Frajerzy i cwaniacy łączcie się.

Kategorie: Bez kategorii

Profesor Hartman, na niedawnym Kongresie Lewicy, nazwał tych, którzy tworzą partyjne programy frajerami, bo dają się wykorzystywać cwaniakom. Cwaniacy, podkradając idee frajerom, przy kawiarnianych stolikach, układają partyjne listy wyborcze, z których rugują frajerów. Wyborca z zasady nie wie kto w partii jest frajerem, a kto cwaniakiem. Oczywiście cwaniacy obsadzając listy swoimi kolegami i rugując z nich frajerów czynią im krzywdę. Cwaniacy, nie przywiązując się do idei frajerów, z biegiem czasu pogrążają partie w marazmie. Jest coś na rzeczy, ale nie do końca. Frajerzy umieją pisać programy, a cwaniacy potrafią zorganizować wybory. Te dwie umiejętności raczej nie chodzą w parze. Bywa jednak różnie. Kiedy w partii prym wodzą frajerzy mobilność partii spada i z czasem ona  upada. Przykładem tego jest Korwin Mikke. Wymyśla programy, a nie potrafi upilnować swoich partyjek. Jest liderem już chyba dziesiątej z rzędu. Odwrotnym przykładem jest PO. Partia ta specjalnie nie przywiązywała się do idei. Cwaniacy byli zawsze siłą dominującą. Partia była silna, dopóki rządziła. Po klęsce wyborczej, pozbawiona ducha i nadal zdominowana przez cwaniaków, miota się od prawa do lewa, a nadziei znikąd nie widać.

Prezes Kaczyński jest jednością: frajerem i cwaniakiem zarazem. Stworzył program partii, układa listy wyborcze i wyznacza lokalnych liderów. Póki co, przy takiej filozofii rządzenia, partia ma się dobrze. Jest to jednak model zmierzający w kierunku dyktatury, więc niegodny polecenia. Zatem w polityce, by zachować równowagę, frajerzy i cwaniacy powinni ze sobą współpracować. Zachwiane równowagi zawsze grozi degrengoladą w partii lub jej rozpadem. PiS i prezes Kaczyński jest tylko jeden i wzorowania się na tej partii nie polecam. Kiedy zabraknie prezesa, partia pozbawiona wodza, pójdzie w rozsypkę.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *