Śląska choroba

Kategorie: Bez kategorii

Uf. Odetchnęli z ulgą kibice, działacze i właściciele Śląska Wrocław, czyli władze miasta.  Piłkarze, po wygranej 6:0 z Ruchem Chorzów, oddalili widmo  degradacji do niższej ligi. Taka degradacja to nie tylko problem sportowy czy prestiżowy. To przede wszystkim problem biznesowy. Zresztą, według  mnie, piłka nożna to przede wszystkim przedsięwzięcie biznesowe ze sportem  i kibicami jako narzędziem do jego (biznesu) uprawiania.  Dla władz miasta to  problem biznesowy i polityczny. To, że do tej pory miasto wydało 70 milionów złotych na piłkarzy nie oznacza wszystkich wydatków. Co roku trzeba spłacić kilkadziesiąt milionów złotych raty za kredyt wzięty na budowę stadionu. Stadion jest co prawda odrębną jednostką organizacyjną, ale „de facto” integralną częścią piłkarskiego Śląska, bo tylko on z tego stadionu korzysta. Biura, siłownia to margines. Przypomnę, że do bieżącego funkcjonowania stadionu miasto rocznie także dokłada miliony. Kiedy stadion budowano zdecydowana większość wrocławian była  za tą inwestycją. Tylko nieliczni przestrzegali, że będzie to kula u nogi miasta.

Gdyby nastąpiła degradacja klubu powstanie pytanie co zrobić ze stadionem? Teraz na mecze przychodzi po kilka tysięcy ludzi, ile przychodziłoby na mecze w niższej lidze? Na pewno nie więcej. Do niskiej frekwencji w trakcie meczów znacząco przyczynili się fanatycy klubu, którzy na stadionie urządzili sobie  pseudonabożenstwa swojej pseudoreligii, która ze sportem nie ma nic wspólnego. Większości kibiców to się  nie podobało i przestali na mecze przychodzić. Władze klubu nie umiały sobie z tym poradzić.  

Od lat władzom miasta i klubu nie udaje się pchnąć na dobre tory tego biznesowego przedsięwzięcia. I nic nie wskazuje by coś się zmieniło. Planowana jest sesja Rady Miejskie Wrocławia, gdzie radni będą radzić co z klubem zrobić. Niczego nie uradzą. Take sesje już były i nic po nich się nie zmieniło, bo radni też nie wiedzą jak problem rozwiązać. Pozostaje  zacisnąć zęby i nadał płacić piłkarzom spore pieniądze za marne granie z nadzieją, że może  w końcu znajdzie się ktoś z pomysłem i pieniędzmi  i wyciągnie klub ze sportowej i finansowej zapaści. Cuda się zdarzają. Ostatnio koszykarki Ślęzy Wrocław zdobyli mistrzostwo Polski. Klub został wyciągnięty z niebytu. Polecam władzom Śląska zasięgnięcie rad u pani prezes Ślęzy: jak to się robi.  Ale  biznesowe pomysły nie są za darmo, a piłka nożna to przede wszystkim biznes. I tego się trzymam.  Miłość kibiców do klubu rośnie wraz z sukcesami piłkarzy. Sukces klubu to pomysł na zdobycie pieniędzy, które trzeba wydać na piłkarzy trenerów, szkolenie i oczywiście utrzymanie stadionu. Miłość najzagorzalszych kibiców klubu niczego nie jest w stanie zmienić. Z tej miłości sukcesów klubu nie da się ulepić. No chyba, że kibice kupiliby akcje klubu, ale ja w to w ogóle nie wierzę. Ale wierzę, że Śląsk ucieknie katowi spod topora i za to trzymam kciuki.

Czesław Cyrul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *