Zimny wychów medalistów

Kategorie: Bez kategorii

Polska to dziwny kraj. W sporcie widać to aż nadto. Kiedy powierzono nam organizację Euro 2012 dla wielu rodaków i działaczy sportowych było to tożsame ze zdobyciem Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Wybudowano nowoczesne, tylko piłkarskie stadiony. Wybudowano także kilkaset orlików, gdzie młodzi chłopcy mieli się sposobić do zostania gwiazdami futbolu. Nic z tych planów na razie nie wyszło i w najbliższych latach nie wyjdzie. Zaplecze materialne do uprawiania sportu to jedno, a pomysł na szkolenie, to drugie. Przekazywane pieniądze na lekkoatletykę, to kropla w morzu w porównaniu z wydatkami na piłkę nożną. Pieniądze na piłkę nożną, jak na nasz kraj, wydajemy duże, a efekty są mizerne. Widać to na przykładzie „Śląska Wrocław”. Piękny stadion, miliony wydawane z publicznej kasy na klub, a w zamian marna gra i stadion we władaniu kiboli przynoszących wstyd miastu. Jeżeli chcemy nacieszyć się sukcesami piłkarzy oglądamy transmisje z czasów PRL-u. Jednak ile można żyć historią, szczególnie w sporcie.  Gdyby lekkoatleci mieli ułamek tej bazy sportowej i tych pieniędzy, jakie mają piłkarze bylibyśmy mistrzami Europy i potęgą światową. Oni jednak tych pieniędzy nie mają, a za marne stypendia, jak powiedziała jedna z medalistek ostatnich ME, to ona nie wie czy ma kupić sobie bułkę czy serek. Od wielu lat coś w naszej strategii rozwoju sportu nie gra. Uwidoczniło się to na tych Mistrzostwach Europy w lekkoatletyce, a wcześniej na olimpiadzie w Soczi. Może jednak, stwarzenie spartańskich warunków i traktowanie po macoszemu wielu zawodników i uprawianych przez nich dyscyplin sportu jest właśnie metodą na zdobywanie medali w mistrzostwach świata i na olimpiadach. To jednak upór zawodników i trenerów oraz talent decydują o tych sukcesach. Zaproszenie medalistów przez pana prezydenta czy premiera na śniadanie i wspólna fotka bałaganu w zarządzaniu sportem nie usuną.   Może taki lekkoatletyczny czyściec zafundować piłkarzom i sukcesy kiedyś także przyjdą?

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *