Nowoczesna Platforma Obywatelska

Kategorie: Bez kategorii

Rozdygotani członkowie PO z Dolnego Śląska spotkali się w luksusowym hotelu Topacz, należącym do jednego z liderów Nowoczesnej.  To signum temporis. W hotelu obecny był duch Nowoczesnej, ale członków PO wcale nie straszył. Pewnie tworzył życzliwą aurę dla kolejnych, potencjalnych uchodźców z PO. Swego czasu napisałem, bez złośliwości, że Nowoczesna, to klon PO. Poglądy mają bardzo podobne, tylko znaleźli się w innych korporacjach politycznych. Teraz można powiedzieć, że młodszy klon pożera PO i powstanie partia NPO (Nowoczesna Platforma Obywatelska). Do tej  samej grupy politycznej zaliczyłbym także  radnych miejskich i sejmikowych z klubu prezydenta Dutkiewicza. I jego samego.  Te grupy walczą o  wpływy, ale nie ma tam żadnych,  poważnych sporów programowych.  Jedyną osobą, z tej wymieszanej grupy, która potrafiła  czytelnie wskazać, to co się jej w polityce prezydenta Dutkiewicza nie podoba, jest  były prezydent Wrocławia  europoseł Zdrojewski.

Kiedy PO utraciła władzę w regionie zaczęły się roszady. Są rozwody i nowe małżeństwa  partyjne, ale nie ma zdrad  programowych, więc rewolucji w regionie nie będzie. Mało czytelna i  nakładająca się na siebie narracja polityczna   tych  ugrupowań powoduje spodek poparcia społecznego. Tego poparcia na razie nie brakuje PiS-owi, które przez lata opowiadało swoje legendy i przekonało do nich wyborców, a teraz, rządząc,  stara się mieć je na uwadze. Sporą ich część PiS wrzuciło  do szuflad, w kampanii także  nic nie mówiono o Trybunale, ale generalnie z obranego kursu, partia nie zbacza.

Swojej tożsamości poszukuje SLD. Partia od dziesięciu lat jest w opozycji, ale struktury trwają. Struktury PO zaraz po przegranych wyborach zaczęły się sypać. To świadczy o przywiązaniu w SLD do pewnych idei, a nie tylko tęsknotę za władzą.

Walki wewnętrzne w dużych partiach dotyczą głównie wpływów na władzę  państwową  czy samorządową. W małych kanapach  toczą się boje o pryncypia,  i oczywiście  wpływy także. Spór o pryncypia wywołuje  walki personalne. Ale np. w licznych, byłych  partiach Korwina – Mikke jego pryncypia, brane z księżyca, chwilowo zamraczały niedouczonych studentów. Potem rzeczywistość naprowadza młodych na właściwe tory, a Korwin poszukiwał kolejnych naiwnych i księżycowa idea ma się dobrze.  Walki ideowe toczą się także u narodowców. Tam też walczą o ideały, ale dość specyficzne. Ostatni marsz narodowców w Białymstoku, scenariuszem tożsamy z marszami z Monachium i okolic, trochę dał obywatelom do myślenia. Nawet spolegliwy i przyjazny narodowcom kościół niechętnie oświadczył, że coś z tym marszem było nie tak.

W wielu innych, małych partiach, niezdolnych do samodzielnego życia w kampaniach wyborczych walki personalne są nawet bardziej zażarte niż w dużych ugrupowaniach,  ale nikt ich nie dostrzega. Tak, jak nie widać pożerających się nawzajem owadów czy bakterii.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *