierać pomiędzy dżumą, a cholerą.

P.S. Przy każdych takich rozważaniach, tym razem zapomnialem dopisać, że wszystko może się zmienic z dnia na dzień. Tak też sie stało. Janicki wycofał sie ze startu. Kto wie ,co przyniesie dzień jutrzejszy.

Czesław Cyrul.

Po spotkaniu kandydata lewicy na prezydenta Wrocławia Waldemara Bednarza w kawiarni Literatka, w mediach i na forach rozgorzała dyskusja na temat samego spotkania i programu kandydata. A przecież w tym wystąpieniu kandydat ograniczył się raczej tylko do wstępu do swojego programu wyborczego, w którym (wstępie) mówił o problemach miasta wymagających naprawy.  Wynika to z przyjętej koncepcji – kandydat najpierw chciał pokazać i pokazał problemy miasta, by w następnych spotkaniach zaprezentować hasła wyborcze wynikające z diagnozy, a na końcu sposoby uzdrowienia sytuacji w mieście. Dla wielu ta kawiarniana debata, będąca początkiem serii spotkań i konferencji, była wystarczająca do oceny programu, jego krytyki i krytyki samego kandydata. Trochę sztampową opinię w tej kwestii napisała pani redaktor Magdalena Kozioł we wrocławskiej Gazecie Wyborczej: że kandydat jej nie przekonał. I słusznie, trudno przekonać się do czegoś, czego się nie zna, bo cały program oficjalnie nie był jeszcze prezentowany, więc Pani redaktor nie mała się do czego przekonywać.  A tak na marginesie.  Prezydent Dutkiewicz, wraz ze sztabem doradców przekonywał, że stadion będzie obiektem zarabiającym na siebie. Były stosowe ekspertowy i opinie. Wrocławianie w to uwierzyli. Prawda okazała się brutalna. Dopłacamy do stadionu 20 mln rocznie i tak będzie przez lata. Daruję sobie wyliczanie innych inwestycji, co do których miejscy eksperci pomylili się, szacując koszty, o kilkadziesiąt milionów lub więcej, a w przypadku stadionu o kilkaset. Dlatego teraz kandydat Bednarz zaczyna swoje spotkania od pokazywania tragicznej sytuacji finansów miasta. Po okresie propagandy sukcesu wielu obywatelom trudno uwierzyć w to, co mówi kandydat Bednarz, ale prawdy nie da się ukryć, nawet pisząc, że mówi on nieprzekonywująco,  ale za to mówi prawdę i ma receptę na rozwiązanie tych problemów. I to jest jego siła.

Czesław Cyrul.

We czwartek wieczorem, we wrocławskiej kawiarni Literatka, zebrali się przedstawiciele SLD, Twojego Ruchu, PPS, Partii Zielonych, Unii Pracy, Stowarzyszenia Racjonalistów i k i jeszcze kilku innych stowarzyszeń. Przyszły także, zainteresowane, spotkaniem osoby spoza lewicy. Waldemar Bednarz, kandydat wrocławskiej lewicy na prezydenta Wrocławia przedstawił założenia swojego programu wyborczego. Szczególnie dużo mówił o finansach miasta a w zasadzie o tragicznym ich stanie. Zarazem kandydat przedstawił zręby programu naprawczego w tej dziedzinie. W dyskusji dużo było o komunikacji zbiorowej i ochronie środowiska. Jeżeli ktoś przyszedł na spotkanie sceptycznie nastawiony do kompetencji i programu kandydata, to wyszedł w przekonaniu, że Waldemar Bednarz ma program wyborczy, wie o czym mówi i będzie walczył o zwycięstwo w kampanii wyborczej. Czy wszyscy z programem kandydata się zgadzali? Zdecydowana większość na pewno tak.
Czesław Cyrul

W ramach przygotowań do wyborów samorządowych na dolnośląskiej prawicy upowszechnia się perfidna metoda robienia wyborców w balona. Cztery lata temu Rafał  Dutkiewicz startował do fotela prezydenckiego we Wrocławiu i na dodatek, spoza Wrocławia,  chciał na niby zostać radnym Sejmiku Dolnośląskiego. Radnym został wybrany, ale mandatu zrzekł się, bo prawo zabrania  bycia prezydentem miasta i radnym sejmiku zarazem. Choć to samo prawo wyborcze dopuszcza start z rożnych list. Dolnośląska prawica, kierując się zasadą, że „ciemny lud to kupi”, postanowiła w najbliższych wyborach zastosować na szeroką skalę metodę podwójnego startu, z czego jeden jest na niby (zazwyczaj ten do Sejmiku). Co bardziej znani liderzy PO, PiS i dawnego ugrupowania prezydenta Dutkiewicza startują na prezydentów miast i do sejmiku zarazem. Potem będą rezygnować z zasiadania w Sejmiku, bo prezydentury są ważniejsze. W ich miejsce zajmą mniej znani działacze prawicy. W przypadku przegrania wyborów prezydenckich na otarcie łez zostanie zasiadanie w sejmiku. Jest to oczywista nieuczciwość prawem dozwolona. Sęk w tym, że większość wyborców nie zdaje sobie sprawy, że tych funkcji łączyć nie wolno i że są oni po prostu oszukiwani przez partie polityczne. Tak prezydent Dutkiewicz  oszukał wyborców podwrocławskich powiatów 4 lata temu. Teraz zamierza powtórzyć ten manewr,  tym razem w barwach PO, a jego ślady poszli inni prominentni działacze prawicy.

Czesław Cyrul.

Polska to dziwny kraj. W sporcie widać to aż nadto. Kiedy powierzono nam organizację Euro 2012 dla wielu rodaków i działaczy sportowych było to tożsame ze zdobyciem Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Wybudowano nowoczesne, tylko piłkarskie stadiony. Wybudowano także kilkaset orlików, gdzie młodzi chłopcy mieli się sposobić do zostania gwiazdami futbolu. Nic z tych planów na razie nie wyszło i w najbliższych latach nie wyjdzie. Zaplecze materialne do uprawiania sportu to jedno, a pomysł na szkolenie, to drugie. Przekazywane pieniądze na lekkoatletykę, to kropla w morzu w porównaniu z wydatkami na piłkę nożną. Pieniądze na piłkę nożną, jak na nasz kraj, wydajemy duże, a efekty są mizerne. Widać to na przykładzie „Śląska Wrocław”. Piękny stadion, miliony wydawane z publicznej kasy na klub, a w zamian marna gra i stadion we władaniu kiboli przynoszących wstyd miastu. Jeżeli chcemy nacieszyć się sukcesami piłkarzy oglądamy transmisje z czasów PRL-u. Jednak ile można żyć historią, szczególnie w sporcie.  Gdyby lekkoatleci mieli ułamek tej bazy sportowej i tych pieniędzy, jakie mają piłkarze bylibyśmy mistrzami Europy i potęgą światową. Oni jednak tych pieniędzy nie mają, a za marne stypendia, jak powiedziała jedna z medalistek ostatnich ME, to ona nie wie czy ma kupić sobie bułkę czy serek. Od wielu lat coś w naszej strategii rozwoju sportu nie gra. Uwidoczniło się to na tych Mistrzostwach Europy w lekkoatletyce, a wcześniej na olimpiadzie w Soczi. Może jednak, stwarzenie spartańskich warunków i traktowanie po macoszemu wielu zawodników i uprawianych przez nich dyscyplin sportu jest właśnie metodą na zdobywanie medali w mistrzostwach świata i na olimpiadach. To jednak upór zawodników i trenerów oraz talent decydują o tych sukcesach. Zaproszenie medalistów przez pana prezydenta czy premiera na śniadanie i wspólna fotka bałaganu w zarządzaniu sportem nie usuną.   Może taki lekkoatletyczny czyściec zafundować piłkarzom i sukcesy kiedyś także przyjdą?

Czesław Cyrul.

O koniecznym programie naprawczym dla miasta prawica nie mówi, bo musiałaby stwierdzić, że dobrze nie jest, szczególnie w finansach miasta, ale nie tylko. Jeszcze rok temu PO, kiedy była w opozycji, nie zostawiała na prezydencie Dutkiewiczu i miejskiej polityce suchej nitki. Kiedy nastała szorstka, ale jednak przyjaźń, ludzie z PO nagle zamilkli.  Teraz problemy miasta PO zamiata pod dywan do spółki z prezydentem. Jedynie europosel Zdrojewski krytykuje prezydenta Dutkiewicza i jego rządy. Nawet poseł Schetyna, niedawny, zaciekły  przeciwnik prezydenta i krytyk jego polityki także  nabrał wody w usta.  PiS  kreujące się na jedyną opozycję w mięście i regionie także nabrał znaczaco milczy. Może, po cichu szykuje się do koalicji z prezydentem Dutkiewiczem. To jest możliwe, bo z szorstką przyjaźnią prezydenta z PO może być jeszcze różnie.

A tymczasem problemy narastają.  Publikujemy kolejne tezy z analizy programowej lewicowego kandydata na prezydenta Waldemara Bednarza.

Zarobki wrocławian plasują się na siódmym miejscu w kraju pośród dużych miast Polski. Zdecydowanie wyprzedzają  nas Warszawa i Katowice. Przed nami są także Poznań, Gdańsk, Kraków i Rzeszów. Tuż za nami jest Lublin, ale wrocławianom wmawia się, że żyją w mieście wyjątkowym, także pod względem zarobków. Niektórzy w to uwierzyli.

We Wrocławiu mamy jedne z najwyższych w kraju opłat za śmieci ( mimo to, na tle innych miast Wrocław jest generalnie brudnym miastem) i najwyższe w kraju podatki od nieruchomości i dzierżaw wieczystych.

Wrocław jest na przedostatnim miejscu w kraju, pośród dużych miasta w Polsce, po względem powierzchni zalesienia – tylko 7,3%, w Warszawie ten wskaźnik wynosi 16%, w Katowicach 33%. Tymczasem Wrocław potocznie uchodzi za miasto zieleni. Propaganda potrafi uczynić wiele, ale nie zmieni rzeczywistości. Ponadto brak jest spójnej koncepcji zarządzania zielenią miejską.

Wrocław, obok Krakowa, ma najbrudniejsze powietrze w kraju. Obecność w powietrzu rakotwórczych wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych przekroczona jest pięciokrotnie, toksycznych pyłów o 160%.

We Wrocławiu ciągle zmniejsza się ilość taboru komunikacji miejskiej, brak jest spójnej koncepcji jej  rozwoju. Wydano prawie 90 milionów złotych na system sterowania komunikacją (ITS), który nie sprawdza się.

Nowe osiedla mieszkaniowe rozwijają się chaotycznie, są pozbawione komunikacji zbiorowej i infrastruktury takiej jak szkoły, żłobki i przedszkola.

Oto kilka kolejnych tez z analizy Waldemara Bednarza. W trakcie kampanii prezentować będziemy recepty zmierzające do poprawy sytuacji.

Czesław Cyrul.

Zamieszanie wokół kandydatury Rafała  Dutkiewicza na prezydenta Wrocławia,  jego wspólnych lub oddzielnych list  z PO do Rady Miejskiej Wrocławia są głównym tematem politycznym w mieście.  Stan  finansów miasta, poziomu życia mieszkańców i jakości usług świadczonych przez władze miejskie przykrywa personalny spór przyszłych politycznych przyjaciół.

A tymczasem stan finansów miasta przedstawia się następująco:

dług miasta, wraz z długami spółek miejskich przekracza 5 miliardów 500 milionów złotych,

w 2014 roku dług miasta i spółek miejskich wzroście o kolejne 580 milionów,

w 19 spółkach miejskich zadłużenie przekroczyło 3 miliardy 400 milionów złotych,

kilku spółkom miejskim, zgodnie z opiniami biegłych rewidentów, grozi ogłoszenie upadłości,

systematycznie, od lat tworzone są nowe spółki miejskie, w których ukrywa się narastający dług Wrocławia, zarazem są one miejscem dobrze płatnych miejsc pracy dla ludzi powiązanych z władzami miasta,

koszty wszystkich dużych inwestycji miasta były i są nadal mocno niedoszacowanie,

hipoteki spółek miejskich obciążone są wielomilionowymi kredytami: np. MPWiK, Wrocław 2012, Wrocławski Park Wodny, Hala Ludowa Sp. Z o.o.,  TBS Sp. Z o.o., i wiele innych,

spółki miejskie, pod naciskiem władz miasta, podejmują niezgodne ze swoimi statutami działania na swoją szkodę (MPWiK, Spartan),

władze miasta w sposób celowy i złośliwy utrudniają dostęp do informacji publicznej (zawieranych umów, dokumentów finansowych miasta i spółek miejskich).

To tylko nieliczne, wybrane fragmenty dotyczące finansów miasta z opracowania kandydata na prezydenta Wrocławia Waldemara Bednarza. Będziemy sukcesywnie prezentować uwagi dotyczące wszystkich dziedzin z działalności władz miejskich. Potem, w kampanii przedstawimy nasz program naprawczy, który miastu jest potrzeby jak najszybciej. Ani Rafał Dutkiewicz, ani PO, ani PiS tego nie zrobią.

Czesław Cyrul.

Co kilka dni trzeba korygować stan lokalnych ustaleń politycznych pomiędzy PO, a prezydentem Dutkiewiczem. Aktualnie prezydent zaprasza ludzi PO na swoją listę do Rady Miejskiej Wrocławia. PO ma tworzyć listy po swoim szyldem do Sejmiku, a prezydent miałby je popierać. PO natomiast popierałaby Dutkiewicza w walce o ponowną elekcję.   Premier Tusk natomiast zapowiedział, że we Wrocławiu musi być lista do Rady Miejskiej po szyldem PO. Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, będą dwie listy do rady miejskiej (PO i prezydenta Dutkiewicza) i będą rywalizować ze sobą, a zarazem wspólnie wspierać kandydaturę Dutkiewicza na prezydenta miasta.  Ze stanowiska prezydenta, które zaprezentował w jednym z wywiadów, wynika że nie zamierza odpuszczać i albo PO ulegnie, albo będzie bratobójcza walka o mandaty w mieście. Z jednej strony prezydent Dutkiewicz i PO będą się wspierać w walce o jego dalszą prezydenturę, a z drugiej wbijać sobie noże w plecy w walce o mandaty do miasta. Prezydent Dutkiewicz zdaje sobie sprawę, że PO bardzo osłabła po bratobójczej wojnie pomiędzy Schetyną, a Protasiewiczem i twardo broni swojej strategii: albo PO poprze mnie w mieście, albo będzie grzała ławy opozycji. PO ma twardy orzech do zgryzienia. Obywatelski Dolny Śląsk (w zasadzie w likwidacji), już byłe ugrupowanie Dutkiewicza, jego zdaniem, nie wystawi list w mieście i do sejmiku, Gdyby jednak ODŚ w mieście wystawił swojego kandydata na prezydenta i listy do rady miejskiej byłoby na prawicy jeszcze większe zamieszanie. Prezydent Dutkiewicz deklarując sojusz z PO, ale na swoich warunkach, zarazem ociąga się z wzięciem legitymacji tej partii. Na dzisiaj daje mu to większą samodzielność. Gdyby wstąpił do PO musiałby podporządkować się jej uchwałom, a będąc  mocnym  sojusznikiem dyktuje jej (PO) swoje warunki.  Za rok to wszystko może się zmienić. PO, po wewnętrznych wojnach nie ma we Wrocławiu lidera, który pociągnąłby listę do Sejmu. Bogdan Zdrojewski  jest europosłem, za Jackiem Protasoiewiczem,  przewodniczącym PO w regionie, ciągnie się sprawa lotniskowa, Grzegorz Schetyna jest odstawiony na boczny tor i nic nie wskazuje, by szybko wrócił. Pozostaje tylko Rafał Dutkiewicz. Jeżeli zostanie prezydentem, co jednak nie jest pewne, to w wyborach parlamentarnych PO zrobi z niego, nawet jako bezpartyjnego, lidera swoich list do sejmu, bo nie będzie miała innego wyjścia.  Wtedy we Wrocławiu czekają nas przedterminowe wybory prezydenckie.  Wreszcie  Rafał Dutkiewicz uwolni się, od ciążącej mu już prezydentury i może wypłynie na krajowe wody polityki. Oczywiście proszę nie brać tych wizji zbyt serio, bo koncepcje jeszcze na pewno się zmienią.

Czesław Cyrul.