Odnośnik

Mam pretensje, podobnie jak wielu wyborców lewicy, o to że kierownicze gremia lewicowych ugrupowań w Warszawie nie potrafią się dogadać. Ten impas trwa od lat. My, tu w terenie, możemy się w zasadzie tylko biernie przyglądać, jak przebiegają warszawskie rozmowy personalne i jak dzielone są jedynki, bo w tym dogadywaniu się na lewicy głównie o to idzie. Kwestie programowe przestały kogokolwiek interesować.

Oto grupka osób, rzekomo skrzywdzonych przy koalicyjnym stole OPZZ, strażników starych partyjnych szyldów (SdPl, PPP) i nowych (WiR), postanowiła być pierwszą zjednoczoną lewicą i zarejestrowała się, przed główną Zjednoczoną Lewicą (SLD,TR UP, PPS i Zieloni). Nie zdziwię się, jak wkrótce powstanie jeszcze inna, np. Rozenek z Napieralskim, jeszcze bardziej zjednoczona lewica i uzna siebie za tą najprawdziwszą. Smutny to obraz i nie rokujący dobrze w najbliższych wyborach. Napieralski i strażnicy partyjnych szyldów, niczym teatralni halabardnicy, którzy co jakiś czas wychodzą na scenę, by tworzyć backgraund dla głównych aktorów, właśnie to uczynili. Jak np. spojrzeć na stronę internetową SdPl, to tam ostanie wpisy są sprzed 5 lat. Gwałtownie aktywizacja nastąpiła dopiero teraz. Ta organizacja jest rakiem -na i tak dość schorowanym- ciele lewicy. Rak na szczęście nie jest śmiertelny, ale co jakiś czas uaktywnia się. Zaimplantował go w ciele lewicy, wiele lat temu, Marek Borowski, choć nie on go wymyślił. Pomysł „skrzywdzonych” przy stole OPZZ nie jest traktowany poważnie nawet przez samych założycieli. Doskonale wiedzą, że nie znajdą chętnych na listy, a tym bardziej do pracy przy kampanii wyborczej. Z mojego rozeznania nie ma we Wrocławiu żadnych struktur w/w halabardników. Tym bardziej nie ma w Wałbrzychu, Jeleniej Górze, czy Legnicy. Podobno we Wrocławiu miałby startować prof. Hartman z Krakowa i chyba tylko on sam byłby na liście. Podobnie jest w innych regionach. Zatem idzie o to aby jeszcze pograć, by może coś ugrać. Ta gra może trwać aż do 15 września, kiedy to trzeba będzie zarejestrować listy i okaże się że rejestrować nie ma czego. Szantaż politycznych halabardników polega na tym, by Zjednoczona Lewica – SLD, TR, Zieloni, UP i PPS posunęły się i dały kilka jedynek strażnikom szyldów. To ma dla nich jakiś sens, bo ten polityczny plankton nie jest zdolny do samodzielnego podejmowania inicjatyw wyborczych. Może tylko, jak jemioła, żerować na innych i o to w tym właśnie chodzi. Być może nawet to się uda, ale będzie miało to niewiele wspólnego ze Zjednoczoną Lewicą. Tak to widzę tu na dole, ale może tam na górze gra toczy się o coś innego, choć nie sądzę.

Czesław Cyrul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *