Byle do wyborów

Kategorie: Bez kategorii

W trakcie kampanii prezydenckiej pretendent Andrzej Duda (dla niezorientowanych – wtedy członek PiS) sowicie rozdawał wyborcom wirtualne pieniądze, zarazem dość oszczędnie gospodarując prawdą, gdzie je znaleźć. Z kolei rząd (jeszcze PO) starał się oszczędnie gospodarować groszem publicznym nie żałując przy tym prawdy, że na obietnice pretendenta nas, podatników nie stać. Wtedy chórem pretendent i jego zaplecze odpowiadali, że oni (PiS) wszystko policzyli i stać nas, czyli jeszcze bardziej oszczędzali na prawdzie.

Większość wyborców uwierzyła temu, który oszczędzał na prawdzie, bo wypadał bardziej wiarygodnie i miło było posłuchać, że jak wygra wybory, to będzie wszystkim lepiej.

Po wygranych wyborach prezydent jakby zrozumiał, że za dużo naobiecywał nie mając – jako prezydent – za wiele uprawnień w obszarze realizacji złożonych obietnic. Dlatego też zaczął kierować swoje postulaty wyborcze w stronę rządu (jeszcze PO z dodatkiem PSL), który z jego wskazania powinien je zrealizować. Rząd od początku twierdził, że postulatów prezydenta Dudy nie da się spełnić. Nawet jakby się dało, to rząd realizował by je jako swoje, pomniejszając rolę prezydenta. Prezydent Duda dobrze wie, że z obecnym rządem nic nie wskóra, dlatego wszystkimi sposobami pokazuje jaki to rząd po jesiennych wyborach powinien być. Jak będzie PiS-owski to obietnice zostaną spełnione. Kiedy wygra PiS (może, ale nie musi) premier i ministrowie też będą umieli liczyć (tak mi się wydaje) i dostrzegą, że oszczędne gospodarowanie prawdą w kampaniach bywa kłopotliwe po ich wygraniu. Tym się jednak nikt z polityków nie przejmuje. Byle do wyborów, byle je wygrać, a potem jakoś to będzie. Byle do następnych wyborów.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *