Dolnośląska specjalność

Kategorie: Bez kategorii

Dolny Śląsk stał się głównym siedliskiem bezpartyjności w polskiej polityce. Prezydent Lubina Robert Raczyński  chce stanąć na czele krajowego ruchu bezpartyjnych samorządowców, którym marzy się przejęcie władzy w kraju. Każdy wójt wie więcej od posła – argumentuje prezydent. Sporo prawdy w tym jest, ale nie do końca. Prezydent Raczyński w poprzednich wyborach samorządowych kooperował z Kukizem i wspólnie odnieśli spory sukces, ale szybko pokłócili się. Potem Kukiz poszedł do Sejmu. W kampanii sejmowej propagował brak jakiegokolwiek programu i tak mu zostało do dzisiaj, co – głównie młodym – bardzo się podoba.

W  Sejmiku Dolnośląskim też obecnie rządzą bezpartyjni, ale ta bezpartyjność ma inną genezę. Kiedy radni PO i zarząd województwa, z marszałkiem na czele, poczuli się zagrożeni, bo władzę w partii przejął Grzegorz Schetyna, wystąpili z partii – i teraz rządzą województwem i chcą rządzić dalej, jako Dolnośląski Ruch Samorządowy, bezpartyjny oczywiście. Jest to tzw. bezpartyjność wtórna. Jak tak dalej pójdzie Dolnoślązacy będą mieli już co najmniej dwa ugrupowania bezpartyjne, startujące  do Sejmiku w  wyborach samorządowych. Spore zasługi w promowaniu bezpartyjnych ruchów ma sam prezydent Dutkiewicz. On także osiągał  „bezpartyjne” sukcesy na szczeblu miejskim i regionu, ale  bezpartyjność w jego wydaniu nie przyjęła się w kraju.

Sama PO też postanowiła  otrzeć się o bezpartyjność. Na fotel prezydenta Wrocławia zaproponowała bezpartyjną profesor Chybicką, która jest teraz posłem z ramienia PO. Do poparcia tej kandydatury PO zachęcała inne partie i bezpartyjne ruchy miejskie, ale zaloty zostały odrzucone. Pewnie ruchy miejskie też, afiszując się bezpartyjnością, wystawią we Wrocławiu swoje listy oczywiście bezpartyjnych kandydatów.

Kandydaci partyjni na wójtów i burmistrzów pochowają się pod skrzydła bezpartyjnych, gminnych i powiatowych komitetów wyborczych. Partie zejdą do podziemia. Tylko PiS  będzie starał się epatować partyjnością w wyborach samorządowych, o ile jego notowania do tego czasu nie spadną. Jeżeli spadną, to i ta partia będzie mydlić oczy wyborcom bezpartyjnością swoich kandydatów.

Partyjności nienawidzi partia Razem, która odmawia politycznego bytu innym partiom, nawet na lewicy, uważając że tylko ona ma prawdziwy mandat do reprezentowania wyborców, ale niezorientowani wyborcy tego nie kupują.

Kiedy partie w polityce staną się mniejszością, a ster władzy w kraju przejmą rozdrobnieni  bezpartyjni samorządowcy,  zapanuje chaos, jak w czasach rozdrobnienia dzielnicowego. Obywatele zatęsknią za partiami i sytuacja wróci do normy. Do polskiej normy oczywiście, a ta jest inna od norm przyjętych w UE, czego doświadczamy ostatnio.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *