Wszystkie psy są nasze

Kategorie: Bez kategorii

Aż zatrzymałem auto, by przyjrzeć się akcji sporadycznie widywanej we Wrocławiu. Na ul. Racławickiej pan, przy piesku, który załatwił się na skwerze wyciągnął torebkę i posprzątał po swoim pupilu. Generalnie Wrocławianie kochają swoje psy, ale kupy pozostawiają innym. To w mieście temat nierozwiązywalny. Już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy byłem radnym Rady Miejskiej, temat był dyskutowany na forum, ale skończyło się to awanturą. Rada od razu podzieliła się i groziło to konfliktem ponadpartyjnym. Pod tym względem daleko nam do cywilizowanych społeczeństw. Coraz więcej dbamy o naszych czworonożnych przyjaciół, ale schroniska dla zwierząt są permanentnie przepełnione, a kupami swoich psów ich właściciele w parkach, na chodnikach i skwerach hojnie dzielą się ze społeczeństwem: pies jest mój – jego kupa należy do wszystkich, także do tych, którzy jej nie chcą. Na moim Kozanowie też jest sporo psów i też kiedyś widziałem obywatela, który sprzątał po swoim psie. Było to kilka lat temu. W temacie psich kup wrocławianie powinni się wstydzić, ale aby się wstydzić, trzeba mieć świadomość, że kupy trzeba sprzątać. Pewnego razu, duży pies zrobił kupę na chodniku pod moim blokiem. Zwróciłem uwagę jego właścicielowi, ten skoczył do mnie z pięściami. Gość się nadział, bo nadal piąstkę mam sprawną. W jego przypadku była to dobra metoda wychowawcza. Teraz gościu unika mnie, ale nadal nie sprząta. Co miałem jednak powiedzieć starszej kobiecie, która wyzwała mnie od chuliganów, gdy poprosiłem ją, aby piesek robił kupy przynajmniej trochę dalej od bloku. Pewnie są takie osiedla, gdzie sprząta się już kupy po psach, ale to enklawy psiej kultury. Codzienność, to przekonanie właścicieli psów, że oni (psy) kup nie robią i problemu nie ma.

Czesław Cyrul

Lekarz weterynarii (nie praktykujący od lat)

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *