Fałszywa troska o SLD pana redaktora Harłukowicza

Kategorie: Bez kategorii

Wrocławska Gazeta Wyborcza ostatnio nie lubi wrocławskiego SLD. Zresztą nigdy nie była mu  zbytnio przychylna.   W ubiegłym  tygodniu napisała nieprawdziwy tekst o kandydatach na prezydenta, w którym było pomieszanie z poplątaniem.  Niczego nie sprostowała. Teraz Pan redaktor Harłukowicz  boleje nad decyzją SLD w kwestii wyboru kandydata na prezydenta Wrocławia. Że nie jest to Michał Syska i dlatego wrocławski SLD zejdzie ze sceny śmiercią haniebną, bo wszystko robi źle. Zarzuca pan redaktor, że z naszej winy odeszła z partii posłanka Lidia Geringer de Oedenberg, choć wiadomo, że SLD niczego złego jej nie zrobił, a jej cyniczna i wyrachowana zdrada została powszechnie skrytykowana przez zdecydowaną większość lokalnych polityków od prawa do lewa. Boleje pan redaktor, że wrocławskie SLD nie istnieje. Tymczasem rok temu nasze notowania w mieście oscylowały w granicach 5 procent, teraz regularnie są w granicach 10 procent i więcej. Zatem jest powolny i stały progres. Odejście posłanki  nie spowodowało spadku notowań. Waldemar Bednarz uzyskał poparcie nie tylko SLD, ale także UP, Partii Zielonych i PPS, a na tym nie koniec.

Waldemar Bednarz jest zwolennikiem innej koncepcji budowy takiego mostu łączącego Wielką Wyspę z południem miasta, która została opracowana za czasów prezydentury Bogdana Zdrojewskiego i wpisana do planów rozwoju Wrocławia.  W tej sprawie kandydat wydał oświadczenie, ale nie wierzę, aby je w Gazecie wydrukowano.  Atakuje pan także kandydata, że kwestionował budowę parkingu przy Hali Stulecia. Dwa dni wcześniej, sam Pan redaktor napisał bardzo krytyczny artykuł  na temat tego parkingu, a dotknął pan tylko części  problemu. Nie przypadkiem władze miasta tak skrzętnie ukrywają dokumenty na ten temat. Panie redaktorze, ja rozumiem, że jest pan dobrym znajomym Michała Syski i powodują Panem emocje.  Michał jednak przegrał w tajnym głosowaniu i to bardzo  zdecydowanie. Nie będę  pisał dlaczego Michał przegrał, bo był także kandydatem SLD.  Zwyciężyła jednak koncepcja dużej otwartości na inne środowiska, którym z SLD po drodze. Zawsze zarzucało się SLD, że jest partią kostyczną i zamkniętą, a tymczasem jest nadzieja, że poprą nas różne środowiska, którym z rządzącymi od lat miastem partiami zdecydowanie nie po drodze. I to nie Michał potrafił je do pójścia z mami przekonać. Zawsze kiedy w SLD zaczynało się dziać lepiej, tzn. niezgodnie z linią polityczną mainsteamowych mediów,  przypuszczały ona atak na lewicę. Oznacza to, że teraz we Wrocławiu też idzie ku lepszemu. Tekstu tego nie wysyłam do redakcji  GW, bo nie wierzę, aby go wydrukowała. Natomiast jesienią, po wyborach samorządowych, Pan redaktor połknie ze wstydu własny język.

P.S. Zasadą przy zbieraniu materiałów dziennikarskich jest wysłuchiwanie opinii rożnych stron. Niestety Pan redaktor wsłuchał się tylko w opinię przegranego i rozgoryczonego Michała Syski, nie raczył Pan skontaktować się ani ze mną, ani z Waldemarem Bednarzem. Nie zrobił Pan tego, bo nasze opinie  nie przystawałyby do Pańskiej teorii, uśmiercającej wrocławskie SLD.  I na koniec: nie trzymam się władzy. Mam swoje lata i jak tylko pojawi się chętny, oddam z wdzięcznością kierowanie wrocławską organizacją w młodsze ręce. Może to być  i  Pan skoro tak leży Panu na sercu dobro wrocławskiego SLD. Może to być Michał. Wszystko w rękach członków SLD. To oni decydują o takich sprawach. Tak jak zadecydowali, w tajnym głosowaniu o tym kto będzie kandydatem SLD na prezydenta Wrocławia.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *