Za co nie lubię Komorowskiego

Kategorie: Bez kategorii

Prezydenta Komorowskiego i jego przegraną kampanię wyborczą, krytykują nawet jego najwięksi pochlebcy dziennikarze. Daruję sobie nazwiska. I tak sami, bezkrytycznie zachwalając przymioty prezydenta, które naród odrzucił, dostatecznie się ośmieszyli. Ośmieszyli się także luminarze sztuki, sportowcy, prezydent Kwaśniewski, byli ministrowie, celebryci etc, etc. Publiczne i za sprawą usłużnych mediów ogłaszali narodowi, że popierają Komorowskiego, a tymczasem wyborcy wypięli się na ich poparcie. Nie po raz pierwszy mainstreamowe media budzą się, po wyborczej nocy, z przysłowiową ręką w nocniku. Dowodzi to, że zawsze bliżej im do salonów niż problemów codziennego życia milionów obywateli.

Mnie głęboko ubodło podejście prezydenta Komorowskiego do spraw powojennej historii. Prezydent jawił się masom jako ten Mojżesz, który przez morze przywiódł nas do niepodległości. Komorowski często mówił, że okres od 39 roku do 89 roku ubiegłego wieku był czasem zniewolenia Polski. Dopiero po 89 roku Polska odzyskała wolność, którą on i jego koledzy zbudowali na zgliszczach socjalizmu. Tym stwierdzeniem prezydent ubliżał i pluł w twarz milionom obywateli, którzy żyli w PRL, zdobywali wykształcenie i odbudowywali kraj najlepiej jak potrafili. Takim stwierdzeniem prezydent Komorowski negował dorobek naukowy, kulturalny i gospodarczy PRL. Wynika z tego, że np. skoczek Wszoła, popierający Komorowskiego, na Olimpiadzie w Montrealu zdobył złoty medal dla nie wiadomo kogo i to pod przymusem. Szkoda, że twórcy popierający Komorowskiego zapomnieli, iż w okresie PRL – przy głoszonym teraz „powszechnym prześladowaniu” tej grupy – powstały świetne filmy i spektakle, którym te, kręcone w okresie wolnej Polski, w większości nie dorównują. Działały światowej klasy teatry, drukowano miliony książek, itp. Dla Komorowskiego to wszystko są gruzy socjalizmu. Dzisiaj ta wolna Polska, znacznie bogatsza w wielu dziedzinach nauki i kultury nie ma co się równać ze „zniewoloną” i biedną PRL. Każda próba obiektywnej obrony tamtych czasów spotyka się z wściekłym atakiem bezkrytycznych chwalców dzisiejszej wolności. Ten brak proporcji w oglądzie historycznym prezydenta Komorowskiego przeszedł jakoś niezauważenie. Widocznie starsze pokolenie, pod naporem zmasowanej propagandy, przyjęło za oficjalną wersję historii, że czas PRL to były wyłącznie prześladowania, gnębienie ludzi w więzieniach i kartki na mięso. Nic dziwnego,że dzisiaj młodzi widzą w żołnierzach wyklętych zbawców, jak nie Europy, to co najmniej całej Polski. Komentując historię na swoją modłę prezydent Komorowski nie był prezydentem wszystkich Polaków. Ja tamte czasy pamiętam i staram się oddzielić dobro od zła. Prezydent Komorowski postawił czas PRL na równi z hitlerowska okupacją. To wielka nieuczciwość. Tak, czasy PRL kolorowe nie były, ale nie były czasem czarnej dziury, co wielokrotnie sugerował prezydent Komorowski.

Jeżeli prezydent Duda chce utrzymać uzyskane zaufanie wyborców, musi w tej kwestii przyjąć bardziej wyważone stanowisko. Powinien także pamiętać, że obok wolności są jeszcze dwa hasła: równość i braterstwo. Prezydentowi Komorowskiemu były one obce. Ocena czasów PRL w PiS-ie jest taka sama jak prezydenta Komorowskiego. Wszak korzenie mają wspólne, tylko rodzina skłóciła się do granic absurdu i tą wzajemną nienawiścią zaraziła cały kraj.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *