Dość partii (na niby)

Kategorie: Bez kategorii

Takie hasła promują na Dolnym Śląsku „bezpartyjni separatyści”, czyli sieroty po prezydencie Dutkiewiczu, który po latach politycznego życia w stanie nibywolnym, dał na zapowiedzi i wkrótce weźmie ślub z PO. Sęk w tym, że zdecydowana większość liderów od separatystów była kiedyś w różnych partiach, głownie prawicowych. Daruję sobie wymienianie nazwisk, bo jest ich dużo. Separatyści wzięli rozwód z partiami i zaczęli uprawiać politykę na wolną rękę, udając fałszywych, starych kawalerów, którzy nigdy nie byli związani politycznym węzłem małżeńskim. Fałszywi kawalerzy i panny (z rzadka) buszują po lokalnej scenie politycznej, udają niepolityków, którzy wytrwają w tym stanie do końca (kadencji samorządowej) i z nikim nie wejdą w żaden związek. Jest to nieprawda, bo polityczni rozwodnicy udający wolnych i niezależnych, co i rusz wchodzą w nieformalne związki z partiami, bo zarządzając miastem, czy gminą, inaczej się nie da. W samorządzie wojewódzkim czy w ministerstwach rządzą partie polityczne. Można powiedzieć, że bezpartyjni uprawiają wolny seks polityczny. Idą do łóżka z tą partią, z którą się aktualnie to opłaci. Zatem udawanie obrzydzenia partiami politycznymi jest z gruntu fałszywe. Można to porównać do zachowań pewnego polityka prawicy, przeciwnika aborcji, który przyprowadził swoją żonę do prywatnego gabinetu lekarskiego celem usunięcia niechcianej ciąży (fakt). Bywają też sytuacje odwrotne, rozwiedzieni z partiami politycy wracają na ich łono i formalizują swoje związki, czyli zawierają ponownie partyjne małżeństwa. Też daruję sobie wymienianie nazwisk.

Jeżeli chcecie bezpartyjnego samorządowca, który nigdy nie należał do partii politycznej, a teraz z jej poparciem walczy o fotel prezydencki we Wrocławiu, to zwróćcie uwagę na Waldemara Bednarza. On nigdy nie był w żadnej partii politycznej, ale otwarcie korzysta z poparcia SLD, Unii Pracy, Zielonych, PPS oraz licznych organizacji społecznych. Pozostając bezpartyjnym, fałszywie nie udaje, że brzydzi się partiami politycznymi. Tymczasem bezpartyjni samorządowcy krzyczą „ dość partii”, a po cichu baraszkują pod polityczną pierzyną, gdzie się tylko da. Nogi jednak spod niej wystają i od razu widać, co się tam dzieje.
Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *