Miesięczne archiwum: Marzec 2016

W polityce trzeba wiedzieć, kiedy przestać przyciskać przeciwnika do muru. Przewodniczący Schetyna nie wyczuł tego momentu. Rozwiązał na Dolnym Śląsku struktury PO, by poskładać je po swojemu. Jakby  zapomniał, że PO w regionie jest pęknięta na pół i ponad połowa członków – popierająca przewodniczącego regionu posła Protasiewicza, jest jeszcze dość silna, by przeciwstawić się Schetynie. Przewodniczący Schetyna przekroczył masę krytyczną i spowodował wewnętrzny wybuch w PO. Grupa radnych Sejmiku, na czele z marszałkiem Przybylskim, wystąpiła z PO i założyła, razem z Klubem Bezpartyjnych Samorządowców i radnymi od prezydenta Dutkiewicza, własny klub i będzie rządzić województwem bez PO. Ci, radni, którzy zostali w PO są w bardzo trudnej sytuacji: być w opozycji, czy nieformalnie wspierać niedawnych braci teraz z nowej koalicji? W trudnej sytuacji są liczni członkowie PO z frakcji Protasiewicza zasiadający na różnych posadach samorządowych. Złożyć hołd nowej koalicji, czy przejść do opozycji, co skutkować może utratą pracy? W podobnej sytuacji są radni PO w Radzie Miejskiej Wrocławia: nadal popierać Dutkiewicza, czy przejść do opozycji, skoro prezydenccy radni w Sejmiku zdradzili PO?

 Przejście radnych PO do opozycji w mieście może skutkować koalicją Dutkiewicza z PiS. Pewnie zatem wybiorą mniejsze zło i nadal będą popierać władzę w mieście. Rozpad PO w regionie oznacza także poważne osłabienie pozycji posła Zdrojewskiego, którego przewodniczący Schetyna wyznaczył na komisarza. Szanowany poseł został wsadzony na minę. Poskładać rozbitą i pokłóconą partię będzie teraz bardzo trudno.

I wreszcie na koniec. Ta rewolucja w Sejmiku i rozpad PO w regionie, to poważny cios dla przewodniczącego Schetyny. Co prawda nie miał przeciwników w wyborach na szefa partii, ale teraz na pewno ujawnią się niezadowoleni. Pytań, co dalej z regionalnymi układami w polityce będzie więcej. Bo to dopiero początek rozgrywek. Na zamieszanie związane z nowymi porządkami PiS-u nakładają się rozgrywki  w Sejmiku i w PO oraz aspiracje  mniejszych partii.  PiS także chciałby mieć władzę w Sejmiku i też nie pozostaje bierny w tych igrzyskach. Ta, regionalna wojna w PO może rozciągnąć się na inne województwa.

W PO brakowało i brakuje ideowego spoiwa, układy kadrowe i władza spajały tę partię. Kiedy kończą się układy i władza zainteresowanie partią zanika. Niejedna partia już to przerobiła i teraz może być podobnie.

Czesław Cyrul

Sandomierz stał się zadbaną perełką architektury w ostatnich latach. Trzeba jednak dodać, że w 44 roku płk Arami Czerwonej, architekt Wasyl Skopenko wykonał manewr okrążający miasto i zdobył je bez zbędnego niszczenia. Podobnie jak to uczynił marszałek Koniew z Krakowem. Skopenko  zginął w walkach o Wrocław. W centrum Sandomierza, w dowód wdzięczności, za ocalenie miasta, stał jego pomnik. Został on jednak (pomnik) zdemontowany i  przeniesiony na cmentarz wojskowy pod miastem, gdzie pochowano 12 tys. żołnierzy Armii Czerwonej. Na opróżnionym postumencie postawiono obelisk ku chwale „Solidarności”.

Pod koniec lat sześćdziesiątych Sandomierz zapadał się pod ziemię. Piwnice i magazynowe pomieszczenia kopane w miękkim lessie zapadały się. Decyzją Gomułki przeznaczono olbrzymie pieniądze na ratowanie miasta. Górnicy i naukowcy z AGH w Krakowie dokonali cudów (ziemnych, nie boskich) i miasto przestało się zapadać.

Kolejny „złoty wiek” dla miasta, to jego renowacja  za fundusze unijne. Na każdym kroku wiszą  tabliczki informujące, że przy renowacji korzystano z funduszy EU lub też norweskich. Najokazalej wygląda dzielnica biskupia i sama katedra. Przy nadawaniu jej blasku także sowicie korzystano z unijnej kasy. Na rezurekcyjnej uroczystości, w odnowionej za unijne, norweskie i ministerialne fundusze katedrze, biskup nazwał znakomitą część obywateli, którzy nas do UE wprowadzili, sprzedawczykami. Czyli brano unijne srebrniki, by teraz brzydzić się „judaszowymi” pieniędzmi.

Od lat pisze się historię tak, by była po myśli aktualnie panujących.Czy to PRL, czy obecne czasy. Naginamy historię do politycznych potrzeb. Prawda z bieżącą polityką przegrywała i nadal przegrywa. Najnowsza historia Sandomierza jest tego przykładem.

Wesołych Świąt.

Czesław Cyrul

Co roku staramy się z rodziną wyjeżdżać na święta gdzieś w Polskę. Ponieważ Świętokrzyskie, to dla mnie zagranica tym razem padło na Sandomierz. Jadąc od Piotrkowa na Kielce i dalej na Opatów okolica jawiła się jako kraina malutkich drewnianych domków krytych eternitem i papą. Obok nich stoją nowsze, murowane, ale takie jakby niewykończone, jakby właścicielom zabrakło na to pieniędzy. Drzewa też jakieś niewyrośnięte, jakby dostosowały się wielkością do malutkich domków.  Dopiero za Opatowem, przed Sandomierzem zaczyna się kraina dużych sadów i wielkiej kultury rolnej. Nagle wszystko się zmienia jakbyśmy wjechali do innego kraju.

W samym Sandomierzu stanęliśmy w hotelu oddalonym 300 metrów od pięknego rynku. Tu wszędzie jest blisko. Niestety nie spotkałem ani księdza Mateusza, ani komendanta Możejki czy aspiranta Nocula. Natalii też nie widziałem. Może choćby kościół księdza Mateusza czy jego plebania? Nic z tego.  Serialowe sceny z plebanii kręcone są gdzieś pod Warszawą. W Sandomierzu kręcone są tylko sceny uliczne. W hotelu, gdzie zamieszkaliśmy także kręcono kilka scen, ale nikt nie został uśmiercony.

Zresztą, sam Sandomierz to spokojne i piękne miasteczko. W rynku napotykamy restaurację Aparthotel, gdzie porządki kulinarne robiła Magda Gessler. Przed świętami, w Wielki Piątek, pusto tam, a w oknie wisiała reklama: 2 pizze w cenie jednej. Oczywiście próbujemy. Tak dobrych jeszcze nie jadłem. To  było wczoraj, w Wielki Piątek. Grzeszyliśmy obżarstwem. Pani z obsługi podpowiada, że w kościele Św. Ducha po spowiedzi można otrzymać odpust zupełny. Można by go polecić (odpust) politykom prawicy, którzy grzeszą bez umiaru. Ale skoro by uzyskali odpust zupełny, to kompletnie skarciliby zdrowy rozsadek.  Wątpię także, czy jakakolwiek wielkanocna spowiedź ultrasom z prawicy przypomni o uczciwości i skromności.   Dzisiaj też idę do Aparthotelu, też zamówię pizzę, no chyba, że szef kuchni przekona mnie do czegoś innego. Wielkanoc i pizza moderowana przez mistrzynię Magdę Gessler w Sandomierzu. Może pizza z wielkanocnymi jajkami i białą kiełbasą? Czemu nie.

Wesołych Świąt

Czesław Cyrul

Prezes Kaczyński zaapelował o zaprzestanie politycznych waśni do czasu wizyty papieża Franciszka w Polsce, bo czas jest niespokojny i trzeba być razem. Wcześniej PiS dopuścił się zamachu na TK do czego sprowokowała go PO. Jednak wina PO przy skandalu jaki wywołał PiS jawi się jak drobny wybryk. Cały krajowy i zagraniczny świat prawniczy pokazuje piractwo PiS-u, a rzekomi konstytucjonaliści przychylni PiS-owi twierdzą, że nigdy nie pisali żadnych  opinii  PiS-owi, ale prezes idzie w zaparte. PiS postawił swój interes polityczny ponad porządkiem prawnym i trwa w swoim uporze.

Wyobraźmy sobie, że mieszkamy w wielorodzinnym domu, ale każde mieszkanie ma osobne wejście. Złośliwy sąsiad podrzucił pod każde wejście taczkę gnoju, twierdząc że to nawóz szlachetny, od czystych arabów z Janowa, bo tam właśnie odbywa się  czyszczenie stadniny. Sąsiedzi protestują, bo smród jest taki sam, jak od każdego inwentarza żywego. Jednak złośliwy sąsiad wystąpił z apelem do  mieszkańców by nie usuwać na razie obornika. W okolicy grasują groźni złodzieje. Ten nawóz przed drzwiami może ich zniechęcić do nieproszonych odwiedzin w naszych mieszkaniach. Jak się złodziei złapie, to zastanowimy się, co zrobić z obornikiem.

Czyli wg prezesa ma być tak. Odkładamy na bok spór o TK i o inne sprawy, dajemy wolną rękę PiS-owi na kilka miesięcy, a potem się zobaczy. Oczywiście partie powinny dyskutować, tylko właściwie o czym, skoro złośliwy sąsiad (PiS?) obornika sprzed drzwi nie chce sprzątnąć, bo wg niego są racje wyższe, uzasadniające jego tam leżenie. A że śmierdzi?  Z czasem zwietrzeje i śmierdzieć przestanie.  Może sąsiedzi w końcu się przyzwyczają.

Czesław Cyrul

Za rządów SLD, było to już dawno temu, wybuchła afera Rywina i kilka pomniejszych. Choć tamtejszy rząd wprowadził Polskę do Unii Europejskiej i wyciągnął  kraj z dziury budżetowej Bauca  (ministra w rządzie AWS), to wybory SLD przegrał z kretesem. Wyborcy nie wybaczyli, wyolbrzymionych przez media szwindli. Wobec późniejszych skandali prawicowych ekip były to drobne szwindelki.

Rząd PiS nie zdążył narobić afer gospodarczych. Za to podsłuchiwał, szczuł, zamykał w aresztach wydobywczych i ośmieszał się prowokacjami we własnym, rządowym otoczeniu. Wyborcy po dwóch latach pokazali mu czerwoną kartkę.

Rządy PO i PSL przez osiem lat sprokurowały kilkanaście afer gospodarczych i podsłuchowych. Nepotyzm w PSL sięgnął zenitu.  Wszystkie ważne funkcje w rządzie i gospodarce były, poprzez  konkursy oczywiście, przydzielane ludziom rządzących  partii lub ich  zausznikom. Arogancja i zadufanie w Sejmie aż raziło w oczy. Władza otwarcie mówiła obywatelom: my wiemy jak rządzić najlepiej i jesteśmy najlepsi. W końcu wyborcy powiedzieli dość. Po ośmiu latach elektorat strącił cierpliwość.

PiS po czterech miesiącach rządów wywołał krajowy i międzynarodowy skandal z TK. Poobrażał naszych sojuszników i naubliżał Rosji. Zawłaszczył media, obsadził i nadal obsadza wszystkie możliwe urzędy swoimi ludźmi, bo  „muszą przecież gdzieś pracować” tłumaczą działacze PiS.    Wcześniej tak tłumaczyło swoje decyzje głównie PSL. PO twierdziła, że jej ludzie są najlepsi i dlatego wygrywają konkursy.  Minister Maciarewicz plecie jak Piekarski na mękach.  W prezydenckiej limuzynie pękła opona. PIS-owscy BOR-owcy skłamali, że na  życie prezydenta zamachnęła się  była ekipa BOR-owców z PO, a tymczasem zamachnęli się PiS-owscy.  Mimo tych skandali wyborcy nadal ufają nowej władzy. Czekają na zapowiedziane pieniądze i inne obiecane w kampanii dobra.

Zastanawiam się kiedy wyczerpie się cierpliwość obywateli. Bo kiedyś na pewno musi.  Ale to potrwa. Wrażliwość obywateli na szwindle i oszustwa rządu tępieje  z kadencji na kadencję , co nie znaczy że stają się oni zupełnie obojętni.

Czesław Cyrul

PiS, w kampanii wyborczej, naobiecywał dużo. Obietnice, nawet mało realne, podobają się wyborcom. Jeżeli nie są one realizowane to wyborcy, w następnych wyborach,  zawierzają  innym partiom. Połowa obywateli nie wierzy żadnej partii, wierzy sobie i co najwyżej najbliższej rodzinie.

PiS obiecało wyborcom bardzo dużo, bez określenia czasu realizacji poszczególnych zadań, ale sugerując, że np. programy pomocowe dla dzieci, powrót do starego wieku emerytalnego,  darmowe leki dla emerytów, likwidacja gimnazjów będą wprowadzanie od razu. Naiwni w to wierzyli i o to chodziło PiS-owi. Teraz zaczyna się akcja tłumaczenia, że nie wszystko jest możliwe, a to co możliwe, to nie od razu. Trzeba jednak przyznać,  że PiS i tak,  znacznie poważniej od poprzedników, podchodzi do realizacji zobowiązań wyborczych. Tyle że obiecywał, że każde dziecko otrzyma 500 zł, a wielu dzieci to nie dotyczy. Leki miały być darmowe dla  seniorów powyżej 75 roku życia, a okazuje się, że nieodpłatne będą tylko niektóre. Sprawa pomocy frankowiczom będzie na 99% nierozwiązana, bo system bankowy zbankrutowałby. Wiek emerytalny zostanie obniżony, ale nie wiadomo  kiedy i pewnie  dodatkowo zostanie obwarowany jeszcze innymi zaporami. Kwota wolna od podatku będzie podwyższana w żółwim tempie, a lepiej zarabiający z niej nie skorzystają. Ucichła i na 99% nie będzie wdrażana akcja  likwidacji gimnazjów, a PiS-owskie  przepisy dotyczące sześciolatków samorządy omijają na różne sposoby.

Teraz PiS tłumaczy, że kadencja trwa cztery lata i nie wszystko od razu jest możliwe,  z czym należy się zgodzić. PiS nie mówił jednak w kampanii o tworzeniu, wg swojej wizji nowego modelu zarządzania państwem przez swoich ludzi, pisania powojennej historii od nowa itp. Teraz, bez przedwyborczych zapowiedzi tworzy  fundamenty pod nową, konserwatywną i nacjonalistyczną  świadomość obywateli gotowych akceptować autorytarne rządy, która ma (świadomość) zapewnić tej partii długie panowanie nad krajem i rządem dusz. Sam Maciarewicz i katastrofa smoleńska także nie występowały w kampanii. Teraz „Antoni” został dopuszczony do głosu, by zadowolić wszystkich zwolenników spiskowych teorii. Jednak w tej sprawie mataczy, zmienia zdanie, wypiera się poprzednich teorii. Ponieważ jego komisja  smoleńska niczego nie udowodni, zmian frontów w tej sprawie będzie jeszcze dużo. I będzie ona ciągnęła się latami,  bo  może się coś jeszcze wydarzy, a zwolennicy mgły, wybuchu, rozpadu w powietrzu, przerwania zasilania w samolocie będą żywili się tymi sensacjami aż do momentu dostania niestrawności. Nie o prawdę tu idzie, ale o prowadzanie gry na granicy absurdu. Dlatego przejęcie publicznych mediów było do tego konieczne.

Takie obietnice jak np. powstanie nowego województwa Środkowopomorskiego już poszły w zapomnienie.

Generalnie PiS traktuje swoich wyborców w miarę poważnie. Jednak władza ma świadomość ograniczeń budżetowych i rozmydla swoje obietnice. Przecież  nigdy nie zgodzi się na bankructwo państwa, bo to by oznaczało koniec tej  władzy. A  dla każdej partii władza jest najważniejsza. Obietnice wyborcze są tylko narzędziem do jej zdobycia i potem bronienia niczym socjalizmu za czasów PRL.

Czesław Cyrul

Po obfitych, nocnych opadach śniegu w Sudetach, rankiem pojechałem do Czarnej Góry koło Stronia Śląskiego. Pojeździć na nartach oczywiście. Słońce marcowe, śnieg jak w styczniu, a ceny wyciągów posezonowe. Natura płata ostatnio nam figle. Na Boże Narodzenie w górach była plucha, na Wielkanoc będzie piękna zima. Przynajmniej wysoko w Sudetach. W polityce też wszystko w kraju kiełbasi się jak w pogodzie. Jadąc na wyciągu wyobraziłem sobie, że oto na krzesełku siedzę razem z naszym prezydentem, który lubi bawić w górach. Jednak ostatni przypadek z oponą pozbawił prezydenta chwilowo porządnej podwody, więc komponowanie scenki okazało  się czysto teoretyczne. Na szczęście BOR zakupił partię luksusowych aut, które mają seryjnie montowany napęd na cztery koła i problem dojazdu zimą do górskich miejscowości zniknie. Dokupi się jeszcze nowe, zimowe opony i problem będzie rozwiązany.

Gdyby jednak nadarzyła się okazja doradzenia panu prezydentowi, jak dobrze wypadać na nartach, a wiem coś na ten temat, to: Prezydent powinien jeździć godnie, a zarazem dynamicznie.  By podobać się młodym, zabarwić jazdę nutką szaleństwa. Panie powinny dopatrywać się w prezydenckich szusach nonszalancji i elegancji.  To oczywiście wymaga sporej sprawności fizycznej i umiejętności narciarskich.  Ubiór  powinien być elegancki z nutką niedbałości, ale nie z najwyższej półki i bez zbędnych reklam marek sportowych. Podobnie powinno być z nartami. Co jakiś czas prezydent powinien wypić małe piwo z narciarzami w barze, ale nie wdawać się debaty polityczne, bo jego napastliwy ton wypowiedzi  i PiS-owska retoryka nie pasuje do atmosfery na stokach narciarskich, gdzie niewielu jest sympatyków tej partii. Jeżeli na stokach prezydent będzie pozował na „ludzkiego pana”, zyska sympatyków. Poza tym Prezydent nie powinien gościć  zbyt często na stokach, bo przylgnie do niego opinia balangowicza i leniucha. Już się o tym mówi.  Tusk jeździł na tydzień w Alpy, swoim autem bez kierowcy, uciekał przed wścibskimi reporterami i było to znacznie lepiej odbierane w kraju. Prezydent Komorowski prezentował się  „średnio „ na nartach. Ale samo pokazanie się na stoku, to już duży plus dla polityka.

I na koniec sprawa najważniejsza: Prezydent nie powinien zabierać głosu na stokach w sprawach państwowych, bo brzmi to mało poważnie, a do tego Prezydent powtarza wszystko  za prezesem, wiec lepiej niech tylko jeździ na nartach.

Czesław Cyrul

Paranoja

Kategorie: Bez kategorii

Minister Macierewicz, w Toruniu, u ojca Rydzyka, oświadczył że w Smoleńsku był zamach terrorystyczny. Zarazem udzielił wskazówek Stanom Zjednoczonym, by siedziały cicho, bo nasza demokracja to – ho, ho- ma głębsze korzenie. Niedawno ten sam Macierewicz prosił USA o pomoc w śledztwie smoleńskim. Schizofrenia? Nie wiem. To sprawa samego ministra. Te słowa minister głosił w towarzystwie samego ojca-dyrektora, Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, szefa dyplomacji Witolda Waszczykowskiego i wielu innych znanym osób. Nikomu z wymienionych słuchaczy nie drgnęła powieka, nikt nie oblał się rumieńcem wstydu. Taka jest linia partii i tego się trzymają. Teraz takie rzeczy wygłasza się w Toruniu. W tym miejscu lęgną się nowe idee rządzącej partii. Natomiast ośrodkiem decyzyjnym władzy jest skromna willa na Żoliborzu. Sejm, prezydent i rząd, to tylko ośrodki wykonawcze.
W tą niezwykłą narrację wpisuje się pracownik ministra Macierewicza Sławomir Cenckiewicz. Uznał on żołnierzy I i II Armii Wojska Polskiego za niegodnych polskiego oręża. Godni są narodowcy z NSZ.
Uznałem, że i ja chwilowo popadnę w rozstrój umysłowy i pójdę tokiem myślenia Cenckiewicza. I szło by to tak: to nie Armia Czerwona i wojska polskie goniły hitlerowców z Polski. To Żołnierze Wyklęci pomagali, chwilowo bawiącym na terenie Polski Niemcom, pozbyć się Żydów i innych mniejszości narodowych. Mordowali także komunistów, ale nie do końca to się udało. Mniejsza o to dlaczego. Czarne dziury w historii się zdarzają. Potem, rosnący w siłę, wykleci pogonili Niemców. Wrocław został wyzwolony właśnie przez wyklętych i dlatego teraz są oni dla kiboli półbogami. Co do czasu PRL, to coś się wymyśli. Pisanie historii od nowa dopiero się zaczyna, „Solidarności” także.  Piszę oczywiste bzdury, ale mogą one stać się obowiązującą prawdą. Tylko przez chwilę starałem się wpasować w tok myślenia Macierewicza i Cenckiewicza, ale tylko chwilę, bo to nie na moją głowę.
Czesław Cyrul

Ponownie poszedłem w sobotę na wrocławski Plac Solny, gdzie ponownie demonstrował KOD. Tym razem obronie Konstytucji. Ponownie przyszli ci sami uczestnicy, choć jakby mniej ich było, jak dwa tygodnie temu.  Ponownie pokolenie +50 było w zdecydowanej większości. Może deszcz przeszkodził.  Organizatorzy  zadbali,  by  zaproszeni  mówcy był ciekawi i  występujący nie zawiedli. Niestety była to, jak zwykle, ta sama monogeniczna  grupa, z sentymentem wspominająca czasy opozycji w PRL i otwarcie sympatyzująca z PO. Co prawda organizator Michał Korczak twierdził, że wysłał do wszystkich partii zaproszenia, ale nie bezpośrednio, cokolwiek by to miało znaczyć. Może dlatego, że nie bezpośrednio, to do  SLD  nic nie doszło.  Też bym wystąpił, ale nieproszony nie mam zamiaru pchać  się  do mikrofonu i nie wiem czy w otoczeniu licznego aktywu PO czuł bym się dobrze. Oni pewnie też patrzyliby na mnie niechętnie. A Konstytucji bronić trzeba, wspólnie, nie tylko  w swoim towarzystwie, bo nic z tego nie będzie.  Przypomnę, że  kiedy kończono prace nad Konstytucją  przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego był wrocławski poseł SLD Marek Mazurkiewicz. Potem był także sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

Dlatego na placu będzie ubywać ludzi, bo co prawda organizatorzy spraszają wszystkich, ale głos dają swoim.  Na koniec spiker wyczytał, kto głosu nie zabrał, choć  był zaproszony, czyli zapraszano po uważaniu. Jeżeli organiarzy będą dalej trwali w tej politycznej monokulturze, to następnym razem przyjdzie jeszcze mniej ludzi, a potem organizatorzy będą przemawiali do samych siebie. Opowiadanie, że to demonstracja apolityczna należy  miedzy bajki włożyć.

A co mówiono do mikrofonu. Mówiono ciekawie. Ale poetka Urszula Kozioł wygłosiła, chyba nieświadomie, najciekawszą sentencję. Powiedziała, że w latach osiemdziesiątych opozycyjne serce Wrocławia biło na Ostrowiu Tumskim, w siedzibie biskupów. Czasy bardzo się zmieniły, biskupi także. Teraz serce biskupów bije dla PiS. Za rządów PO i PSL  biskupom było dobrze, za rządów PiS będzie im jeszcze lepiej. Dlatego kościół nabrał termalnej, rydzykowej wody w usta i czeka na  kolejne datki. Pieniądze warte są każdego milczenia.  Dlatego kościół opuścił opozycję zupełnie. Kościół przez wieki zawsze wolał stać przy władzy. Okres PRL był drobnym wyjątkiem.

Czesław Cyrul

Co na to prezes?

Rzecznik rządu, w lakonicznym oświadczeniu, powiedział  że zajęcie stanowiska w sprawie opinii Komisji Weneckiej rząd  ceduje na  Sejm. Słusznie, to  Sejm narobił bałaganu. To w punktu widzenia tego rządu  słuszne posunięcie.  Jak wiadomo pani premier w tej kwestii nie ma nic do powiedzenia. Całe zamieszanie wywołane zostało w Sejmie. Za tym zamieszaniem stoi oczywiście sam prezes Kaczyński. Pani premier jest jedynie wykonawcą politycznych poleceń. Zresztą cały klub parlamentarny PiS i pan prezydent także.  Z kolei Sejm powinien scedować problem na prezesa Kaczyńskiego, bo to on jest autorem zamieszania.  Ale prezes jest jedynie szeregowym posłem, i  świetle prawa, nie jest odpowiedzialny za cały ten skandal. Jakby co,  zawsze pokaże palcem na Sejm: to oni narobili bałaganu, nie ja.  I tak wygląda  dzisiejsze państwa prawa i dobra zmiana wg prezesa . Sejm, rząd i prezydent są narzędziami w ręku jednego aktora, reszta to statyści.

Czesław Cyrul