Lewica razem – jak to zrobić

Kategorie: Bez kategorii

Wrocławskie środowiska lewicy spotkają się regularnie. Prowadzą debaty, wymieniają doświadczenia, ale wspólnych list wyborczych do tej pory nie udało się stworzyć. Jak będzie w jesiennych wyborach parlamentarnych? Nie wiem. Nie wiem dlatego, że w tym przypadku porozumienia muszą zapaść na szczeblu centralnym. My, na dole, możemy tylko naciskać górę, by tak się stało. Na ostatnie spotkanie lewicy, we wrocławskiej kawiarni Literatka, przyszli przedstawiciele partii i grup politycznych na lewicy. Była powszechna wola, by się jednoczyć, ale nie wszyscy podpisali apel o takie jednoczenie, choć był to tylko apel, a nie żadne porozumienie. Odezwały się także głosy, że pod butem SLD nie będzie żadnego porozumienia, choć to nie SLD to spotkanie organizował.

Po spotkaniu  mam mieszane uczucia i tak sobie dywaguję. Skoro SLD ma np. 5% poparcia, a UP, czy Zieloni, czy PSS i RSS po 0 % poparcia, to 5% +0+0+0…. daje nadal tylko 5 %. Oczywiście znaczenie ma co innego. Wyborcy mogą dać premię za zgodę na lewicy. I na to warto stawiać.

Innym problemem jest niestabilność organizacyjna małych ugrupowań. Oto u Zielonych Anna Grodzka przegrywa wybory na szefa partii. Była to jedyna rozpoznawalna postać w tej partii: z dorobkiem politycznym i niekwestionowanym autorytetem na lewicy. Ale Zieloni nie chcieli jej przywództwa. Wcześniej nie zebrali podpisów pod jej kandydaturą na prezydenta. Dodam, że przywódcy w tej partii zmieniają się często.

W ubiegłym tygodniu byłem na Dolnośląskim Kongresie Kobiet. Świetne zorganizowane spotkanie i około 200 pań na sali. Zaproszono na obrady marszałek Nowicką, którą te środowisko popierało w jej kandydowaniu na prezydenta Nie zdołało jednak zebrać wymaganej ilości podpisów. Wstydliwa sprawa. Oznacza to, że jest w tym środowisko potencjał intelektualny, ale nie ma organizacyjnego, a to duży minus w kampanii wyborczej. Zresztą nie wiem, czy to środowisko chce brać odział w wyborach. Problemem jest także to, że małe partie na lewicy mają swoje skromne struktury tylko w dużych miastach, a co z tzw. prowincją? Kto tam będzie te partie reprezentował na listach, głosił ich hasła, zbierał podpisy itp. To jest problem, który jest nie do rozwiązania w ciągu krótkiego okresu, Nie tylko SLD na lewicy jest dzisiaj słabe, inne partie, są jeszcze słabsze. Czy ze wspólnej słabości uda się zbudować siłę? Oto jest pytanie. Można także wskazać jak organizacyjna para idzie w gwizdek. SLD nadal dysponuje strukturami w terenie. Zebranie podpisów, czy organizacja kampanii zawsze idzie sprawnie. Kiedy jednak promuje się kandydatkę, której wyborcy nie akceptują, cały wysiłek partyjnych dołów idzie w błoto.

Wspólny start lewicy w wyborach ma sens wtedy jak listy zostaną zasilone znanymi i nowymi postaciami. Czy takie są na lewicy, gotowe wnieść na listy po kilkadziesiąt tysięcy głosów? Są raczej pojedyncze osoby, niekoniecznie związane z partiami. By był sukces, jak pokazała ostania kampania, potrzebne są nośne hasła i ciekawi ludzie. Dzisiaj lewica takich haseł, które zelektryzowałyby wyborców, na razie nie ma, elektryków którzy poraziliby tymi hasłami wyborców także. Zatem samo hasło Lewica Razem wymaga wielu wyjaśnień i uzupełnień, a czasu mało, młyny na lewicy nadal mielą opieszale. My, we Wrocławiu jesteśmy szybsi, ale to, w skali kraju niczego nie zmienia, a czas nagli.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *