Mrzonki o jedności

Kategorie: Bez kategorii

Po zamieszkach sejmowych i fiasku współpracy  opozycji ucichły także nawoływania, by opozycja zjednoczyła się przeciwko PiS-owi.  Zjednoczenie się uważam za rzecz niemożliwą i szkodliwą, bo każda partia ma swój program, tożsamość i walczy o swój elektorat.  Dlatego nawoływania liberalnych mediów do takiego zjednoczenia uznaję za  niedorzeczne. Oczywiście w pewnych sprawach opozycja sejmowa i pozaparlamentarna może zawierać celowe sojusze (dawniej konfederacje) do osiągnięcia konkretnego celu. Do tego jednak nie trzeba żadnego formalnego  zjednoczenia.  Protesty w obronie praw kobiet nie wymagały zjednoczenia partyjnego, a spełniły swoje zadanie. Można powiedzieć, że partie odegrały w tych protestach marginalną rolę. Jest jednak tak wiele międzypartyjnych różnic  sprawiających,  że jakiekolwiek zjednoczenie jest niemożliwe.

Różnice programowe pomiędzy SLD a PO, nie są mniejsze od różnic pomiędzy SLD a PiS-em. SLD było przeciwne podwyższeniu wieku emerytalnego, podobnie jak PiS, a PO i PSL przeforsowały ten projekt w Sejmie.

Kiedy PiS przeforsował (wbrew zasadzie, że prawo nie działa wstecz) ustawę o zmniejszeniu emerytur byłym pracownikom SB, to PO nawet nie zająknęła się nad sprawą. Przewodniczący Schetyna nic nie miał przeciwko odebraniu stopnia generalskiego nieżyjącemu już generałowi Jaruzelskiemu, choć zdecydowana większość społeczeństwa była temu przeciwna, SLD także.  Można napisać: POPiS dał znać, że istnieje. Kiedy jednak PiS zamierza ograniczyć sprawowanie urzędów wójtów i prezydentów miast do dwóch kadencji (i ponownie chce złamać zasadę, że prawo nie powinno działać wstecz), to nagle PO podniosła larum, że dzieje się gwałt, bo jej interes może być zagrożony. Ten przykład pokazuje jak rożne bywają partyjne interesy i liberałowie gotowi są jednoczyć się, ale kiedy ich interes jest zagrożony. Do kitu z taką jednością.

Dlatego porzućmy mrzonki o jakiejś idyllicznej jedności w imię walki z PiS-em. Niech partie współpracują tam, gdzie są wspólne cele. I zarazem niech pielęgnują swoją tożsamość .  Czas próby przyjdzie w  trakcie wyborów. Dopiero przed wyborami możliwe będą jakieś sojusze  wyborcze i dopiero po wyborach możliwe będzie zawiązywanie koalicji. I wcale nie musi być tak, że jakaś obecna opozycyjna partia nie zapała nagłą miłością do PiS.  Są takie partie, które przebierają nogami, by PiS wziął je do współrządzenia już teraz.   Sam SLD musi także pielęgnować swoją tożsamość i  dbać o swój elektorat i poszukiwać nowych wyborców.  Kontakty z grupkami polityków lewicy, mających dostęp do liberalnych mediów, są ważne, ale ważniejsi są wyborcy, obecni i potencjalni. Dla każdej partii zresztą.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *