Uwagi zgryźliwe

Kategorie: Bez kategorii

Wrzawa medialna wokół naszych piłkarzy nożnych wskazuje, że mamy drużynę, która może zostać mistrzem Europy, a może nawet i świata. Media poświęcały kontuzji piłkarza Rybusa tyle samo miejsca, co wielkiemu sukcesowi piłkarzy ręcznych z Kielc. Kontuzja jednego piłkarza nożnego dla mediów była tak samo ważna, co europejski sukces szczypiornistów. Czy piłkarze dobrze spali i co im się śniło – takie informacje nie schodziły i nie schodzą z czołówek  gazet. W trakcie meczu z Holandią sprawozdawcy  sugerowali co piłkarze powinni zrobić, ale oni tego zrobić nie potrafili i medialny balon o super zespole prysł jak bańka mydlana. Przegraliśmy z drużyną, która odpadła w kwalifikacjach do mistrzostw Europy. Panowie  dziennikarze od piłki nożnej, apeluję o większą wstrzemięźliwość i umiar w dmuchaniu balonu. Jak będzie dobrze, będziemy pić szampana, ale teraz weźcie sobie coś na wstrzymanie.   Niespodzianki są zawsze przyjemniejsze. Póki co, cieszę się z sukcesu kieleckich szczypiornistów, którzy nie narzekali na ból prawego palca u lewej nogi tylko walczyli jak lwy i sukces jest. Tak trzymać!

Na inaugurację Klubu Obywatelskiego PO we Wrocławiu, przewodniczący Schetyna zaprosił prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Dyskutowano o wpływie ruchów miejskich na zarządzanie miastami. Między wierszami prezydent Jaśkowiak powiedział, że w Poznaniu działają 42 rady osiedlowe i ich łączny budżet wynosi 20 milionów złotych, czyli przypada po prawie 500 tysięcy na jedna radę.  Można za takie pieniądze z powodzeniem prowadzić niewielkie inwestycje na osiedlach.   Oprócz tego, na budżet obywatelski przeznaczono tam 15 milionów.  A jak jest we Wrocławiu?  U nas działa 48 rad osiedlowych, choć nie wszystkie są aktywne. Przeciętny, roczny budżet takiej rady wynosi – w zależności od wielkości osiedla – od 30 do 50 tysięcy złotych! Nie zaglądając do budżetu miasta można wyliczyć, że łącznie rady osiedla we Wrocławiu  mają do dyspozycji około 2 milionów. Dziesięciokrotnie mniej niż w Poznaniu. Od lat władze Wrocławia nie ufają radom osiedlowym i marginalizują ich rolę, wolą podejmować decyzje z zaciszu gabinetów, czy może tylko gabinetu. Jaki stąd wniosek? Od lat mamy we Wrocławia do czynienia z miękką dyktaturą, ale wrocławianie widocznie lubią taką formę rządzenia.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *