Kult w wersji soft

Kategorie: Bez kategorii

 

Gazoport w Świnoujściu będzie nosił imię nieżyjącego prezydenta Kaczyńskiego. Podobno był on pomysłodawcą tej inwestycji. W ocenie obywateli Lech Kaczyński był prezydentem bardzo przeciętnym i jego notowania nie były najwyższe. Niczym szczególnym także nie wyróżnił się będąc prezydentem Warszawy. Jego brat Jarosław postanowił, kiedy nadarzyła się okazja, wynieść brata na pomniki, a potem może i na ołtarze. Są już ulice, skwery, tablice, pomniki i kamienie noszące imię lub czczące byłego prezydenta. Ale to na pewno nie koniec pomnikomania naszej przestrzeni, to dopiero początek.

 W Polsce, w temacie czczenia różnych osób, mamy spore tradycje. Jak każda nacja zresztą. Zaraz po wojnie czczono Stalina  i Lenina oraz  ludzi z ich otoczenia. Potem sukcesywnie lub dość gwałtownie rugowano patronów i ich pomniki z naszego otoczenia i świadomości.  Opróżnioną przestrzeń zapełniono nowymi bohaterami.

Kiedy zmarł papież Jan Paweł II masowo zaczęto nadawać ulicom jego imię i, z jeszcze większym zapałem, stawiać takie same sztampowe pomniki w miejscach publicznych i przy kościołach. Temu kultowi nie można się dziwić. Papież był wielkim Polakiem, wyniesionym na ołtarze. Niestety masowo produkowane z plastiku pomniki są w złym guście, a szkoda.  Pomniki  papieża są wygodnym   symbolem czczenia pamięci. Jego nauk raczej nie naucza się, powiem więcej nieliczni wiedzą o co papieżowi chodziło w jego rozprawach. Nad jego dziełami mozolą się klerycy w seminariach. Stoją one także w wielu domach za szklanymi szybami gablotek nie po to, aby je czytać. Są elementem wyposażenia domu.  Nasz ludowy katolicyzm nie zaleca zagłębiania się w uczone księgi kościoła. Wystarczy parafianom to, co powiem ksiądz na mszy i  katechetka na lekcji religii.

Teraz nastąpił okres kultu żołnierzy wyklętych i jeszcze większy prezydenta Kaczyńskiego. Kult prezydenta nosi znamiona kultu jednostki narodu. Kult Stalina, Lenina, dyktatorów afrykańskich czy azjatyckich był realizowany w wersji hard (twardej). Ta wersja obowiązuje jeszcze w Korei Północnej. W niektórych  republikach poradzieckich kultywowana jest teraz wersja kultu jednostki narodu w wersji soft (miękkiej). Tą drogą podąża prezes Kaczyński czcząc pamięć swojego brata. Po latach nikt nie będzie pamiętał jakim prezydentem był Lech Kaczyński, ale stojące pomniki będą sugerowały obywatelom, że wielkim Polakiem był.  I o to chodzi.

W akcie nadawania imienia prezydenta Kaczyńskiego Gazoportowi przemówienia wygłoszą: prezes Kaczyński, Prezydent Duda i Premier Szydło. Kolejność przemawiania ustalono nie tylko na tą okoliczność.

Czesław Cyrul

Komentarze (3):

  1. Avatar
    januszz4

    Wycieczka szkolna Wojtusia do Warszawy Anno Domini 2020 r.

    Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem – mówi pani nauczycielka.
    – Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
    – Oj, Wojtusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
    – Psze pani, a co to za budynek?
    – To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na stojące przy bramie krzyże. Wiecie skąd się wzięły?
    – Kogoś tu ukrzyżowali?
    – Nie, Wojtusiu. No jak to? Nie wiecie?
    – Nie wiemy, psze pani.
    – No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
    – No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego, ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
    – Jak to młodzieńcze lata? A reszta?
    – Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
    – Aaaa, chyba, że tak. No więc słuchajcie, drogie dzieci. Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta, aby oddać cześć jego pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze.
    – Psze pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie?
    – Można Martynko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka, która jest pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd krzyż.
    – A ten mniejszy krzyż to skąd?
    – Ten mniejszy postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża.
    – Psze pani, a wejdziemy do środka pałacu?
    – Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie.
    – Psze pani, a co to jest fresk?
    – Takie malowidło na suficie, widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej.
    – Ja nie widziałem.
    – Jak to, Wojtusiu? Nie byłeś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu – misje zagraniczne Lecha Kaczyńskiego?
    – Nie, bo byłem wtedy chory.
    – A, psze pani, a co będzie na tym fresku namalowane?
    – Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi.
    – Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć.
    – Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać.
    – Ooo, a co to są za tablice?
    – To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia.
    – „Stacja 7 – Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi” – fajne!
    – A patrzcie tu: „Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany”!
    – No już starczy, musimy iść dalej – mamy jeszcze tyle do zobaczenie w Warszawie.
    – O kurcze! Patrzcie to! Co to za wielkie bryły, psze pani?
    – Oj, Piotrusiu, przecież widać, że to buty.
    – A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
    – To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
    – Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
    – No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale…

    1. Avatar
      Wojtek

      Ależ wam żal d… ściska.
      Jak dojdziecie (wrócicie?) do władzy, to postawicie sobie pomniki alko-prezydenta Kwaśniewskiego, ale też Bul-Komorowskiego.
      We Wrocławiu proponuję także pomniki wielkiego socjologa Piotra Ż w otoczeniu studentek!

Pozostaw odpowiedź Wojtek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *