Relatywizm zarobkowy

Kategorie: Bez kategorii

Nowy Minister Zdrowia prof. Marian Zembala, na początek swojego ministrowania, chlapnął że osoba która odeszłaby od łóżka pacjenta w jego szpitalu od razu wyleciałaby z pracy. W domyśle chodziło o strajkujące pielęgniarki w którymś ze szpitali. Oburzenie ministra było moralnie słuszne, choć nieprzystające do obowiązującego prawa i w odpowiedzi na to chlapnięcie zaprotestowały związki zawodowe. Minister kajał się i tłumaczył co miał na myśli. Nowy minister jest z pewnością wybitnym fachowcem i on na pewno od łóżka chorego nigdy nie odejdzie, bo dobrym lekarzem jest i do tego świetnie zarabia, więc po co miałby odchodzić. Takie myślenie jest mu zupełnie obce. Z jego oświadczenia majątkowego, za miniony rok wynika, że z tytułu prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej osiągnął przychód w wysokości 1,2 miliona złotych. Ponadto zarabiał kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie jako dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca. Dla bogatych i tych, nie obsługiwanych przez NFZ, jest wolny rynek w służbie zdrowia, więc profesor zarabiać ma prawo. Protestujące pielęgniarki też są zaliczane do wykwalifikowanego personelu. Gdyby ich zarobki wynosiły np. 50 tys. złotych brutto rocznie, byłyby pewnie w siódmym niebie. Te 50 tys. rocznie, to nieco ponad 4 tyś miesięcznie, czyli niecałe 5% tego, co zarobił prof. Zembala. Jestem przekonany, że jak pielęgniarki będą zarabiać 5 % tego, co zarobił minister, nigdy przenigdy od łózek nie odejdą. Oto przykład jak, za przyzwoleniem neoliberalnej władzy, zdeformowały się zarobki w naszym społeczeństwie. Prezydent Komorowski nazwał to stabilizacją i złotym okresem w rozwoju naszego kraju, ale większość obywateli nie podzieliła jego opinii.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *