Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

Po sukcesie Polaków w Turnieju Czterech Skoczni wszyscy piejemy z zachwytu. Kamila Stocha i jego kolegów bardziej widzę w roli showmanów, a dopiero potem sportowców. Skoki to chyba najbardziej niszowy sport w Polsce.  Licencję na skakanie ma 224 zawodników, łącznie z tymi od kombinacji norweskiej (skoki+ bieganie). Kadra A liczy 8. zawodników. Łącznie z kadrą B i C to zaledwie 20 sportowców. W kraju są tylko 3 liczące się ośrodki treningowe: Zakopane, Szczyrk i Wisła.

Nawet największe sukcesy naszych skoczków nie spowodują, że tysiące chętnych zaczną masowo skakać, bo nie ma gdzie, nie ma trenerów i sport to dość niebezpieczny. Podobnie nigdy masowym sportem nie będzie  żużel  czy inne sporty motorowe, jazda figurowa na lodzie czy gimnastyka sportowa.  Są to oczywiście dyscypliny sportowe, ale zawody w nich,  przez kibiców, traktowane bardziej jako widowiska. Co innego z piłką  nożną, siatkówką tenisem, kolarstwem, narciarstwem zjazdowym czy biegowym. To tego dodać trzeba oczywiście bieganie we wszystkich postaciach. Za piłką biega kilkaset tysięcy młodych ludzi. Amatorsko na rowerach jeździ podobna ilość cyklistów. Podobnie jest z narciarstwem. W tenisa grywa w kraju około 70 tysięcy ludzi. Jakikolwiek sukces naszego zawodnika czy zespołu powoduje zwiększone  zainteresowanie tymi dyscyplinami w społeczeństwie. Kopiemy, biegamy, odbijamy i pedałujemy. Sportujemy się, a sport to zdrowie.
Skakać będą nadal tylko nieliczni. Ale cieszyć się sukcesami nielicznych zawsze jest miło. Można także marzyć, że jest się Stochem czy Żyłą. Do tego jest to sport niezbyt popłatny. Średniej klasy piłkarz naszej ekstraklasy
 zarabia o wiele więcej od czołowych naszych skoczków. Dlatego szanujmy ich wysiłek. Sport to niszowy, a tyle dumy i zadowolenia w narodzie nam  przysparza.  Znacznie więcej niż nasi ligowi kopacze.

Czesław Cyrul

Polska na najbrudniejsze powietrze w Europie. Palimy w piecach byle czym, jeździmy autami ze starymi silnikami, energię elektryczną produkujemy z węgla kamiennego i brunatnego. To brudne powietrze sprawia, że kiedy kwitną sady to trujące dioksyny spadają na kwiaty. Z tych kwiatów pszczoły zbierają brudny nektar i niosą do uli.  Potem jabłka wzrastają w otulinie smogowej, choć rolnicy zachwalają nasze jedzenie jako wyjątkowo zdrowe. Brud z powietrza opada na trawy, które zjadają krowy, a my potem pijemy od nich mleko i jemy przetwory. Różnej maści popioły opadają na zboża. Ze zbóż robimy mąkę i pasze dla zwierząt. Wolno chodzące kury dziobią trawę, na którą opadają dioksyny z pobliskiego domowego komina, gdzie spala  się plastiki. Od dawna  unikam jaj z tzw. wiejskiego chowu. Są bardziej zanieczyszczone  od jaj od kur z chowu klatkowego. Władze czyniły niewiele, aby ten stan poprawić i dlatego staliśmy się „brudasem” Europy.

Czy polityka ma coś do brudnego powietrza? Oczywiście, że ma bardzo dużo. PiS postawiło na brudną energetykę węglową i tępi odnawialne źródła energii. Gospodarstwa domowe wiejskie i miejskie nie przejmują się apelami o niespalanie brudnego opału. U nas patriotyzm , popierany przez PiS, ma wymiar narodowy i katolicki, ale nie prospołeczny i obywatelski. Czci się honor i ojczyznę, a ma w d… walkę o czyste powietrze. Dlatego nie mam nadziei na poprawę  polskiego powierza za rządów PiS. Póki co, minister zdrowia Radziwiłł , w ramach walki z brudnym powietrzem, zalecił ograniczenie palenia papierosów. Co ma robić ponad 60 procent obywateli, którzy nie palą? Na to minister nie udzielił odpowiedzi.

Czesław Cyrul