Kociokwik na koniec tygodnia

Kategorie: Bez kategorii

Rząd i premier Szydło broni w Sejmie naszej suwerenności i  niepodległości, naszej wiary, naszego honoru, tradycji przed zakusami zgniłego Zachodu.. Teraz największym naszym wrogiem jest Unia Europejska, która zamachnęła się na naszą niepodległość. UE to Oni, my tylko zza węgla podbieramy im pieniądze.  Jak frajerzy dają, to trzeba brać od tych urzędniczyn, które nie wiedzą kiedy są sobą, a kiedy diabeł im podpowiada, jak katolickiej Polsce dokuczyć.

Minister Macierewicz zbroi nasz kraj w pospiechu nie po to, aby Rosję zaatakować. To Unia jest dzisiaj naszym wrogiem numer 1. Ta, dekadencka Unia nas oszukała, podstępnie zwabiając w swoje, cuchnące siarką trzewia i podsyłając zdradzieckie srebrniki, a teraz żąda przestrzegania jakichś tam lewackich norm. To UE, prowadzi nas do nihilizmu, a  unijny gender czai się za węgłem.  

Wrogiem stają się także Stany Zjednoczone. Tam  dżuma albo cholera będzie wkrótce panować. Nie wiem czy gorzej jest umierać na dżumę czy cholerę. Nihilistyczne NATO,  UE i  zadżumione USA mają nas jednak bronić przed jeszcze gorszymi ruskimi. Nasi postponowani  sojusznicy  nabierają do nas dystansu i – w razie konfliktu-  zachowają się względem takiego sojusznika, jak Francja i Anglia w 39 roku.

Premier Szydło, na zmianę z prezydentem Dudą, krzyczą na Polaków. Prezydent krzyczy do milionów gorszego sortu, a premier do przedstawicieli tego sortu w Sejmie. Wyzywa od targowiczan i zdrajców. Głos napina do granic możliwości. Dzisiaj krzyczała najgłośniej jak potrafiła, a to dopiero początek kadencji. Jak już krzyczy ostatkiem tchu, to prezes będzie musiał dać kogoś następnego, z mocniejszym gardłem, na kolejną, dobrą zmianę.

Przyjaciółmi PiSu są bracia Węgrzy. Sęk w tym, że mówią oni dość trudnym językiem. Ale samo myślenie Orbana i Kaczyńskiego jest podobno podobne i stąd ta przyjaźń.

Generalnie kłótnia idzie o Trybunał.  Argumentów strony nie słuchają,  gdyby mogły poszłyby  ze sobą na noże. Ale są wybrańcami narodu, najlepszymi z najlepszych. Wiec wyrżnąć się nie mogą. Wyżynają się w myślach. PiS  zawsze zwycięża w takich potyczkach. Używa nie siły argumentów, bo tych mu brakuje, ale argumentu siły, czyli przewagi w głosach. Nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze mieć większość w Sejmie.

Właściwie zapomniałem o czym chciałem napisać, udzieliła mi się atmosfera sejmowych  wybrańców. Na szczęście nie moich. Proszę bardzo, można się cieszyć z nieobecności lewicy w Sejmie?  Czasami można. Posłowie lewicy  może kłóciliby się inteligentniej, nie wyzywaliby Amerykanów i unijnych urzędników od debili.  Uznawani bylibyśmy wtedy za kraj nudny i przewidywalny, a teraz jesteśmy dziwadłem Europy, na który patrzy się nie z podziwem , ale z niedowierzaniem i zdziwieniem. Jakiś sukces więc jest.

Czesław Cyrul

P.S. Dzisiejsza, piątkowa debata w Sejmie dotyczyła uchwały, która miała potwierdzić naszą  suwerenność, czy coś w tym rodzaju i udało się ją (niepodległość) obronić . Wreszcie przestaniemy być kondominium. Jaka ulga.

Dobrego weekendu życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *