Kibice i gracze

Kategorie: Bez kategorii

Po wyborczej klęsce nabiera tempa dyskusja nad przyczynami przegranej. Jej głównym nurtem nie jest poszukiwanie nowych prądów. Tego na razie nie dostrzegam. Debata skupia się raczej na poszukiwaniu winnych i winy. Diagnoza klęski jest potrzebna i ona jest w zasadzie znana. Rozchwianie programowe, oczekiwanie że ktoś nas weźmie do koalicji, uprawianie polityki w gabinetach, a nie na ulicy, unikanie problemów młodego pokolenia i kontaktów z nim, itp. Postawienie takiej diagnozy jest stosunkowo łatwe, te bolączki są znane od dawna. Gorzej jest z programem operacyjnym, który współczesne lewicowe kanony wcieliłby w życie. W zamkniętych debatach i na forach internetowych prym wiodą przede wszystkim ci, którzy raczej bezpośredniego udziału w kampanii nie brali lub unikali angażowania się. Oni krytykują najgłośniej. Także krytycznie, ale inaczej, oceniają klęskę ci, którzy byli zaangażowani w kampanii i chcieli coś wywalczyć. Mimo ich kampanii wyborcy nie przekonali się do lewicy. Najaktywniejsi krytycy zazwyczaj nie angażują się do bieżącej pracy. Nie pchają się także do objęcia władzy w partii, oni są od krytykowania, a inni od realizacji ich postulatów. I tak to powtarza się od lat. Przy czym od razu wyczuwam krytykanctwo od dawania dobrych rad. To są dwie rożne rzeczy. Tym co chcą coś zrobić ostatnio niewiele wychodzi, a krytycy mają pożywkę, cieszą się: a nie mówiliśmy!!!, powiadają. Wsłuchuję się w wypowiedzi krytyków i często słyszę echo lat minionych. Nawoływanie do form pracy sprzed np. 10 lat, tęsknotę za tym co minęło. Widzę brak zrozumienia dzisiejszych form pracy w polityce, a życie biegnie do przodu, za tym biegiem SLD nie nadąża i roku na rok słabnie. Od tęsknoty za przeszłością trzeba uciekać do przodu. Po wyjściu z debaty dyskutanci, wraz ze swoimi pomysłami, wtapiają się w bezimienny tłum, ich sąsiedzi często nie wiedzą, że mieszkają obok członka SLD. Na ulicy z ulotką też ich raczej nie widać, bo to nie ich formy pracy politycznej. Dawanie rad jest ich zajęciem. Hasła, często słuszne, pozostawiają innym do wykonania. W SLD, od lat, panuje nierównowaga. Tych od pokazywania palcem, co trzeba zrobić, jest zdecydowanie więcej. Tych od codziennej pracy, dających swoim nazwiskiem dowód swojej lewicowości, gotowych na ataki prawicy, bardzo brakuje. Zawsze łatwiej kibicować, trudniej grać na boisku. Kibiców na lewicy nie brakuje, graczy bardzo, nawet rezerw już nie ma. Kibice niestety graczy, nawet marnych, nie zastąpią. Ten układ jest zabójczy dla lewicy i wina leży po obu stronach.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *