Na deptaku w Ustce

Kategorie: Bez kategorii

Znowu, jak poprzedniego roku, rzucił mnie los do Ustki. Ledwie zwaliłem do pokoju bagaże, a już poszedłem na nadmorski deptak zobaczyć co się tam zmieniło. Połowa plaży, która była w minionym roku remontowana, jest  już czynna i prezentuje się bardzo bobrze.  Przyplażowe zaplecze gastronomiczno-rozrywkowe pozostało bez zmian. Na nowe lokale i stragany nie ma już miejsca, a gusty wczasowiczów pozostały takie same. Królują fastfoody  z kebabami, gyrosami, hamburgerami, pizzą i frytkami.  Ryby to raczej delikates i nie rzucają się klientom do gardła. To wszystko popija się tanim piwem w cenie dobrego. Przypomnę, że tanie piwa nie zawierają u nas chmielu, ale jakiś ersatz. Przed zakupem radzę czytać skład produktu. W tanich piwach podany jest tylko słód i woda. Chmielu nie ma. Na deser, jak wszędzie, można zjeść lody lub gofry. W powietrzu  gryzący smród przypalonej frytury walczy z zapachem morskiej bryzy. Wygrywa raczej zapach frytury. Pewnie  późno nocy role się odmieniają. Po pożywieniu się można się rozerwać, posłuchać disco polo lub coś w tym stylu. Można przy tym potańczyć. W namiotowych jaskiniach hazardu młodzi oddają się cymbergajowemu szaleństwu. Można pojeździć na wszelkiej maści wehikułach itp. Jak kwitnie życie na plaży opiszę następnym razem, choć, na razie pogoda d… nie urywa. Aby nie odstawać od otoczenia zakupiłem spory parawan, opalikuję się na plaży i codziennie będę dzierżawcą kilkunastu metrów naszego wybrzeża.

Na deptaku, jak mniemam, przechadza się nasza klasa średnia, bo  ją stać na takie wczasy. Starsze pokolenie, wizualnie, prezentuje się znacznie lepiej od młodzieży. Masa dziewcząt z nadwagą przywdziewa obcisłe leginsy, przez co akcentuje gargantuiczne uda i pośladki, unoszone z trudem na iksowatych nogach. Widać, że wf był im obcy, nie lubiłby się pocić, a teraz wyglądają jak półtora nieszczęścia. Do podobnego stanu doprowadzają się mężczyźni, ale w nieco starszym wieku. Ja zaliczam ich do sportowców kibiców co, jak wiadomo, nie ma wiele wspólnego z uprawianiem sportów. Oczywiście moja krytyka nie dotyczy wszystkich, ale odsetek otyłych i  niesprawnych młodych ludzi rośnie. Na takich deptakach to widać jak w soczewce.

Do restauracji też pójdę. Na rowerze pojeżdżę. Jak znajdę partnera, pogram w tenisa i tak  dwa tygodnie zlecą. Jednak moim nadrzędnym zajęciem będzie zajmowanie się moją wnuczką. Będę ją zachęcał do biegania, skakania, jeżdżenia na rowerze itp. Nie chcę, aby wyglądała jak ta, brzydsza cześć potencjalnie ładnych dziewcząt, którym frytki, lody i kebaby z – potencjalnie zgrabnego ciała – zrobiły górę tłuszczu. Będę ją uczyć nowoczesnego sposobu pojmowania świata, bo w pchanej w zaściankowość Polsce tacy ludzie będą bardzo potrzebni.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *