Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Kłopotów piłkarzy „Śląska Wrocław ” końca nie widać. Wrocławskie Konsorcjum Sportowe, które kupiło 51% akcji klubu, już ich nie chce, co oznacza, że tym bardziej nie kupi od miasta pozostałych, na co prezydent Dutkiewicz bardzo liczył. Nie dziwię się biznesmenom. Nikt nie wykłada dużych pieniędzy, bo ma taką zachciankę. Inwestorzy liczyli, że akcje będą procentować. A tu klapa. Klub gra słabo. Kibole odstraszają kibiców, nadziei na zwrot pieniędzy nie ma. Są natomiast ciągłe wydatki.
Miasto jest w arcytrudnej sytuacji i nie sądzę by szybko znaleźliby się kolejni chętni na śmieciowe akcje klubu. Przypuszczam, że gdyby nie było stadionu za miliard złotych i kredytu bankowego, zaciągniętego na jego budowę, to miasto machnęłoby ręką na piłkarzy. Kisiliby się w jakiejś lokalnej lidze, jak to było przed laty i świat się nie zawalił. Jednak spadek klubu do niższej, czy lokalnej ligi spowodowałby, że stadion stałby się zupełnie niepotrzebny. Powstało by zatem pytanie, po co ten stadion wybudowano? Choć i teraz to pytanie jest jak najbardziej zasadne. Stadion musi jakoś funkcjonować, to sprawa polityczna, a byt klubu jest jedynym tego gwarantem. Będzie więc miasto musiało dalej utrzymywać klub, szukać udziałowców, itp. Wyjściem byłoby zakup akcji przez kiboli, którzy urządzili sobie ze stadionu miejsce swoich patriotycznych występów i burd. Ale to propozycja z gatunku śmiesznych.
Czesław Cyrul

Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej to kolejny stopień eskalacji sporu wokół tej tragedii. Pomijając raport komisji Millera, który jest negowany ze wszystkich sił przez zwolenników mgły, wielkiego wybuchu, rozpadu itp., jest jeszcze wzajemne, polityczne obwiniane się stron sporu: „nasza strona jest  w porządku, to oni wszystkiemu są winni”.

Minister Macierewicz regularnie oznajmia, że oto odkryto kolejną, tym razem najprawdziwszą, przyczynę katastrofy. Po kilku dniach zapiera się w żywe oczy, że coś takiego powiedział.  Do jego podkomisji powołano ludzi średniokompetentnych lub w ogóle niekompetentnych. Jest w tym jakaś metoda. Będą mnożyć kolejne  przyczyny katastrofy. I będą rozgłaszać, że są tej czy innej teorii pewni, ale nie mają dostępu do wraku samolotu i dlatego nie mogą tego ostatecznie udowodnić. Przypominają  średniowiecznych alchemików, którzy pracują nad odkryciem tajemnicy kamienia filozoficznego.

Obecna władza domaga się zwrotu wraku, ale zarazem nie chce go widzieć w kraju. Co chwila  PiS atakuje Rosję i robi wszystko, by stosunki zaognić.  Rosjanie jeszcze bardziej usztywniają swoje stanowisko i na pewno wraku nie oddadzą. O to właśnie chodzi Macierewiczowi i jego kolegom. Bez wraku żadna ich teoria nie może być sprawdzona.  Bez dostępu do wraku można wciskać każdą swoją „prawdę”, nawet jak się kupy nie trzyma. Takie postępowanie  pozwala trzymać mniej zorientowanych w niepewności i nadal mieszać im w głowach. To mieszanie  będzie wzmacniane narodowym patriotyzmem, kadzidłami, asystami wojskowymi i zapowiadaniem, że prawdziwa prawda już, już będzie odkryta. W tej sprawie prawda nie ma nikogo wyzwalać. Prawda Macierewicza ma ludzi ogłupiać. Tragedia smoleńska jest dzisiaj narzędziem w grze politycznej PiS. To gra nieuczciwa i jak każda nieuczciwość musi kiedyś doczekać się kary.

Kiedy składaliśmy wieńce pod tablicą Jerzego Szmajdzińskiego zwróciłem się do Pana Henryka Szmajdzińskiego, ojca Jerzego,  by powiedział kilka słów do kamery. Odmówił.  ….Nie godzę się z tym co się dzieje wokół tej katastrofy, więc to, co bym powiedział, i tak nie zostałoby wypuszczone na antenę….: dodał z goryczą.

Czesław Cyrul

Kiedy studiowałem medycynę weterynaryjną konie i ich choroby były bardzo ważne. Koty, chomiki, czy papugi były wtedy traktowane marginalnie. Potem, jako lekarz. wet., przyjeżdżając do gospodarstwa, na pierwszy rzut oka wiedziałem jak gospodarz traktuje konia. Dla tych porządnych rolników koń był czymś więcej, niż tylko zwierzęciem pociągowym. Jego wygląd i zachowanie (tak, tak, konia) świadczyło o jego właścicielu.  Byli też rolnicy, którzy konia traktowali batem, widłami i zaprzęgali jedno zwierzę tam, gdzie powinna pracować ich para. Wystające żebra i spuszczona głowa: tak wyglądały zabiedzone konie.  Koń, krowa czy pies służyły na wsi także do wyładowywania swojej frustracji. To były nagminne przypadki.

Mój ojciec, jeszcze przez wiele lat po zaprzestaniu prowadzenia gospodarstwa rolnego trzymał konia, choć ten, w stajni, zbijał bąki. Trzeba było kupić siano, owies , itp. Owies trzeba było dawać koniom z umiarem, bo nie pracujące zbyt ciężko, lubiły i lubią po nim dostać głupawki. Ten zadbany koń, trzymany na pokaz przez ojca, świadczył o jego byłym statusie poważnego gospodarza.  I tak w naszej kulturze koń roboczy, czy  pod siodło,  stał się symbolem, nie tylko zwykłym zwierzęciem.  Dzisiaj w cywilizowanym świecie poziom hodowli koni, przede wszystkim koni pełnej krwi angielskiej, bo one liczą się w sporcie, świadczy o statusie i kulturze obywateli i państwa. Araby to konie urodziwe, ale sportowo ustępujące vollblutom czyli popularnym anglikom i pochodnym tej rasy.

W Polsce po wojnie, z mozołem rozmnażano stada arabów, ale także i innych ras. Mówiono i pisano o Polsce z uznaniem. Polska, jak ten dobry gospodarz, chciała by jej stadniny dobrze o niej świadczyły.

Aż nadeszła władza PiS-u. Jego ludzie, w ciągu miesiąca rozwalili to, co budowano latami. Potraktowali stadniny  batem, niczym ci, źli rolnicy. Przerażeni właściciele zabierają konie ze stadnin. Ale najgorsze przed nami. Nawet jak kryzys uda się opanować, to osdzyskać reputacji na świecie nie. Przy najbliższej aukcji koni w Janowie, która jest także dużym wydarzeniem towarzyskim, nie pojawią się znamienici goście szczodrze płacący za dorodne araby. Będzie smutno i biednie. Oczywiście zdaniem rządzących wina spadnie na tych co Polsce źle życzą. Kto życzy źle Polsce? No kto?

Czesław Cyrul

Wystarczyło kilka miesięcy rządów PiS, a protesty uliczne przeciwko władzy mnożą się jak grzyby po deszczu i na pewno nie będą gasły. Obawiam się, że pozytywistyczny program 500+ nie załagodzi sporu o TK, ustawę aborcyjną i skandaliczną ustawę o obrocie ziemią. Ciągłe składanie hołdów i darów dla władzy kościelnej także jest różnie odbierane. Wzniecanie niekończących się kłótni przez namnożone wcześniej prawicowe media potęguje  niepokój i niepewność w społeczeństwie. Wzniecanie nienawiści do uchodźców, których nie ma sprawia, że społeczeństwo zaczyna się obawiać o spokojne jutro i o to władzy chodzi.

Obywatele dopiero za jakiś czas przekonają się, że poszukiwanie pieniędzy na programy socjalne, to de facto grzebanie w kieszeni każdego obywatela. Zabór stanowisk w administracji państwowej i przedsiębiorstwach należących do skarbu państwa, to najmniejszy kłopot. Robiły to i robią nadal wszystkie partie, które wygrały wybory. Sęk w tym, że PiS nie dysponuje  zbyt liczną kadrą menadżerską i nominuje na poważne stanowiska osoby często zupełnie przypadkowe: po partyjnym i koleżeńskim uważaniu. Niekompetentne zarządzanie dopiero za jakiś czas poskutkuje obsuwaniem się firm w rankingach gospodarczych,  spadkiem zysków i bankructwami.

To zjawisko, w formie przyspieszonej, widać w stadninach koni arabskich, danych w zarządzanie przypadkowym ludziom. Można ponuro zażartować, że klacze w stadninie w Janowie zaczęły, przy nowej władzy, padać jak muchy w proteście przeciwko jej niekompetencji (władzy). Ale żarty na bok. Wystarczył miesiąc, aby świat  hodowców koni nabrał dystansu do polskich  stadnin i całą kilkudziesięcioletnią, mozolną  pracę diabli wzięli. A władza PiS coś tam bąka i  celowym uśmiercaniu klaczy. Jeszcze trochę, a pojawi się teza np. o podawaniu arszeniku klaczom. Złe decyzje zaburzyły delikatną strukturę stadnin. Diabli wzięli reputację, a nowy zarząd nabrał wody w usta, zresztą i tak nie miał nic do powiedzenia poza tym, że od dawna interesował się koniami (tak właśnie powiedział). Oto książkowy przykład czego robić nie należy. Ale PiS i jego zastępy dopiero nabierają rozpędu. Jeszcze niejedna kłótnia przed nami, jeszcze nie raz przetrzemy oczy ze zdumienia. Im więcej będzie zamieszania i niezadowolenia tym ostrzejszy będzie odpór TVPiS, tym intensywniejsze  będzie poszukiwanie wrogów, grzebanie w przeszłości i w teczkach IPN, dzielenie obywateli na lepszych i gorszych, zamykanie nas w zaściankowym, konserwatywnym i dusznym otoczeniu. Aż staniemy się dziwnym krajem do którego będą przyjeżdżały wycieczki i przedstawiciele rożnych organizacji miedzynarodowych, by na miejscu zrozumieć naszą rzeczywistość.  Jak oto nowa władza przerabia nas na nacjonalistów, konserwatystów i wyznawców jedynie słusznej idei. Ale nie wiem czy to będzie na ich głowy.

Czesław Cyrul