Wojna na kupy

Kategorie: Bez kategorii

Po miesiącu rządzenia PiS-u widać, że obietnice wyborcze zaczynają być kulą u nogi rządzącej partii. Na Dolnym Śląsku PiS obiecało zniesienie nieuczciwego podatku od kopalin, ustanowionego przez PO, który płaci KGHM jako jedyna firma w Polsce. Optowały za tym także inne partie polityczne w regionie. Jeszcze w trakcie obchodów barbórkowych przedstawicielka władzy okłamywała górników, mówiąc że jest gotowy projekt ustawy znoszącej ten podatek. Tymczasem w projekcie budżetu kraju na przyszły rok zaplanowane są nadał wpływy z tego podatku. PiS tłumaczy, że nie było czasu na przygotowanie nowej ustawy, a przecież premier Szydło wymachiwała grubym plikiem kartek w trakcie kampanii. Miały to być gotowe projekty ustaw. Okazuje się, że były to tylko puste kartki.
Minister od edukacji, po pierwszych hurraoptymistycznych zapowiedziach, poinformowała, że likwidacja gimnazjów planowana jest, ale dopiero na lata 2017/2018. Przedtem jednak ma odbyć się wielka debata na ten temat. Być może gimnazja nie zostaną zlikwidowane (moje przypuszczenie), czyli kolejna wpadka. Chęci polityczne są, ale jak, w praktyce, gimnazja zlikwidować nie za bardzo wiadomo. Szczególnie, że narasta opór przed likwidację ze strony zdecydowanej większości nauczycieli.
Kolejna pułapka w jaką wpadło PiS jest podniesienie wolnej stopy od podatku PiT do 8 tys. złotych. Inicjatywa bardzo cenna, ale trzeba najpierw znaleźć gdzie indziej pieniądze, które zasypią wielomiliardową dziurę w budżecie po tej operacji. PiS na razie ma tylko mgliste wizje, które nie wiadomo czy wypalą. Pieniądze z podatków PiT zasilają budżety gmin. Np. na takiej operacji budżet Wrocławia może stracić nawet 200 mln złotych. Jeżeli PiS tego nie rozwiąże tego problemu w kraju zaprotestują wszystkie samorządy. PiS, planując uwolnić od podatku PiT większa kwotę, zarazem nie podnosi tego podatku dla bogatszych, czyli chce zrobić dobrze i biedniejszym i bogatszym. To jest raczej niewykonalne. Jedno w tym jest pewne. W następnym roku podwyższenia kwoty wolnej od podatku nie będzie. A co będzie potem? Zobaczymy. Narastają niejasności co do obiecanych 500 złotych na każde dziecko. Okazuje się, że niekoniecznie na każde i w rozliczeniu ostatecznym wcale nie musi to być 500 zł.
Narastający bałagan z obietnicami PiS stara się przykryć wojną polityczną z Trybunałem. Takie hece niewiele kosztują i można je generować na bieżąco, tym samym przykrywając sprawy ekonomiczne. PO, tracąc władzę, wybrała nielegalnie dwóch sędziów TK. Zrobiła legislacyjną kupę. PiS potraktował, to jako okazję do zrobienia jeszcze wiekszej. Teraz strony obrzucają się tym wszystkim i obawiam się, że to dopiero początek. Polityka obrzucania się kupami dopiero się rozkręca.
Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *