Polacy, co sie stało?

Kategorie: Bez kategorii

Kiedy 10 lat temu wybuchła afera Rywina, SLD został obwiniony za te wydarzenia i z tego powodu stoczył się prawie na polityczne dno. Do dzisiaj nie może się podźwignąć. Tamta afera była opisywana na wszystkie możliwe sposoby, a jej rzekomi autorzy odsądzani od czci i wiary. Wyborcy w 2005 roku surowo osądzili za to SLD, choć to ta partia wprowadziła Polskę do Unii i zostawiła budżet państwa w bardzo dobrym stanie. W minionym roku byliśmy świadkami afery podsłuchowej w wykonaniu polityków PO i skandalu z wyłudzaniem pieniędzy przez posłów PiS. W poprzednich latach, w sferach rządowych, było co najmniej kilka skandali takiego pokroju. O drobniejszych „wydarzeniach”, z udziałem polityków prawicy, nawet nie wspomnę. I tu zaszła duża różnica w ocenie wyborców. Blamaże w wykonaniu polityków prawicy w zasadzie nie zachwiały notowaniami tych partii. Tak jakby wyborcy przestali reagować na te, co i rusz wywoływane skandale, uznając je za political fiction lub traktują je jak teatr, które ono (społeczeństwo) ogląda i to jest tylko teatr i nic więcej. Jaki wniosek z tego dla polityków? Można defraudować publiczne pieniądze, można wszczynać publiczne burdy, można ośmieszać publiczne urzędy, którymi się kieruje, a wyborcy i tak uznają: drodzy nasi wybrańcy, nic się nie stało, my was kochamy i dalej będziemy na was głosować. Jeżeli uznamy, że wspomniani politycy-skandaliści są solą ludu, to wstyd dla ludu. Jeżeli lud generalnie potępia takie zachowania, ale nie reaguje na nie, to jeszcze gorzej. Jeżeli jednak nie potępia ich, czyli akceptuje i nadal na nich głosuje, czyli na ich partie, to co się dzieje z wyborcami? Ale wola wyborców najważniejszą jest i skoro im dobrze z takimi politykami, to pewnie takie zachowania im nie przeszkadzają. 10 lat temu nie było takiej zgody, teraz jest. Co się stało?

Czesław Cyrul

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *