Na lewicy bez zmian

Kategorie: Bez kategorii

Na lewicy trwa debata: co robić, jak zmienić program, by zainteresowałyby się nim miliony, jaką lepszą formację stworzyć, która będzie skutecznie konkurować z prawicą. Media podsycają atmosferę, kreślą ewentualne scenariusze na niedaleką przyszłość. Brałem udział w kilkunastu debatach tego typu. W każdej pada wiele cennych uwag i wylewa się żale na SLD za marny wynik w ostatnich wyborach oraz domaga zmian kadrowych.   Nie ma tam odkrywczych pomysłów, są znane, ale nierealizowane z rożnych przyczyn kierunki,  w których powinna podążać nowoczesna lewica.  Wskazuje się także winnych za spadek lewicy, czyli SLD, do drugiej ligi politycznej, Bo tylko SLD można w tym przypadku brać pod uwagę. Ne usłyszałem natomiast choćby zarysu wizji budowania nowej partii i kto to miałby zrobić. W debatach udziela się rad, ale są kłopoty ze wskazaniem wykonawców tych poleceń. To powinni zrobić ONI, czyli SLD, bo innej realnej siły na lewicy nie ma i w niedalekiej przyszłości raczej nie będzie.

Nie będzie także zjednoczenia, bo drobne partie na lewicy o zjednoczeniu tylko mówią i na tym to się kończy. Nie wyobrażam sobie dzisiaj, aby np. PPS,  Zieloni czy RSS  zrezygnowały ze swojego szyldu i  zgodnie przeszły do nowej formacji. Podobnie jest z wieloma innymi kanapami. One atakują SLD, by pokazać, że od SLD są lepsze, ale nie odpowiadają na pytanie, dlaczego nikt na nie  głosuje. Przypuszczam, że im nawet na startach w wyborach nie zależy. Rzeczywistość pokazuje, że trochę są jakby same dla siebie, podejmują jednostkowe, szlachetne akcje (np.RSS),  które jednak  nie mają istotnego wpływu na  rzeczywistość w kraju. Dzisiejsze środowiska lewicy są zatomizowane, te atomy, naładowane takimi samymi ładunkami, odpychają się od siebie i do syntezy (połączenia) raczej nie dojdzie.

Nie będzie także szerokiego sojuszu wyborczego  na lewicy, bo pomniejsze partie są uczulone na punkcie swojej tożsamości, a SLD jest dla nich partią liberalną, a nie lewicą. Sam SLD też nie jest bez winy.  Na lewicy sporo jest także anarchistów. Choć to ludzie zaangażowani i ideowi, to z natury niechętni do jakiejkolwiek zorganizowanej współpracy.

Skoro nie ma szans na zjednoczenie lewicy, to po co SLD ma zmieniać szyld, jak to wielu sugeruje i tworzyć nową formację z tymi samymi ludźmi. Co dodatkowo grozi utratą dotacji na funkcjonowanie partii.

Pozostanie, więc na lewicy SLD, jako główna partia, ale bez zmian programowych i wizerunkowych dalej będzie dreptać w miejscu.

Nowa, licząca partia na lewicy nie powstanie także z powodu braku charyzmatycznych  liderów, którzy zgodnie  stanęliby na jej czele. Na ma zaplecza organizacyjnego i finansowego, by taką partię utworzyć i ludzi, którzy podjęliby mozolny trud budowania struktur partyjnych. Przykład partii Palikota dowodzi, że bez sprawnych struktur taka partia może przetrwać rok, a potem następuje koniec. Sytuacja Ryszarda Kalisza też jest przestrogą. Opowiada on o swojej partii, której nie ma, a przecież Kalisz to była  postać wielkiego formatu na lewicy. Mogą oczywiście powstawać polityczne kanapy z kieszonkowymi liderami, ale sytuacji na lewicy to nie zmieni. Piszę o tym ze smutkiem, bo marzy mi się wielka zjednoczona lewica, ale wiele spraw organizacyjnych,  ambicjonalnych i osobistych nie pozwala na zburzenie murów dzielących ludzi lewicy.  Może w przyszłości to się zmieni, może dożyję do zjednoczona, a mam zamiar jeszcze trochę pożyć. Nie oznacza to, że trzeba dać sobie spokój z próbami. W końcu musi się kiedyś udać. Rzeczywistość potrafi czasami zaskoczyć i musimy być i na to przygotowani.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *