I wszystko jasne

Kategorie: Bez kategorii

Zgiełk bitewny ucichł, kurz opadł.  We Wrocławiu ukazał się krajobraz po wyborczej bitwie. Prezydent Dutkiewicz zwyciężył.  Ale ten prymus wśród wielkomiejskich prezydentów nie może być zadowolony ze zwycięstwa. Promowany (za nasze pieniądze) i podziwiany w kraju prezydent Dutkiewicz został surowo oceniony w mieście. Cztery lata temu zdobył 140 tys. głosów, teraz 89 tys. W ciągu kadencji ubyło ponad 50 tys. głosów. Ale zwycięzca jest zawsze zwycięzcą. Mirosława Stachowiak – Różecka, kandydatka PiS, w bastionie PO, uzyskała świetny wynik, choć trudno było coś konkretnego powiedzieć o jej wcześniejszych dokonaniach. Była jedną z wielu radnych Rady Miejskiej Wrocławia. Do walki wyborczej też chyba specjalnie się nie paliła. Zaproponowała program ciekawy, przyjazny mieszkańcom, ale jak to wszystko chciałaby zrealizować, to za bardzo nie potrafiła wytłumaczyć. Swojego zaplecza także nie potrafiła pokazać. W bezpośrednich debatach wyborczych wypadała słabiej od Rafała Dutkiewicza. W drugiej turze zabrakło jej sił do walki, może także pieniędzy na kampanię. Natomiast przerażony wizją porażki Dutkiewicz rzucił wszystkie siły do walki. Przerazili się także jego wyborcy, którzy w pierwszej turze pozostali w domach. Tym razem poszli. Ta kampania rozpoczęła dyskusję o finansach miasta, tajnych umowach i związkach personalnych w ratuszu. Obywatelom ukazała się ciemniejsza strona wrocławskiej władzy.

Wyborcy mieli do wyboru sprawdzonego prezydenta, z jego sukcesami i porażkami, albo wielką niewiadomą, czyli kandydatkę PiS.  Wybrali pierwszy wariant. Skoro jednak aż tak dużo oddało swoje głosy na ową niewiadomą, to to powinno dać zwycięzcy i wrocławianom sporo do myślenia. W drugiej turze spora grupa wyborców zagłosowała na kandydatkę PiS, choć nigdy na tę partie nie oddaliby głosu. Uznali oni PiS jako środek do zagłosowania przeciwko prezydentowi Dutkiewiczowi. Był to swoisty akt desperacji wyborczej.

Zaprezentowane wyniki sondażowe z grubsza pokazują jak głosowali zwolennicy kandydatów, którzy odpadli w pierwszej turze. Wyborcy Waldemara Bednarza podzielili się prawie po połowie. Jedna oddała swoje głosy na Dutkiewicza, druga na kandydatkę PiS. Jednak przepytywani wyborcy prawie w połowie twierdzili, że nie pamiętali na kogo w pierwszej turze głosowali, a także  połowa  twierdziła, że nie brała udziału w I turze wyborów.  To wskazuje, że z wyciąganiem wiążących wniosków z tego sondażu trzeba być wstrzemięźliwym.  Zwycięstwo jednak nie podlega wątpliwości. Osobiście nie wierzę w obietnicę poprawy i naprawę swoich błędów jaką złożył prezydent Dutkiewicz. Po 12 latach prezydentury nawet największym twardzielom przestaje się chcieć, zaczynają chodzić na skróty, wsłuchują się w glosy pochlebców i popadają w rutynę. Tak w ostatnich latach było i tak  nadal będzie. Co jest lepsze stary, ale przewidywalny prezydent,  czy dużo obiecująca pretendentka z wolą zmieniania obecnego stanu.  Roma locuta – causa finita.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *