Miesięczne archiwum: Sierpień 2015

Nie przepadam za wakacyjnym ściskiem, ale los rzucił mnie do nadmorskiej Ustki. Zamieszkałem w ośrodku, który w czasach PRL uchodził za dość porządny. Teraz tamta świetność przeplata się z współczesnością. Obiekt powoli się remontuje, ale na korytarzu jeszcze leży gumoleum, a w pokojach linoleum. Starsi wiedzą o czym piszę. Łazienki także z tamtej epoki, ale bardzo użyteczne. Recepcja przyjmuje zapłatę tylko gotówką. Przed stołówką wisi karta co w danym dniu będzie do konsumpcji. W stołówce nie ma żadnego szwedzkiego stołu. Panie roznoszą na talerzach to, co się komu należy. Nie ma tego jedzenia za dużo, ale wystarcza. Ośrodek powoli modernizuje się i za kilka lat będzie tu ekstra. Dzisiaj, za przystępną cenę, też jest nieźle, przede wszystkim czysto.

Plaża w Ustce jest w dużej części remontowana, ale o tym nie ma informacji na portalu miasta. Nie ma także informacji, że ruchomy most portowy jest w remoncie i nie można się dostać do plaży po przeciwnej stronie. Po co odstraszać turystów. Od samego rana na plaży ścisk jakiego nigdzie nie widziałem. Słychać stuk młotków czy innych wbijaków. Plażowicze wygradzają parawanami (obsikują) swoje tereny, stawiają parasole i namioty. Uwłaszczają się na kilka godzin na komunalnej plaży. Każdy chce mieć kawałek plaży na własność, reszta jest nieważna. W efekcie, między postawionymi zagrodami nie można się przebić do morza. W ludzkim, chaotycznym mrowisku męczę, a nie wypoczywam. Plażowicze, szczególnie panowie chłodzą się piwem w sporych ilościach, za morzem nie przepadają. Panie także, głównie młode, piją piwo ale w mniejszych ilościach. Jednak zdecydowana większość brodzi po kolana w morzu, bo woda zimna. Około godz. 11. pojawiają się obnośni sprzedawcy kukurydzy w różnej postaci. Jest ich krocie. Obwieszeni torbami przeciskają się między parawanami.

Około godziny 12 ścisk osiąga swoje apogeum. Po dwunastej część udaje się na obiad, ale napływają następni, zazwyczaj przyjezdni. Wszystkie parkingi uliczne są oczywiście płatne i nie są to stawki symboliczne. W tym ścisku i w przeświadczeniu, że wypoczywam mam wytrwać do końca turnusu. Nie wytrzymam. Muszę poszukać czegoś spokojniejszego. Są takie miejsca, ale trzeba dojechać autem. Na razie tyle z frontu wypoczynkowej walki. Jeszcze, o moich zmaganiach z wypoczynkiem coś napiszę, ale lekko nie jest. Ciężko jest łatwo żyć.

Czesław Cyrul