Jak trwoga, to do… kardynała

Kategorie: Bez kategorii

Kampania samorządowa nabiera tempa i wszystkie chwyty reklamowe, prawem niezabronione, są dozwolone. Dolnośląski marszałek Cezary Przybylski  wraz z wicemarszałkiem Michalakiem ustawili się obok kardynała Gulbinowicza i zachwalali film o nim. Poszło to w lokalnej TV. Kardynał z ekranu błogosławił wszystkim. Był to oczywisty przedwyborczy spot reklamowy. Pokazać się przy boku kardynała Gulbinowicza w trakcie kampanii, to tak jak wyemitować kilkadziesiąt spotów reklamowych w tzw. prime timie.   Życzliwy każdemu kardynał dał się na to namówić, pewnie nie wiedząc, jakie są rzeczywiste zamiary marszałków. Opatrzność nie miesza się do takich politycznych spraw, ale duchowieństwo jak najbardziej.  Ja niestety nie mogę liczyć na takie względy, ani u kardynała, ani nawet u zwykłego wikarego i nie zabiegam o to. Jednak kilkanaście lat temu sporadycznie spotykałem się z kardynałem na różnych oficjalnych spotkaniach. Ponieważ nigdy nie byłem specjalnie ważną personą, to kardynał nie potrafił mnie skojarzyć z żadną instytucją, czy funkcją. Kłaniałem się grzecznie kardynałowi, on pytał, co słychać i na tym konwersacje nasze się kończyły. Ale swego czasu dostałem zaproszenie na wystawienie Pasji o Męce Pańskiej Jana Kantego – Pawluśkiewicza w Kościele na Piasku. Ścisk był spory. Znalazłem na boku krzesła, żona usiadła, a ja poszedłem po program. Wracam, a na ostatnim wolnym krześle, obok mnie przysiadł sam kardynał Gulbninowicz. O dobrze że pan tu siedzi, pogadamy sobie, nie lubię tego huku, z boku spokojniej, zagaił kardynał. Ale spokoju nie było.  Zaraz zaroiło się wokół nas. Organizatorzy zaczęli prosić kardynała, by poszedł do pierwszego rzędu i usiadł w specjalnym fotelu. Kardynał uparł się i powiedział, że on tu zostanie. Przyniesiono mu tenże fotel, a on kazał  usiąść w nim biskupowi Janiakowi. Biskup Janiak nie śmiał, skoro kardynał siedział na zwykłym krześle. Przyszedł sam Kanty – Pawluskiewicz i prosił, by kardynał chociaż kilka słów powiedział przed koncertem. Kardynał zgodził się, ale nakazał mi pilnowanie krzesła, bo on tu zaraz wróci. Licho nie śpi nawet w kościele. Obróciłem się w drugą stronę, a ktoś zabrał krzesło. No ładnie. Wróci kardynał, a tu krzesła nie ma. Będzie na mnie, że komuch krzesła dla kardynała nawet upilnować nie potrafi. Na szczęście kardynał nie wrócił, zasiadł na przynależnym mu miejscu. Ja natomiast z poczuciem winy za nieupilnowanie kardynalskiego krzesła, nie mogłem się skupić na słuchaniu koncertu. Wyborczego spotu reklamowego z tego zrobić się nie da, ale powspominać można.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *