Tylko SLD

Kategorie: Bez kategorii

Na lewicy, za kulisami kampanii prezydenckiej, grupka wolnych politycznych elektronów czeka na pogrzeb SLD. Na zwolnionym miejscu chce założyć nową lewicę. Czegoś własnego i oryginalnego ci politycy ze spróchniałymi zębami nie są w stanie ani wymyślić, ani zorganizować, bo są organizacyjnymi nieudacznikami. Daruję sobie wymienianie po nazwiskach. Bardzo boleję, że z SLD odeszło wielu wartościowych ludzi, a partia nie umiała, lub nie chciała zatrzymać ich przy sobie. To wielka słabość mojej formacji. Jednak ci, którzy odeszli niczego lepszego na lewicy nie stworzyli. Sami zostali stworzeni i wykreowani przez SdRP, a potem SLD, (np. Napieralski), a wydawało się im, że są zdolni do samodzielnego życia w polityce. Najczęściej kończyli swoją aktywność na uprawianiu zaciekłej krytyki SLD. Nawet nasz obecny lider doświadczył tej niemocy, rezygnując chwilowo z członkostwa w SLD. Jak obserwuję obecną grupę kontestatorów i ich zapowiedzi, że już, już nowa partia lewicy objawi się na scenie politycznej, to śmiech mnie ogarnia. Grupka salonowców warszawki i kilku zawsze nastawianych programowo na nie ma stworzyć partię. Podobno toczą się jakieś rozmowy, podobno lada chwila wybuchnie bunt w SLD i jego członkowie na kolanach oddadzą się w opiekę jakiejś nowej lewicy. Nic takiego nie stanie się. Każdy, kto ma trochę rozeznania w tzw. terenie wie doskonale, że innych sił, poza SLD, na lewicy nie ma. Jak patrzę na mój Wrocław i cały region, to widzę pojedyncze osoby, zbierające się w luźne kanapy, potem szybko skłócające się i zakładające nowe kanapy. Dla tych kanap pożywką jest krytyka SLD. Ta pożywka jest jednak mało strawna i wiadomo, że wychodzi z tego g. Nadzieją niektórych uczonych i dziennikarzy są ruchy miejskie. Nie są one zdolne do wspólnych większych przedsięwzięć politycznych. Ich okres aktywności przypadł na wyborcy samorządowe, co jest zrozumiałe, teraz rozpadły się lub zawiesiły działalność. Polityką krajową, a nawet regionalną raczej się nie interesują, a tym bardziej zakładaniem partii politycznych. Czekanie byłych członków-liderów SLD, aż ich matka partia wyzionie ducha jest bezrozumne. Jednak zadufani w sobie salonowcy, wspierani przez media czekają na koniec SLD, który ma być początkiem czegoś nowego. Niedoczekanie ich. Natomiast kondycja SLD i potrzeba zmian w partii to zupełnie inny temat i bez takich zmian nie obędzie się. Stary SLD jest nadal jedyną realną siłą organizacyjną na lewicy. Czy programową? To temat na osobny materiał.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *