Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

To najgorszy rok dla lewicy od 90 roku. Zaczął się od nominowania na fotel prezydenta kandydatki Magdaleny Ogórek. Jednych kandydatura zadziwiła innych zezłościła, a jeszcze innych rozśmieszyła. W trakcie kampanii trzeba było zacisnąć zęby i udawać, że idziemy dobrą drogą po sukces. Tę drogę poparło niecałe 3% wyborców. Kierownictwo partii wyparło się odpowiedzialności za ten skandal. W elektoracie lewicy zapanowała wielka smuta. Lider partii trwał na stanowisku, wkurzając tym samym członków SLD domagających się rozliczenia odpowiedzialnych.

Wybory parlamentarne mały być okazją na odbicie się od politycznego dna. Pospiesznie klecona koalicja na lewicy miała być narzędziem do odzyskania wpływów. Była to droga słuszna, ale jej chaotyczne budowanie napawało niepokojem. Widać było gołym okiem brak chemii między koalicjantami, gówniarskie przepychanki na listach i błędy w programie wyborczym. Efekt był wiadomy. Lewicy nie ma w parlamencie. Zjednoczona Lewica, na razie, prysła jak bańka mydlana. SLD zajęło się wewnętrznymi rozliczaniami.

Leszek Miller oddaje w SLD przywództwo. Pretendentów do liderowania zgłosiło się 10. Co mogą ci znani, wiem. Co prezentują ci nowi, nie wiem, bo ich nie znam. Mamy zatem wybór pomiędzy podstarzałymi i zmęczonymi graczami pierwszoligowymi, a nieznanymi graczami drugoligowymi. Nowego i świeżego lidera na lewicy, z oryginalnym programem (kogoś w typie Petru), nie widzę. Wybór będzie bardzo trudny. Trzeba jednak wymienić skostniałe kierownictwo partii. To ostatnia szansa na odbicie się od mulistego dna. Dobra zmiana w SLD jest konieczna. Nie wiem czy będzie ona dobrą, ale każda zmiana będzie lepsza od obecnego bezruchu, gdzie stare kierownictwo trwa, a partia wygasza swoją aktywność. Mam nadzieję, już nie wiem po raz który, że zmiany pójdą w dobrą stronę. Aby zapomnieć ten fatalny rok mam zamiar dzisiaj sporo wypić. To powinno stępić mój smutek i złość. Na szczęście zdrowie mi nadal dopisywało, czego mojej partii i Wam Wszystkim szczerze na Nowy Rok życzę. Przeciwnikom politycznym także życzę dobrego zdrowia, bo nie lobię atakować słabych i schorowanych. Partiom prawicy życzę, by się pokłóciły i poróżniły tak jak PO z PiS, czego ostatecznym skutkiem będzie dojście do władzy lewicy i dopiero wtedy zapanuje w kraju ład i poszanowanie prawa. To nie stanie się w przyszłym roku, ale kiedyś nadejdzie.

Czesław Cyrul

Zwyczajowo na wigilię zwierzęta -podobno- mówią ludzkim głosem. Jako lekarzowi weterynarii, w dawnych czasach, zdarzało mi się bywać w ten dzień wśród stad zwierząt i niczego nie słyszałem, Może nieuważnie słuchałem. Mam natomiast nadzieję, że w ten dzień politycy prawicy przemówią naprawdę ludzkim głosem. Nieszczuci przez swojego prezesa, schowają pazury i kły. Przestaną szczekać, wyć i warczeć na bliźnich. Przynajmniej na tę noc uruchomią swój ludzki i do tego przecież katolicki umysł. W ten wigilijny wieczór rozpromienią zacięte i wrogie twarze inkwizytorów. Zaśpiewają na pasterce kolędy i z troską pochylą się nad swoją działalnością.

W trakcie spowiedzi taki polityk, nękany wyrzutami sumienia, wspomni o warczeniu na bliźnich, o łamaniu ziemskiego prawa. Synu: spyta ojciec, np. R., czy robiąc te rzeczy pamiętałeś o dobru kościoła. ….Zawsze proszę Ojca, zawsze….. Przecież zostałem dzięki kościołowi i Ojcu posłem i będę mu (kościołowi) w Sejmie służył z całych sił swoich….. To dobrze synu (córko). Jeżeli do tego będziesz walczył (a) o całkowity zakaz in vitro i o i takiż sam zakaz aborcji  i wypełniał inne wskazania duchowieństwa, to kościół zezwala ci na wszystko i grzechu nijakiego nie będzie. Pamiętaj także o walce z gejami i wszelkimi innymi zwyrodnialcami. No chyba, że te zwyrodnialstwa dotyczą duchownych. Wtedy mów, że to wroga prowokacja lewaków. Pamiętaj także pośle – sługo kościoła- o dobrach doczesnych, które słusznie się kościołowi należą. Łamaniem ziemskiego prawa nie przejmuj się, bo królestwo nasze jest z innego, choć też ziemskiego, padołu.

I tak to, po świętach, ponownie usłyszymy wybrańców sporej części społeczeństwa i ich nieludzką mowę.

Wesołych Świąt.

Czesław Cyrul

Zaznaczę na początku: lajknąłem w KOD na facebooku i popieram te demonstracje.

Jednak ruch ten można analizować na kilku płaszczyznach.

Po pierwsze – powstał on w proteście na błyskawiczne, nocne łamanie prawa przez PiS. Prezydent to łamanie służalczo akceptował i przyjmował nocne przysięgi, co normalnie myślącym sugerowało, że PiS i prezydent coś kręcą.

Po drugie – PO przegrała wybory i w demonstracjach KOD-u upatruje szansę odzyskania swojego miejsca na scenie politycznej. Jednak, to za sprawą PO, PiS wygrało wybory. PO schlebiała przedsiębiorcom, nie podnosiła podatku CIT, nie wprowadziła III stopy podatkowej, a podwyższyła WAT dla wszystkich: i bogatych i biednych. Za rządów PO nie działała Komisja Trójstronna. PO nie broniła ludzi zatrudnionych na śmieciowiskach. Dbała natomiast o to, by wszystkie możliwe stanowiska były obsadzone jej ludźmi. To PO wrzucała do niszczarki obywatelskie i opozycyjne projekty ustaw. Dopiero premier Kopacz trochę przypomniała sobie o spauperyzowanej i upodlonej klasie robotniczej. Ta klasa zagłosowała na PiS i teraz oczekuje rekompensaty w postaci 500 złotych i innych, podobnych obietnic. Tej grupy ludzi na demonstracjach KOD raczej nie ma.

Po trzecie – mainstreamowe media jakoś niechętnie pisały o powolnym zawłaszczaniu państwowych posad przez PO i PSL. Teraz podnoszą larum, że PiS będzie czyścić kadry. Walka idzie o tysiące stanowisk w administracji rządowej, w spółkach skarbu państwa, administracji zespolonej, itp.
PO lokowała tam swoich ludzi przy pomocy konkursów, w komisjach których zasadzali ludzie PO. PiS robi to za sprawą demolowania ustawy o służbie cywilnej, odwołuje prezesów wieczorową porą i wyłamuje drzwi do biur. Metody różne – efekt końcowy podobny. Jestem przekonany, że broniąc demokracji na demonstracjach KOD – i słusznie – PO wątek kadrowy ma bardzo na uwadze.

Po czwarte – na demonstracje KOD chodzą ludzie, o różnych przekonaniach politycznych, ale broniący demokracji. Jednak – wg badań- 40 procent naszych obywateli nie uznaje demokracji za najlepsza formę sprawowania władzy. To oni, przede wszystkim, liczą na obiecane wsparcie ekonomiczne. Demonstracje KOD raczej ich nie interesują. Oni czekają, aż PIS spełni swoje obietnice. Tymczasem PiS błyskawicznie, łamiąc wszelkie procedury, niszczy ciała stojące na straży demokracji i ustroju państwa. Natomiast ustawę o 500 zł na dziecko chce konsultować ze społeczeństwem. Podobnie odsunął do konsultacji (chyba ad Kalandas Greacas) kwestie likwidacji gimnazjów. Te sprawy mogą poczekać.

Dwie, skłócone partie kombinują, by ich było na wierzchu, Obywatele w grach PiS są przedmiotem. Mam nadzieje że obywatele, uczestniczący w demonstracjach KOD, nie będą narzędziem w rękach polityków, zadbają o swoją podmiotowość.
Czesław Cyrul

Specjaliści od świątecznego i mikołajowego marketingu uparcie przedstawiają, za naszą zgodą, ten okres jako zimowy. Śnieg skrzy się od mrozu, a Mikołaj jedzie na saniach. Sanie, to dla dzieci coś zupełnie nieznanego. Nawet sanki stają się zabawką egzotyczną. Taka zimowa sceneria w święta zaczyna być czymś przeszłym. Teraz mamy regularnie kilka stopni powyżej zera, zamiast śniegu pada deszcz, na chodnikach stoją kałuże brudnej wody, a na wsi błoto klei się do butów. Jest szaro, buro, mokro i wietrznie, a powinno być biało, mroźnie i gwieździście. Tak sobie uparcie wyobrażamy święta. Niechętnie akceptujemy grudniową pluchę. Piękne, zimowe obrazki mamy w telewizji. Żyjemy zimową ułudą. Jednak pogoda skrzeczy. Musimy zaakceptować tę jesienną scenerię. W przyszłości może być jeszcze cieplej. Odrzućmy marzenia o sankach i skrzącym się na mrozie śniegu. Zachęcam, abyśmy polubili jesienną pogodę w grudniu. Nie mamy innego wyjścia. Mikołaj powinien mieć na sobie tylko jesionkę, w zanadrzu deszczową pelerynę, a na nogach gumowe kalosze. Powinien poruszać się bryczką. Prezenty powinny być w wodoszczelnych workach itp. Specjaliści od marketingu muszą już zacząć prace, wymyślić jak tę grudniową pluchę przedstawić ciepło i przyjemnie. Wmówić nam, że to jest piękne. Jak co jakiś czas w święta zawita do nas zima, będziemy ją traktować jako anomalię i rzecz nieprzyjemną. Ja już od dawna przyzwyczajam się do świątecznej pluchy i traktuję ją jako typową dla tego okresu. W tym roku, na szczęście, pogoda nas nie zaskoczy. Będzie ciepło, mokro i wietrznie, czyli normalnie.

Piszę to ja, zaprzysięgły miłośnik, śniegu gór i nart.

Czesław Cyrul

Przegrana PO i wygrane PiS walczą o stołki. PiS wyrzuca ludzi PO ze stanowisk i wsadza tam swoich, co wywołuje napady histerii u platformersów, bo dla nich władza to przede wszystkim stołki i pieniądze. Jedną z broni, stosowaną w okładaniu się po łbach, są zwłoki nieboszczki PRL. Strony, co i rusz, obrzucają się największą w ich mniemaniu obelgą, jaką jest przyrównanie przeciwnika do komunisty lub człowieka rodem z PRL. Walkę toczy prawica, ale włóczona jest PRL nie mająca z tą, prawicową szamotaniną nic wspólnego. Przypomnę, że obecni prominenci PO i PiS wybili się do władzy na robotniczym proteście milionów ludzi, którzy chcieli lepszego i sprawiedliwszego socjalizmu, a nie krwiożerczego kapitalizmu, jaki potem urządzili im ich solidarnościowi reprezentanci. Klasa robotnicza została przez swoje elity, sprawujące dziś neoliberalną władzę, oszukana. Robotników potraktowano jak nawóz historii, ale elity z PO i PiS wyrywając sobie Polskę niczym kawałek sukna udają, że nadal walczą o dobro milionów, łżąc tym samym na potęgę.

Teraz PO podnosi larum, że zwolnieni zostaną ludzie PO z państwowych urzędów oraz spółek i zastąpieni ludźmi z PiS. PO, przez lata, obsadzała wszystkie możliwe posady swoimi ludźmi, lub z koalicyjnego PSL-u. Nie znam sytuacji aby jakikolwiek konkurs na stanowisko prezesa wygrała osoba nie związana z PO. Dlaczego tak się działo? Bo akurat te osoby były najlepsze i dlatego wygrały. Takie było tłumaczenie ze strony PO. To, że zwycięzcy byli z PO, zawsze było jedynie zbiegiem okoliczności. I tak było przez lata. Dlatego zalecam PO w tej kwestii wstrzemięźliwość w ocenie. Różnica pomiędzy PO a PiS w kadrowych grach polega na tym, że PO robiła to samo, co teraz PiS, ale w rękawiczkach i przy milczeniu powolnych PO mediów. PiS załatwia to kłonicą, wyważając drzwi łomem i do tego nocną porą.

Szeregowi obywatele mogli i mogą  przyglądać się, jak prawica obdziela swoich ludzi posadami, zarzucając, dla przeciwnikom, dla zmyłki, PRL-owskie ciągoty, Obecni, prawicowi liderzy zbudowali swoją pozycję na plecach klasy robotniczej, która w czasach PRL, była zdolna do rzeczy wielkich, ale dzisiaj niewiele z tego ma. Prawicowi spadkobiercy buntu klasy robotniczej walczą o rządowe synekury dla siebie wycierając sobie zarazem gęby Polską Ludową. Po raz kolejny apeluję do polityków prawicy: przestańcie sobie wycierać gęby PRL-em. Wycierajcie sobie gęby samymi sobą. To przynajmniej mniej obłudne, choć obłuda zawsze pozostanie obłudą.

Czesław Cyrul

Nocne odebranie przysięgi od sędziów TK – nigdzie nie jest zapisane, o której przysięga ma być odebrana.

Uniewinnienie jeszcze nie skazanego – chęć ulżenia pracy sądom.

Blokowanie i opóźnianie urzędowego ogłoszenia wyroków TK – zdążymy w swoim czasie

Błyskawiczne drukowanie Pisowskich ustaw w Dzienniku Ustaw – czysty przypadek

Nieodbieranie przysięgi przez prezydenta od trzech sędziów TK wybranych w poprzedniej kadencji – nie bo nie.

Określenie milionów obywateli, jako ludzi gorszego sortu – bardzo trafna uwaga prezesa.

Nazwanie gastapowcami swoich przeciwników politycznych – metafora prezesa

Nocne włamanie ludzi Macierewicza do pomieszczeń Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu – służba trwa przecież dzień i noc.

Obszturchanie dziennikarza laskami przez szacowne matrony w trakcie miesięcznicy smoleńskiej – bo niepotrzebnie znalazł się w jądrze wydarzeń.

Nocna zmiana prezesa w PKN Orlen – to już norma.

Zapowiedź błyskawicznego zwolnienia urzędników służby cywilnej – trzeba do urzędów wpuścić trochę świeżego powietrza.

Protestujący przeciwko polityce PiS – komuniści i złodzieje

Prezydent Duda wstydzi się za III RP – już połowa obywateli wstydzi się za prezydenta Dudę, a to dopiero początek kadencji.

Czesław Cyrul

Przy okazji sporu o Trybunał Konstytucyjny pomiędzy PO i PiS zwaśnione strony starają się także udowodnić, kto jest bardziej zasłużonym dla naszej wolności, kto bardziej bohatersko walczył z komuną w stanie wojennym (ponad 30 lat temu) i dlatego dzisiaj może więcej. Zwaśnione strony urządzają zawody w opluwaniu historii PRL, a tym samym milionów ludzi. Kombatanci stanu wojennego kłócą się o to, kto ma być notariuszem tamtych wydarzeń. Układy polityczne sprawiły, że to ludzie skupieni dawniej wokół Unii Wolności, AWS, a dzisiaj PO zaliczali się do I ligi kombatanckiej. Środowiska skupione wokół PiS były drugą ligą kombatancką stanu wojennego i usilnie zabiegały, by wejść do pierwszej. Do pomocy zaprzęgnięto IPN, wyzywano się od ubeków i pisano książki o fałszywych bohaterach. Wzajemnie nurzano się w gnoju, by ukazać swoje bohaterstwo, umiłowanie prawdy, wolności i miłości do ojczyzny i Boga.

Ponieważ PiS wygrało wybory, to chęć do uwłaszczenia się na etosie Solidarności i wykazaniu swojego bohaterstwa w stanie wojennym w tych kręgach przybrała na sile.

Także młodzi politycy szarpią zajadle mleczakami historię tamtych czasów. Oto np. młody nieuk, ale już poseł z PO, z emfazą, przed kamerami, powiedział, że za czasów PRL marszałkami Sejmu byli wyłącznie komuniści. Otóż nieprawda. Marszałkami zawsze byli ludzie z ZSL. Uznawali przewodnia rolę PZPR, ale światopoglądowo byli dość odlegli od socjalizmu, co widać dzisiaj po zachowaniu polityków PSL. Są często bardziej konserwatywni od PiS i usilnie zabiegają, ale bez wzajemności, o względy wiejskich proboszczów. Niestety wiedza polityków na temat stanu wojennego i PRL jest dość uproszczona, powiedziałbym zdawkowa. Wystarczy im hasło w stylu: Jaruzelski w stanie wojennym wypowiedział wojnę całemu narodowi.

Tymczasem wieloletnie badania wskazują, że 42% badanych pozytywnie ocenia wprowadzenie stanu wojennego, 36% negatywnie, a reszta nie ma zdania. Oczywiście stan wojenny był antydemokratycznym posunięciem, które zablokowało nasz rozwój na 10 lat. Kilka miesięcy temu, we Wrocławiu, szef IPN ubolewał, iż mimo prania mózgów (moje określenie dot. dzisiejszej narracji historycznej) nadal połowa obywateli ma pozytywne zdanie o stanie wojennym. Po prostu ludzie swój rozum mają; teraz i w czasach PRL także. Niestety z innych badań wynika, że 40 procent obywateli dopuszcza funkcjonowanie w kraju innego systemu politycznego niż demokratyczny. Ciekaw jestem czyj to jest dzisiaj elektorat?

Czesław Cyrul

Po miesiącu rządzenia PiS-u widać, że obietnice wyborcze zaczynają być kulą u nogi rządzącej partii. Na Dolnym Śląsku PiS obiecało zniesienie nieuczciwego podatku od kopalin, ustanowionego przez PO, który płaci KGHM jako jedyna firma w Polsce. Optowały za tym także inne partie polityczne w regionie. Jeszcze w trakcie obchodów barbórkowych przedstawicielka władzy okłamywała górników, mówiąc że jest gotowy projekt ustawy znoszącej ten podatek. Tymczasem w projekcie budżetu kraju na przyszły rok zaplanowane są nadał wpływy z tego podatku. PiS tłumaczy, że nie było czasu na przygotowanie nowej ustawy, a przecież premier Szydło wymachiwała grubym plikiem kartek w trakcie kampanii. Miały to być gotowe projekty ustaw. Okazuje się, że były to tylko puste kartki.
Minister od edukacji, po pierwszych hurraoptymistycznych zapowiedziach, poinformowała, że likwidacja gimnazjów planowana jest, ale dopiero na lata 2017/2018. Przedtem jednak ma odbyć się wielka debata na ten temat. Być może gimnazja nie zostaną zlikwidowane (moje przypuszczenie), czyli kolejna wpadka. Chęci polityczne są, ale jak, w praktyce, gimnazja zlikwidować nie za bardzo wiadomo. Szczególnie, że narasta opór przed likwidację ze strony zdecydowanej większości nauczycieli.
Kolejna pułapka w jaką wpadło PiS jest podniesienie wolnej stopy od podatku PiT do 8 tys. złotych. Inicjatywa bardzo cenna, ale trzeba najpierw znaleźć gdzie indziej pieniądze, które zasypią wielomiliardową dziurę w budżecie po tej operacji. PiS na razie ma tylko mgliste wizje, które nie wiadomo czy wypalą. Pieniądze z podatków PiT zasilają budżety gmin. Np. na takiej operacji budżet Wrocławia może stracić nawet 200 mln złotych. Jeżeli PiS tego nie rozwiąże tego problemu w kraju zaprotestują wszystkie samorządy. PiS, planując uwolnić od podatku PiT większa kwotę, zarazem nie podnosi tego podatku dla bogatszych, czyli chce zrobić dobrze i biedniejszym i bogatszym. To jest raczej niewykonalne. Jedno w tym jest pewne. W następnym roku podwyższenia kwoty wolnej od podatku nie będzie. A co będzie potem? Zobaczymy. Narastają niejasności co do obiecanych 500 złotych na każde dziecko. Okazuje się, że niekoniecznie na każde i w rozliczeniu ostatecznym wcale nie musi to być 500 zł.
Narastający bałagan z obietnicami PiS stara się przykryć wojną polityczną z Trybunałem. Takie hece niewiele kosztują i można je generować na bieżąco, tym samym przykrywając sprawy ekonomiczne. PO, tracąc władzę, wybrała nielegalnie dwóch sędziów TK. Zrobiła legislacyjną kupę. PiS potraktował, to jako okazję do zrobienia jeszcze wiekszej. Teraz strony obrzucają się tym wszystkim i obawiam się, że to dopiero początek. Polityka obrzucania się kupami dopiero się rozkręca.
Czesław Cyrul

Po parotygodniowym funkcjonowaniu rządu i parlamentu widać komu jakie role wyznaczył prezes Kaczyński. Beata Szydło chwilowo pełni rolę premiera technicznego. Pozbawiona możliwości wpływu na powoływanie ministrów siedzi osamotniona w rządowych, sejmowych ławach, a tłum ministrów, wykonawców poleceń i akolitów kłębi się przy prezesie Kaczyńskim. Marszałkowi Sejmu, Kuchcińskiemu prezes przydzielił funkcję administratora izby. Ma ślepo i bez dyskusji wykonywać wolę prezesa, a tym samym i rządzącej partii. Rzeczywistość pokazuje, że marszałek z powierzonej roli wywiązuje się celująco.

Prezydent Duda dobrowolnie zrzekł się mandatu prezydenta powierzonego mu przez wyborców i zadawała się posadą namiestnika w pałacu namiestnikowskim. Historycznie różnica jest zasadnicza. Namiestnicy w czasach zaborów prezentowali władzę cara, a obecny pilnuje interesów prezesa i PiS. Jest strażnikiem konstytucji, jednakże pod warunkiem, że jej zapisy są korzystne dla jego formacji. Zapewnienia prezydenta Dudy z czasów kampanii wyborczej o jego obiektywizmie, przywiązaniu do wartości demokratycznych i szanowaniu prawa mają się tak do rzeczywistości, jak krzesło do krzesła elektrycznego. Na prezydencie Dudzie zawiodłem się osobiście. Liczyłem, że jako prezydent z mandatem narodu „wybije się na niepodległość”. Zawiodłem się.

Prezesowi nikt nie podskoczy: ubezwłasnowolniona premier, otoczona ludźmi prezesa, nijaki, bezwolny marszałek i z przetrąconym kręgosłupem prezydent- namiestnik. Dużą władzę daną przez wyborców ekipie PiS, prezes Kaczyński przekuwa na coś, czego jeszcze nie można dokładnie określić. Pasuje do tego termin demokratura, ale sprawy mogą pełzać jeszcze dalej: bez względu na to, czy prezydent-namiestnik przyjmie przysięgę od trzech wybranych sędziów, czy nie. Ekipa miała zagrać nowymi i czystymi kartami, a okazało się, że te, najważniejsze są ordynarnie znaczone. Wiele lat temu oszust naciął mnie na dwie stówy (na stare pieniądze) w grze w trzy karty. Teraz PiS podobnie ograł wielu naiwnych i niezdecydowanych. Żelazny elektorat tej partii, to zupełnie inna bajka.

Czesław Cyrul

Nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego PiS w Sejmie wybrał. Marszałek Kuchciński, niczym walec, gniótł protesty bezradnej opozycji. Klub PiS milczał i przegłosowywał kolejne i kolejne kandydatury na sędziów TK. Im opozycja głośniej protestowała, tym szybciej marszałek niczym ekonom parł do przegłosowywania następnych kandydatur. Żaden z kandydatów nie odpowiedział na żadne pytanie zadawane przez posłów opozycji. Marszałek–ekonom co chwila uchylał kolejne protesty opozycji. Główny reżyser spektaklu, sam prezes, siedział na sali i dbał o prawidłowy przebieg przedstawienia. Opozycja i władza, obrzucając się błotem co chwila wyciągały z grobu nieboszczkę partię, PRL i stan wojenny i wycierały sobie gęby historią Nie wiadomo było kto w stanie wojennym stał tam gdzie ZOMO, a kto gdzie indziej i po której stronie stać wypadało. Sejmowe prawice skleszczyły się w prawie fizycznym zwarciu. Lewicy głos słychać było tylko pod Sejmem. Na Sejmowe sale wyborcy wpuścili tylko prawicę. Partia Razem cieszy się z tego, bo w opinii Razem im mniej lewicy w Sejmie, tym lepiej.
Wyborczy dali nam większość i mamy prawo do takich zmian – to jedyne tłumaczenie, jakie padało ze strony posłów PiS. To prawda. Lud dal PiS-owi siłę do łamania prawa. Lud chciał silnej władzy w zamian za 500 złotych i szybsze emerytury, bo dla ludu te sprawy są pierwszorzędne. PiS spełnia wolę ludu. Jak ktoś z ludu nieopatrzenie zaufał PiS-owi, to jego problem. Statystyczny wyborca nie łączy łamania prawa w Sejmie ze swoim codziennym bytem. To są, szczególnie dla wielu wyborców PiS, oddzielne sprawy. Wyborca PiS lubi władzę silnej ręki, pod warunkiem, że nie dotyczy ona jego osobiście. Silna ręka władzy ma dotyczyć „onych”.
Demonstracja przed Sejmem nie miała większego wpływu na decyzje większości w Sejmie. PiS jak zechce, potrafi zgromadzić pod Sejmem zwolenników Radia Maryja, kluby Gazety Polskiej, itp. Będzie ich znacznie więcej. Ich nie interesuje demokracja, oni popierają PiS.
A prezydent Duda? Prezydent Duda zrobi wszystko, co prezes każe. On nie przemawia własnym głosem, jest echem prezesa. Wkrótce PiS zamachnie się na media, potem jeszcze na kilka spraw. Sympatie ludu mogą się odwrócić, ale jeszcze nie teraz. Jeszcze PiS ma carte blanche na realizowanie swojej wizji, Jeszcze budzimy się w tej samej Polsce, która wkrótce nie musi być taka sama.
Czesław Cyrul