Partyjna dyktatura

Kategorie: Bez kategorii

Nie pamiętam takiej kampanii, gdzie tak dużo – przy układaniu list – zależy od centralnych władz partyjnych lub koalicyjnych. Polityczne centra, od prawa do lewa, układają czołówki list wyborczych do sejmu, demolując wstępne ustalenia w regionach. Jest to także świetna okazja do wyeliminowania osób, które nie akceptują polityki kierownictw, lub ośmielają się mieć swoje zdanie. Układanie list jest także okazją do nagradzania dobrymi miejscami na listach osób zaufanych i wiernych kierownictwu. Takie odgórne decyzje oczywiście nie podobają się partyjnym dołom: bo owszem, z góry widać szerzej, ale na dole dokładniej. Takie spory zawsze odżywają w kampaniach, ale teraz polityczne góry, jak nigdy dotąd, zdecydowanie dominują nad wolą partyjnych dołów.

Oto kilka przykładów. Na Dolnym Śląsku PiS do okręgu wałbrzyskiego wystawiło na pierwsze miejsce osobę tam chyba nikomu nieznaną. PO w tym samych okręgu powierzyło liderowanie ministrowi Siemoniakowi. W tym mieście się urodził i był to zupełnie wystarczający argument. We Wrocławiu Zjednoczoną Lewicę, na pierwszym miejscu, reprezentować będzie Liderka Partii Zielonych Małgosia Tracz. Aby na Dolnym Śląsku rozdzielić niechętnych sobie, Protasiewicza i Schetynę, ten ostatni został rzucony na odcinek kielecki, bo tam PO ma kłopoty.

Najbardziej scentralizowaną i tajną taktykę, przy układaniu list, stosuje grupa Kukiza. Choć od partyjniactwa on sam się odcina i na tym budował swoja siłę, to teraz zastosował metody prawie mafijne. Co z tego wyszło, widać: w koalicji z nim są niszowe partie i prawicowi, kieszonkowi politycy. Kompletna katastrofa.

Układanie list to także okazje do pozbywania się niechcianych, często przyszywanych braci politycznych. Oto nie ma na listach PiS posła Mastalerka, w niebyt odszedł poseł Hoffman i dwóch jego kolegów z wycieczki do Hiszpanii. Nie ma Posła Girzyńskiego. Zabrakło miejsca dla posła Kurskiego, ale jest Ziobro. W PO nie ma na listach posła Sikorskiego i posła Zalewskiego. Obydwaj zaliczyli, kilka lat temu, transfer do tej partii z PiS. Za Zalewskim ujęła się posłanka Pitera. Władze PO, za tę niesubordynację, nie mogą jej nic zrobić, bo ona ma jeszcze cztery lata spokojnej kadencji w Europarlamencie. A co będzie za cztery lata, nie wiadomo. Tak daleko strategia polityków nie sięga. PO i media jej przychylne zarzucają prezesowi Kaczyńskiemu, że ustala listy jednoosobowo i jest to dyktatura. Premier Kopacz rzucając swoich ludzi w różne okręgi i łamiąc ustalenia regionalne też zachowuje się jak dyktator, ale w spódnicy. I na tym polega różnica w tej kwestii pomiędzy nią a prezesem PiS. Choć nikt z mainstreamowych mediów nie odważył się jej nazwać dyktatorem. Metody takie same, ale różnie interpretowane.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *