Co robić?

Kategorie: Bez kategorii

Za kilka dni zapadną decyzje czy lewica pójdzie do wyborów razem, czy osobno. Tutaj na dołach możemy tylko kibicować rozmowom w Warszawie, a potem je zaakceptować, lub nie. Nikt nas specjalnie o zdanie nie pyta. Byłoby dobrze, gdyby strony dogadały się. Dogadanie nie oznacza zasypania wszystkich podziałów i pokonania obiektywnych różnic programowych, organizacyjnych i zwyczajnej międzyludzkiej nieufności. Mniejsze organizacje, skoncentrowane często na wewnętrznych debatach ideowych, a nie na realnej polityce, uznają SLD za niegodne mieniania się lewicą. Pokazują swoją, ideową wyższość i nieskalanie się żadnym kompromisem. Owa bezkompromisowość często uniemożliwia jakąkolwiek dyskusje, o porozumieniu nie wspominając. Sęk w tym, że członkowie tych małych ugrupowań sami często różnią się, a to skutkuje wewnętrznymi wojnami, rozpadem małych ugrupowań i częstym zawieszaniem działalności. Małe ugrupowania zazwyczaj mają swoje struktury w większych miastach. W mniejszych nie funkcjonują. Jak zatem mają wystawić swoich kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych? Oto jest pytanie. Może okazać się że w mniejszym (prowincjonalnym) okręgu wyborczym zjednoczoną lewicę na listach wyborczych reprezentować będą wyłącznie członkowie SLD lub przez nich proponowani, a w wielkomiejskich będzie natłok przedstawicieli wielu ugrupowań.

Siłą SLD są ciągle sprawne struktury, gorzej jest z ideowością i wiarygodnością. Ale wiarogodność ugrupowań pozaparlamentarnych jest jeszcze mniejsza, w sondażach nie uwzględnia się ich. Słabość SLD pokazały ostatnie wybory samorządowe i prezydenckie. Sprawne struktury rutynowo promowały już zużyte hasła wyborcze, które nie docierały ani do starego elektoratu, ani do młodych, potencjalnych wyborców. Zabrakło świeżości i wiary w sukces. Kampanijną robotę wykonano, efektów zabrakło.

Lewica pozasldowska zarzuca ludziom SLD zawieranie licznych, zbyt licznych kompromisów z prawicą. To prawda. Było ich sporo i SLD za to słono zapłacił. Ale czy nieskażeni doświadczeniem w rządzeniu ludzie lewicy spoza SLD potrafiliby zachować w parlamencie czy rządzie swoją bezkompromisowość i czystość ideową? To trudne zadanie. Grecka Syriza właśnie tego boleśnie doświadcza. W SLD pokutuje jeszcze, tu i ówdzie, pamięć o wielkiej partii rządzącej. To już przeszłość. Są inne czasy i inne zadania przed lewicą.

Czy uda się skutecznie połączyć doświadczenie na scenie politycznej i sprawność organizacyjną SLD z nowymi nurtami na lewicy, by trafić do wyborców? Tego dzisiaj nikt nie wie. Ale próbować należy. Pójście lewicy do wyborów razem daje nadzieję. Osobny start rożnych list to pewna porażka.

Czesław Cyrul.

Komentarze (3):

  1. Avatar
    Marcin

    Na miejscu SLD szedłbym bez przystawek, nie macie szans przekroczyć z nimi 8%. A na 5% jest jakaś, chociaż niewielka, szansa.

    1. Avatar
      artur

      Tez tak uwazam. Centrolewica to jest miejsce do zagospodarowania. Dokoptowanie lewicowej lub skrajnie lewicowej drobnicy nie pomoze. Sld powinno sie odciac gruba kreska od lewakow, gejow i lesbojek a pokac swoja swiekosc i rozdzielenie od polityki od ideii swiatopgladow i kosciola…zajac sie zeczami waznymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *