Miesięczne archiwum: Październik 2016

 

Przez kraj, wzdłuż i wszerz, przeszły czarne marsze  protestujące przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji. Dla odmiany księża przebrali się na biało, ale byli w znikomej ilości. Pojawili się w rządowej (dawniej publicznej)  telewizji, gdzie boleli nad zabłąkanymi masami na ulicach. Te marsze to coś więcej niż tylko aborcyjny protest. To protest przeciwko zawłaszczaniu naszego życia, naszych wolnych umysłów. PiS obiecało i dało po 500 zł na dziecko. Obiecało, ale jeszcze nie zrealizowało  wielu innych dobrodziejstw. Obiecało  darmowe leki dla seniorów, ale faktycznie dotyczy to tylko bardzo symbolicznej ilości lekarstw.

W zamian  PiS zażądało od obywateli, by były jego (PiS-U) sądy i prokuratura. Jego ma być Trybunał Konstytucyjny. Media publiczne stały się tubą  pisowskiej władzy. Rewolucja w szkolnictwie ma służyć kształtowaniu nowego typu obywatela, zaprogramowanego według pomysłu PiS. Kultura ma służyć podobnym celom. Kobiety będą inkubatorami do rodzenia dzieci, a nad ich ciałami kontrolę sprawować będzie kościół. Podstawowe dogmaty wiary już są i mają być jeszcze bardziej zapisane w prawie cywilnym i karnym, bo kościół swoim wiernym nie wierzy. Dlatego łamiących boskie przykazania będzie się wsadzać do ziemskich więzień. Duchowym nadzorcą nad władzą PiS  jest  ojciec Rydzyk, faktycznie wyznaczający linię ideową i polityczną (tak, tak) kościoła katolickiego w polskim wydaniu.  

Ci, którzy podpisywali ten polityczny cyrograf z PiS-em, często nie przypuszczali jakie mogą być tego konsekwencje. PiS w kampanii zachowywało się jak posłaniec dobrej nowiny. Dobra nowina  przybrała  brunatne barwy i obywatele zaczynają się orientować, że zamiast dobrej nowiny nastała „dobra zmiana”, ale to są dwie różne sprawy. I dlatego czeka nas seria nie tylko ulicznych protestów, bo oszustwo, niczym szydło, wychodzi z worka.

Czesław Cyrul

Słuszny opór przeciwko chorym rojeniom prawicy o całkowitym zakazie aborcji przybiera na sile. To cieszy. Jednak na zapleczu organizacyjnym tego oporu toczy się zwyczajna walka polityczna o to, kto bardziej w tym proteście jest widoczny. Widok jest smutny. Barbara Nowacka gra  swoje, partia Razem swoje, Nowoczesna swoje, a wszystkie razem wypychają z tych protestów SLD. Jednych na scenę, w trakcie protestu, się wpuści i dopuści do głosu, innych nie, a trzecim zabroni przyniesienia swoich flag partyjnych na manifestację. Takie polityczne sekciarstwo.  Barbara Nowacka , w wywiadzie telewizyjnym, na propozycję dziennikarza, że może by poprzeć  SLD we zbieraniu podpisów pod organizacją referendum w sprawie aborcji odpowiedziała, że ta inicjatywa jej nie interesuje.  Jeden z wrocławskich  działaczy bardzo lewicowej partii stwierdził bez ogródek, że na lewicy toczy się walka, przede wszystkim o to,  by usunąć ze sceny politycznej SLD.  SLD jest dzisiaj słaby, ale liczebnie członkowie tej partii zarzuciliby czapkami wszystkie inne grupy na lewicy razem wzięte.  Takie partyjne sekciarstwo w organizowaniu protestów i epatowanie tym w mediach pozwala mi podejrzewać, że protesty są narzędziem politycznym, a nie celem samym w sobie,  w budowaniu partyjnego wizerunku. Zbyt  długo siedzę w polityce i komentuję polityczne wydarzenia, by nie sądzić, że tak właśnie myśli część partyjnych organizatorów lub osób pragnących na tym zbić kapitał polityczny.

Kiedy będą zbliżać się wybory spora grupa stowarzyszeń czy osób,  niezdolnych do samodzielnego startu w wyborach,  zgodzi się na koalicję z SLD ale postawi warunki: Idziemy z wami w koalicji, ale musicie nam dać tyle a tyle jedynek na listach,  itp. Potem, wiem to z praktyki,  członkowie SLD zbiorą 80 procent potrzebnych podpisów do rejestracji list, zajmą się logistyką wyborczą i przejmą na siebie główne finansowanie kampanii, a koalicjanci  jak zawsze nie wywiążą się  z uzgodnionych zobowiązań finansowania kampanii.  Po wyborach koalicjanci wracają na swoje kanapy i zajmują się sobą. Taka sytuacja trwa od lat i nic nie wskazuje, że teraz sytuacja idzie ku lepszemu. SLD też nie jest bez winy poszukiwaniu  jedności na lewicy. Źle się dzieje na lewicy w państwie polskim.  SLD nigdy nie separował się od współpracy, ale widzimy, że póki co,   trzeba po prostu robić swoje. Może i inni też w końcu  zmądrzeją i zrozumieją, że w jedności siła.

Na protest oczywiście idę.

Czesław Cyrul