Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

Jak spędza się czas na plaży? Coraz bogaciej, bo w południe plaża  przypomina barwne obozowisko zabudowane w sposób niezorganizowany i wedle własnego planu każdego wczasowicza. Parkany chroniące od wiatru to już standard. Namioty plażowe także. Jednak postęp w plażowaniu nie stoi w miejscu. Oto przykład budowy obozowiska w wersji maxi. Takiego rozmachu  jeszcze nie widziałem.  Około 9 rano przybywa na plażę forpoczta złożona z dwóch młodzieńców. Grodzą oni, czterema parawanami, plażę o powierzchni ok. 80 metrów kwadratowych. Przy palikowaniu posługują się gumowymi młotkami. Po godzinie nadciągają główne zastępy. Na pokaźnym wózku  kilku panów przewozi sprzęt. Rozbijają dwa namioty. Następnie przystępują do nadmuchiwania siedmiu leżaków. Każdy gruby na ok. 30 – 40 cm. Posługują się przy tym dwoma pompkami: nożną i elektryczną. Do tego są jeszcze dwa rozkładane fotele plażowe. Dodatkowo nad trzema leżakami budują baldachimy chroniące przed słońcem. Po godzinie pracy wszystko jest gotowe i przychodzą panie z pieskami. Następuje akt rozpoczęcia plażowania. Panie zapalają papierosy, panowie chłodzą się żubrem. Po godzinie plażowania panowie sprawdzają ciśnienie w pneumatycznych leżakach i dopompowują gdzie to konieczne.  Z przenośnych lodówek wyciąga się prowiant i napoje chłodzące. Atmosfera robi się coraz swobodniejsza, ale w granicach normy. Około godziny 3 po południu panie opuszczają obozowisko, panowie wyciskają powietrze z leżaków, co wcale nie jest takie proste i zwijają namioty. Potem sprzęt ładuje się na wózek. Zwijanie obozowiska zajmuje także  około godziny i potem panowie udają się na zasłużony odpoczynek.

Odwrotnością tej formy plażowania jest wersja minimalistyczna. Osoba, zazwyczaj samotna, kładzie się za rozwiniętym czyimś parawanem i ma ochronę od wiatru. Zdecydowana większość obozów plażowych to jednak parawan i koc, wersja nieco bogatsza to parawan i namiot plażowy lub parasol. Jak kto leniwy lub wygodny  może sobie wynająć na plaży kosze i leżaki.

Czesław Cyrul

W jednej w podtarnowskich wsi domy nawiedzał święty obraz z miejscowej parafii. W czasie nawiedzania jednego z domów, zapewne od świec, zajął się skromny drewniany dom i doszczętnie spłonął.  Jak pisze dziennikarz, dzięki Bogu nie spłonęła obora i gospodyni zajmuje się ocalałym inwentarzem, bo gospodarz leczy poparzenia w szpitalu. Nie podejmuję się oceny czy w tym nieszczęściu był palec boży. Osobiście uważam, że nie. Ale co powiedzą głęboko wierzący?

Trapi mnie jednak w tym nieszczęściu co innego. Dziennikarz napisał, że dzięki Bogu ocalała obora. Dzięki komu zatem spłonął dom? Z takim prostym, ludowym tłumaczeniem spotykamy się na co dzień. Oto np. w wypadku drogowym giną cztery osoby, a jedna ocalała powiada do kamery: oni zginęli, ale dzięki Bogu ja żyję. Komu zawdzięczają odejście z tego świata współpasażerowie samochodu? Oto inny przypadek. Trąba powietrzna niszczy domy we wsi, a właścicielka domu, który ocalał powiada: dzięki Bogu moja chałupa stoi. Jeżeli personifikujemy przyczynę ocalenia domu, to kto stoi za zniszczeniem sąsiednich? Tego już nikt nie wyjaśnia. Z ludowej wiary wynikałoby, że Bóg przed  nieszczęściami chroni albo  wybiórczo, albo jest  jeszcze inna siła sprawcza, na którą Bóg nie ma wpływu.  Dla ateistów to są siły natury.  

Co o tym nieszczęściu sądzi lokalny  proboszcz? Nie wiadomo. Msza w intencji pogorzelców ich sytuacji nie poprawi.  Aktywność wiernych przy peregrynacji świętego obrazu pewnie zmaleje i po domach będą bardziej uważać by od świec nie zajęły się sprzęty. Ale problem pozaziemskiego tłumaczenia  nieszczęśliwych zjawisk ziemskich pozostanie.

Czesław Cyrul

Znowu, jak poprzedniego roku, rzucił mnie los do Ustki. Ledwie zwaliłem do pokoju bagaże, a już poszedłem na nadmorski deptak zobaczyć co się tam zmieniło. Połowa plaży, która była w minionym roku remontowana, jest  już czynna i prezentuje się bardzo bobrze.  Przyplażowe zaplecze gastronomiczno-rozrywkowe pozostało bez zmian. Na nowe lokale i stragany nie ma już miejsca, a gusty wczasowiczów pozostały takie same. Królują fastfoody  z kebabami, gyrosami, hamburgerami, pizzą i frytkami.  Ryby to raczej delikates i nie rzucają się klientom do gardła. To wszystko popija się tanim piwem w cenie dobrego. Przypomnę, że tanie piwa nie zawierają u nas chmielu, ale jakiś ersatz. Przed zakupem radzę czytać skład produktu. W tanich piwach podany jest tylko słód i woda. Chmielu nie ma. Na deser, jak wszędzie, można zjeść lody lub gofry. W powietrzu  gryzący smród przypalonej frytury walczy z zapachem morskiej bryzy. Wygrywa raczej zapach frytury. Pewnie  późno nocy role się odmieniają. Po pożywieniu się można się rozerwać, posłuchać disco polo lub coś w tym stylu. Można przy tym potańczyć. W namiotowych jaskiniach hazardu młodzi oddają się cymbergajowemu szaleństwu. Można pojeździć na wszelkiej maści wehikułach itp. Jak kwitnie życie na plaży opiszę następnym razem, choć, na razie pogoda d… nie urywa. Aby nie odstawać od otoczenia zakupiłem spory parawan, opalikuję się na plaży i codziennie będę dzierżawcą kilkunastu metrów naszego wybrzeża.

Na deptaku, jak mniemam, przechadza się nasza klasa średnia, bo  ją stać na takie wczasy. Starsze pokolenie, wizualnie, prezentuje się znacznie lepiej od młodzieży. Masa dziewcząt z nadwagą przywdziewa obcisłe leginsy, przez co akcentuje gargantuiczne uda i pośladki, unoszone z trudem na iksowatych nogach. Widać, że wf był im obcy, nie lubiłby się pocić, a teraz wyglądają jak półtora nieszczęścia. Do podobnego stanu doprowadzają się mężczyźni, ale w nieco starszym wieku. Ja zaliczam ich do sportowców kibiców co, jak wiadomo, nie ma wiele wspólnego z uprawianiem sportów. Oczywiście moja krytyka nie dotyczy wszystkich, ale odsetek otyłych i  niesprawnych młodych ludzi rośnie. Na takich deptakach to widać jak w soczewce.

Do restauracji też pójdę. Na rowerze pojeżdżę. Jak znajdę partnera, pogram w tenisa i tak  dwa tygodnie zlecą. Jednak moim nadrzędnym zajęciem będzie zajmowanie się moją wnuczką. Będę ją zachęcał do biegania, skakania, jeżdżenia na rowerze itp. Nie chcę, aby wyglądała jak ta, brzydsza cześć potencjalnie ładnych dziewcząt, którym frytki, lody i kebaby z – potencjalnie zgrabnego ciała – zrobiły górę tłuszczu. Będę ją uczyć nowoczesnego sposobu pojmowania świata, bo w pchanej w zaściankowość Polsce tacy ludzie będą bardzo potrzebni.

Czesław Cyrul

Prezydent Obama posunął się bardzo daleko, jak nigdy dotąd. Przyjechał do Polski i obsztorcował pisowski rząd, że ten, w manipulacjach przy Trybunale Konstytucyjnego,  łamie demokratyczne  standardy. Taki wytyk, w obecności licznie zgromadzonych prezydentów, premierów ministrów itp. musi prezesa Kaczyńskiego zaboleć. Bo jeżeli prezydent największego mocarstwa napomina średniej wielkości kraj, ale członka UE i NATO, by nie schodził z drogi demokracji, to sprawa jest poważna. Używając retoryki PiS-u prezydent USA stanął po stronie ludzi gorszego sortu, ujął się za zdrajcami, kolesiami, komunistami i złodziejami, upomniał się o szacunek dla zdecydowanej większości społeczeństwa, która na PiS nie głosowała. Krytykując autorytarne działania PiS-u prezydent Obama odwrócił się od tych, dla których Bóg, Honor i Ojczyzna (według premier Szydło) są dobrem najwyższym.

Wcześniej władze USA słały sygnały, że z demokracją wg PiS jest coś nie tak. Państwa UE także wyrażały zdziwienie zachowaniem prezesa Kaczyńskiego. W końcu cały zachodni świat, ustami prezydenta USA powiedział, co myśli o demokracji w wydaniu pisowskiego suwerena.  PiS tych upomnień nie zrozumie. Choć wszyscy mówią mu, że postępuje jak pijany i powinien pójść się wyspać i otrzeźwieć, to  będzie nadal robił swoje. Uzna, że świat dybie na polską niepodległość, że my (dumni Polacy) wszystkim jeszcze pokażemy, gdzie raki zimują, że nasze będzie na wierzchu. Bo to my jesteśmy narodem wybranym i żaden tam Obama zza oceanu nie będzie pluł w twarz najjaśniejszemu prezesowi.

Czesław Cyrul

Platforma Obywatelska wystąpiła z wnioskiem o odwołanie z funkcji Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza. Premier Szydło, broniąc w Sejmie ministra Macierewicza stwierdziła, że jest przykładem osoby, dla której Bóg, Honor i Ojczyna są najważniejsze. Jeżeli tak jest, to niech Bóg ma w opiece wierzących i chroni ich przed Macierewiczem: jego honorem i jego  miłością do Boga. Być może premier Szydło i minister Macierewicz modlą się do jakiegoś innego Boga,  może tak  właśnie  nasza katolicka wiara wygląda, choć nie wierzę, że jest aż tak źle. Po prostu politycy prawicy czyniąc rożne niegodziwości podpierają się Bogiem, a on ze smutkiem na to patrzy z góry i kiwa głową z politowaniem. Smutnie jest to, że owo fałszywe podpieranie się Bogiem przez polityków prawicy nie przeszkadza znaczącej liczbie wierzących, o klerze nawet nie wspominając.

Czesław Cyrul

Na Kongresie PiS prezes Kaczyński zapowiedział, że składki emerytalne zgromadzenie w OFE będą wykorzystane do napędu naszej gospodarki.

Wcześniej PO zabrała 150 mld zł zgromadzonych w OFE, ratując tym samym podupadły budżet. Były to przede wszystkim obligacje państwowe. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rząd, zabierając pieniądze z OFE, nie naruszył prawa. Tym samym TK otworzył drogę PiS-owi do zabrania resztek tego co w OFE zostało, czyli prawie 150 mld złotych. Pieniądze te miałyby być podzielone równo pomiędzy przyszłych emerytów w formie akcji, które państwo inwestowałby w rozwój gospodarki lub byłyby one zabezpieczeniem pod kredyty bankowe. Generalnie lepsze to niż spekulacyjne obracanie tymi pieniędzmi na giełdzie i bogacenie się, poprzez to, jedynie giełdowych graczy. Zresztą, od kilku lat nasza giełda dołuje. Teraz jeszcze bardziej. Jeżeli więc PiS chce tę akcję wykonać, to musi się spieszyć.

Jest w tym dużo niesprawiedliwości, bo lepiej zarabiający płacili większe składki emerytalne do OFE, a inni mniejsze. Teraz, według planu PiS mieliby wszyscy dostać po równo. Uwzględniając jednak fakt, że PiS kilka lat temu zniósł dla bogatych najwyższą stawkę podatkową, a PO tego nie naprawiła, to teraz PiS, w imię ludowej sprawiedliwości, te oszczędności bogatym zabierze i rozda biedniejszym. Będzie to  rozdanie umowne, bo tych pieniędzy obywatel nie dostanie do ręki.  Dawniej, takie operacje, zaraz po wojnie,  prowadziła władza ludowa, zwana przez PiS komunistyczną i narzuconą przez Rosjan. Według PiS-u były to czasy zniewolenia naszego narodu.   Teraz PiS  zabiera bogatym i daje wszystkim po równo jak dawniej robili to  komuniści.

Jeżeli jednak te pieniądze naprawdę wzmocniłyby gospodarkę, to ja nie mam nic przeciwko takiej operacji. Ale czy wzmocnią,?  Nie jestem pewien.  Póki co PiS, w swoim planie strategicznym popychania gospodarki do przodu, znalazł 500 mld w funduszach unijnych co nie jest żadną  jego zasługą. Teraz zabierze z OFE 150 mld.  Trochę wyskrobie, ale niewiele, z innych działów gospodarki lub z naszych portfeli.  Czyli zamierza bazować na tym, co wcześniej zostało wypracowane lub zgromadzone.  Jak to się ma do pisowskiego zawołania „Polska w ruinie”?  Ma się tak, jak krzesło do krzesła elektrycznego.

Czesław Cyrul