Miesięczne archiwum: Luty 2017

Na spotkaniu w Żaganiu prezydent Duda  powiedział, że jak jakieś elity będą nastawać na program 500+ i podnosić jazgot  to  dobry lud przyjedzie do Warszawy i zrobi z nimi (elitami) porządek. Można się domyślać jaki. Akurat  na  ten program nikt nie nastaje, więc przykład był zupełnie chybiony. Nie po raz pierwszy prezydent pokazuje swoje nie prezydenckie, ale wyłącznie pisowskie, oblicze. Swego czasu powiedział, że odsunięci od władzy zanoszą modły o treści ”Ojczyznę dojną racz nam zwrócić Panie”. Potem tłumaczył się z tej wulgarnej wypowiedzi.

Kiedy zatem prezydent jest sobą? Kiedy jest Doktorem Jekllem, a kiedy Mister Hydenem z noweli Stevensona? W oficjalnych wystąpieniach, kiedy ma napisane przemówienie i czyta je przed kamerą z telepromptera, w którym  nawołuje do jedności  społeczeństwa, czy na spontanicznych wiecach gdzie ubliża większości obywateli?  Gdyby w Żaganiu taką  retorykę stosował związkowiec Duda, a nie prezydent Duda, można by to zrozumieć, ale prezydent  jeżdżący po kraju i szczujący na siebie ludzi? To wygląda i brzmi fatalnie.

 Więc który  prezydent jest prawdziwy?  Ten w przygotowanych uprzednio oficjalnych wystąpieniach czy ten wiecowy, przemawiający bez kartki i samonakręcający się, lżący obywateli swojego kraju. Moim zdaniem prezydent w tych wiecowych wystąpieniach pokazuje swoje prawdziwe jestestwo. Nikt go tutaj nie kontroluje, nikt niczego mu nie napisał i niczego nie wycina z wystąpień. Krzycząc do obywateli (czy może na nich) pokazuje, że nie lubi ludzi i jest  tylko  jednym z aktywistów PiS-u. I to wcale nie najważniejszym.

Czesław Cyrul