Kto odsieje ziarno od plew….

Kategorie: Bez kategorii

W „Trybunie” przeczytałem, że z inicjatywy Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza odbyła się dyskusja nad przyszłością polskiej lewicy. W spotkaniu wzięli takżę udział ludzie, którzy zasiadali lub nadal zasiadają w areopagu SLD. Wielu z nich odeszło z partii i stało się jej zaciekłymi krytykami. Wielu, mniejsza o nazwiska, chciało powołać do życia swoje organizacje. Żadnemu to się nie udało. Inni swoje usługi zaoferowali prawicy, czyli PO. Na nic zdała się ich indywidualna pozycja, którą zdobyli dzięki SLD. Sami, bez organizacyjnych umiejętności i przywódczych cech okazali się generałami bez armii. Teraz narzekają na marność lewicy, którą sami sobie i nam zgotowali. Wskazując na błędy innych, starają się zrzucić z siebie swoją część winy. Jedynie Leszek Miller przyznał się do grzechu pychy i poprosił członków SLD o wybaczenie. Zdecydowana większość banitów z SLD żyje w grzechu udając pokrzywdzonych, choć oczywiście sam SLD nie był bez winy.

Takie spotkania, jak to wspomniane, pokazują co należy robić, ale w tym politycznym biznes-planie brak mi strony wykonawczej: kto ma naprawiać lewicę i jakimi sposobami. I tutaj dobrych rad nie ma i nie ma wykonawców takiego planu. Debatujące pokolenie dojrzałych i w zaawansowanym, średnim wieku polityków lewicy nie jest skore do podejmowania trudnych wyzwań organizacyjnych, szczególnie że wielu z nich dowiodło destrukcyjnymi działaniami w SLD, że do życia w zorganizowanych strukturach politycznych nie są zdolni. Ciężar jednoczenia lewicy muszą wziąć na siebie młodsi politycy, z wybitnymi cechami przywódczymi i organizacyjnymi. I tu wyłania się problem. Trudno takich znaleźć na lewicy. Ostatnie lata „polityki ciepłej wody w kranie” nie sprzyjały krystalizowaniu się politycznych osobowości, co nie oznacza, że potencjalnych liderów nie ma. W 89 i 90 roku, w okresie tamtych dziejowych przemian, grupa takich liderów wyłoniła się zarówno na lewicy, jak i prawicy. O ile na prawicy nadał wyłaniają się potencjalni liderzy, to na lewicy – nie. Dodam, że jedynie 6% młodych przyznaje się do poglądów lewicowych, 8% do centrowych, a 14% do prawicowych. Pozostali nie potrafią sprecyzować swoich przekonań. Już to pokazuje, że prawica w kreowaniu potencjalnych, młodych liderów jest w lepszej sytuacji i długo by pisać, dlaczego tak się stało. Być może rewolucyjne zmiany wyłoniłyby nowych, młodych przywódców na lewicy, ale zmiany takie są zawsze ryzykowne. Ewolucyjne zmiany też nie dają nadziei na poprawę lewicowej kondycji, a trwanie w obecnym stanie oznacza stagnację. Owszem, na tzw. szerokiej lewicy jest grupa młodych polityków, jednak niekoniecznie mocno przewiązanych do lewicowych idei. Są to raczej lewicujący liberałowie, a takich na politycznej scenie nie brakuje. Ta grupa bez problemu może zmienić sympatie partyjne i silnej lewicy nie zbuduje. Oto przykład. Profesor Hartman jeszcze niedawno objeżdżał kraj i zachęcał do tworzenia jakiejś nowoczesnej lewicy. Byłem na jednym ze spotkań i widać było, że nic z tego nie będzie. Inicjatywa umarła, nim się narodziła. Po fiasku przedsięwzięcia profesor Hartman w TV zachęca do takiego głosowania, by wybory prezydenckie rozstrzygnęły się w pierwszej turze i by nie dopuścić PiS do władzy. Głosowanie na innych kandydatów, w tym lewicy, nie ma, zdaniem Hartmana, sensu. Właśnie budowanie lewicowych formacji z takimi jak profesor Hartman, nigdy nie powiedzie się. To mądry profesor, ale bardzo niestabilny polityk. Kto odsieje ziarno od plew? Nie wiem.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *